Pod koniec lat czterdziestych minionego wieku system łagrowy w Rosji osiągnął swoje apogeum. Jeszcze nigdy tylu ludzi nie było osadzonych za drutami kolczastymi i nie pracowało w tak trudnych do wyobrażenia warunkach klimatycznych i geograficznych, bez większych nadziei na opuszczenie obozu. System stalinowski zwiększył swoją represyjność. Za drobną kradzież w kołchozie sędziowie lekką ręką dawali po 25 lat odsiadki!
Stalin postanowił zaostrzyć system represji i kazał zorganizować sieć specjalnych łagrów, przeznaczonych dla więźniów skazanych z przyczyn politycznych, uznanych za największych wrogów stworzonego przez niego reżimu. System łagrowy trzeszczał jednak w szwach i zmagał się z wieloma problemami. Wśród więźniów narastały zaś nastroje, które musiały doprowadzić do masowych protestów.
Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku system łagrowej ekonomiki zdawał się osiągnąć swoje apogeum. W obozach i koloniach przebywało 2,8 mln ludzi! Drugie tyle osób było zesłanych do miejsc przymusowego osiedlenia. Łagry były maksymalnie przepełnione, mimo to po 1945 roku zorganizowano i zbudowano kilkadziesiąt nowych obozów. Były one przystosowane do zamieszkania przez 2,5 mln ludzi. Po II wojnie światowej system stalinowski w ZSRR zaczął się rozłazić. Aby opanować sytuację, zaostrzono represje. Za kradzież 850 gramów mąki w kołchozie sądy skazywały na 5 lat łagrów. Kto odważył się na wyniesienie z kołchozowego magazynu worka kartofli, ten ryzykował wyrok 25 lat pobytu w obozie. Za rozbój na osobie prywatnej sądy lekką ręką skazywały na karę od 10 do 15 lat reedukacji w łagrze. Za kradzież własności prywatnej sądy orzekały kary od 5 lat więzienia w górę. W 1947 roku z łagrów wypuszczono na wolność 1 012 967 więźniów, ale dzięki gorliwości sądów liczba ich osadzonych zwiększyła się z 842 036 osób o prawie dwa miliony! Dla ich „zagospodarowania” zorganizowano 42 łagry. 27 łagrów w 1947 r. i 15 w 1948 r. Nasilono też zsyłkę ludzi niewygodnych na przymusowe osiedlenie. Prezydium Rady Najwyższej wydało w tej sprawie specjalny dekret.
W 1949 r. łagry dostarczały 10 proc. produkcji przemysłowej państwa! Mimo to rozbudowany ponad miarę system łagrowy zaczął się dusić i stawał się niewydolny. Administracja łagrowa, co może zabrzmieć dziwnie, zaczęła odczuwać braki kadrowe. Szczególnie odczuwała niedobór strażników pilnujących więźniów. Jak pisze Galina Iwanowa, zdecydowana większość z nich nie chciała pełnić swej służby. Nie zgłaszali się do niej na ochotnika, lecz byli do niej przywoływani. W całym systemie pełniło służbę 412 tys. strzelców. Większość z nich, jak czytamy w jednym z partyjnych dokumentów „była niezdyscyplinowana, nie chciała pełnić służby, a swoim zachowaniem negatywnie wpływała na postawę reszty”*. Część z nich po odbyciu służby wojskowej w oddziałach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nie chciała mieć z resortem nic wspólnego. Odejście z łagrowej straży i otwarcie deklarowana niechęć do przedłużania służby nie były jednak łatwe. Nie wystarczyło napisanie raportu. Wielu zdesperowanych strażników popełniało nawet samobójstwo! Nie były to bynajmniej pojedyncze przypadki. Jak podaje Galina Iwanowa, rocznie odbierało sobie życie od trzystu do czterystu strażników.
Po każdym samobójstwie władze przeprowadzały dochodzenie, ale z protokołów komisji wynika, że nie dochodziły do konstruktywnych wniosków. Ich członkowie podpisywali się pod standardowym tekstem stwierdzającym, że „specjalnych przyczyn skłaniających strażnika do takiego postępku nie ustalono”. Niechęć strażników do pełnienia służby wynikała zapewne z faktu, że większość z nich wywodziła się z żołnierzy radzieckich wziętych do niewoli przez Niemców. Po uwolnieniu przeszli oni przez obozy filtracyjne i jeżeli chcieli wrócić do życia w ZSRR, musieli zacząć od służby w oddziałach strażniczych MSW. Jeżeli nie chcieli – powrót do radzieckiej ojczyzny mogli zacząć od pobytu w łagrze. Do łagru trafiali tak czy owak – tyle że w innej roli. Aby zatrudniony strażnik nie uciekł ze służby, nie wydawano mu dokumentu z meldunkiem ani książeczki wojskowej, bez których nigdzie nie mógł dostać pracy ani zamieszkać. Taki człowiek był de facto wyjęty spod prawa. Nie mógł nawet kupić biletu w kasie kolejowej. Taka była logika władzy radzieckiej. Zgadzała się dać strażnikowi broń do ręki, ale odmawiała mu przyznania praw obywatelskich. Z tej sytuacji byli niezadowoleni także naczelnicy łagrów. Uniemożliwiała ona bowiem stabilizację kadr. Młodzi strażnicy zawierali związki małżeńskie, które nie mogły być zarejestrowane. Z małżeństw tych rodziły się dzieci, których organy milicji także nie chciały zarejestrować. Formalnie dzieci były, ale pod względem prawnym ich nie było… Protesty naczelników łagrów nic nie pomogły. Pozbawieni praw obywatelskich strażnicy służyli w łagrowych „wyszkach” jeszcze do początków lat pięćdziesiątych, prawdopodobnie aż do śmierci Stalina.
Stalin szedł w zaparte
Stalin – mimo że łagrowa struktura trzeszczała w szwach – szedł w zaparte. Postanowił w jej ramach zbudować dodatkową sieć obozów o specjalnym reżimie. Mieli tam trafiać „szczególnie niebezpieczni dla państwa osadnicy”, którzy po odbyciu kary mieli być przymusowo osiedleni w najbardziej oddalonych częściach ZSRR. Wykonanie tego polecenia Stalin zlecił szefowi Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Wiktorowi Siemionowiczowi Abakumowowi oraz szefowi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych S.N. Krugłowowi. Ten ostatni w ciągu sześciu miesięcy miał zorganizować sieć obozów, w których mieli być osadzeni „agenci zagranicznych wywiadów, dywersanci, terroryści, trockiści, prawicowcy, mienszewicy, leserzy, anarchiści, nacjonaliści, biali emigranci i inni uczestnicy antyradzieckich organizacji i grup, a także osób niebezpiecznych ze względu na antyradzieckie znajomości i związki”. Te specłagry miały pomieścić łącznie 100 tys. osób. Miały zostać zlokalizowane „…w rejonie Kołymy i na Dalekiej Północy na 30 tys. osób, w Norylsku na 6 tys. więźniów, w Komi ASSR – 6 tys., w Jełabudze w Tatarskiej ASSR – na 10 tys., w rejonie temnikowskim w Mordowskiej ASSR – 20 tys. osadzonych, w Griazowcu i Czerepowcu w obwodzie wołogodzkim na 10 tys. W rejonie Juży i Juriewca w obwodzie iwanowskim trzeba było zbudować specjalne więzienia na 5 tys. osób: we Władimirze, Aleksandrowie i Wierchnieuralsku (…)”.
„Ponadto w ciągu 1948 roku i pierwszej połowie 1949 r. kazano zbudować specjalne obozy w wydzielonych rejonach przy Bajkalsko-Amurskiej Magistrali w obwodzie irkuckim i w Kraju Chabarowskim na 45 tys. osób”.
W tych specjalnych obozach więźniowie mieli być strzeżeni w dwójnasób. Większość z nich była weteranami lagrów, którzy po odbyciu wyroków wyszli na wolność i dla Stalina oraz jego reżimu stanowili niebezpieczeństwo ze względu na posiadaną wiedzę. Na wszelki wypadek postanowił ich ponownie zamknąć w obozach. Każdy z osadzonych w specłagrze został poinformowany, że w przypadku próby ucieczki otrzyma dodatkowy wyrok 20 lat łagru. Specłagry funkcjonowały w całkowitej konspiracji. W maju 1948 roku nadano im niemalże poetyckie nazwy: Nr 1 Mineralny, Nr 2 Gorny, Nr 3 Dubrawy, Nr 4 Stepny, Nr 5 Bieriegowy, Nr 6 Rieczny, Nr 7 Ozierny, Nr 8 Pieszczany, Nr 9 Ługowy, Nr 10 Kamyszowy, Nr 11 Dolny, Nr 12 Wodorazdzielny.
Grozę życia w tych łagrach potęgował fakt, że więźniom odebrano wszelką nadzieję. Byli do nich kierowani na podstawie decyzji Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (decyzja sądu była przecież tylko formalnością) i mogli być z nich zwolnieni tylko za jego zgodą. Wielu osadzonych, jeżeli nie większość, umarła w nich, nie dożywając wolności.
Kropla w morzu potrzeb
Wpadający w paranoję Stalin szybko uznał, że specjalne łagry, które zostały już zorganizowane, to kropla w morzu potrzeb i w 1951 roku zorganizowano jeszcze 10 dodatkowych. 1 lipca tego roku w specłagrach przebywało łącznie 236 523 „wyjątkowo niebezpiecznych dla państwa przestępców”. Aż 53 232 z nich zgodnie z wyrokami sądów miało spędzić w nich 25 lat. Oznaczało to w praktyce, że mają w tych obozach… zdechnąć. Pozostali otrzymali wyroki od 6 do 20 lat. Ich odsiedzenie też nie stanowiło zachęcającej perspektywy… W grupie więźniów stanowiących największe zagrożenie dla radzieckiego państwa znalazło się 18 249 osób skazanych za szpiegostwo, 3 552 dywersantów, 8 415 terrorystów, 1514 trockistów, 44 prawicowców, 143 mienszewików, 143 eserów, 193 anarchistów, 71 członków niebolszewickich partii. Największą grupę osadzonych w specłagrach stanowili „nacjonaliści”, których było w sumie 89 114. Duży odsetek stanowili też „przestępcy” oskarżeni o związki z osobami zajmującymi się antyradziecką działalnością, a zakwalifikowani jako „element społecznie niebezpieczny”. W sumie w specłagrach przebywało 81 655 takich osób. Znalazło się w nich także 32 706 członków antyradzieckich grup.
Wśród obozów specjalnych do największych należał Rieczłag (Łagier Rzeczny), znajdujący się w Workucie. Osadzonych z nim było 34 980 więźniów. W Ozierłagu (Łagrze Jeziornym), znajdującym się w obwodzie irkuckim, przebywało 34 913 więźniów, a w Pieszczanłagu (Łagrze Piaszczystym) w Karagandzie pod specjalnym nadzorem przetrzymywano 31 732 skazanych.
Wśród więźniów specłagrów bardzo duży odsetek stanowili ludzie młodzi. Osadzonych w wieku do 25 lat było 54 531 osób, a mających od 26 do 35 lat – 81 998 osób. Wśród nich było wielu naiwnych, którzy wierzyli, że uda się im poprawić system. Należeli oni np. do „Komunistycznej Partii Młodzieży” bądź „Związku Walki o Sprawę Rewolucji”. W ZSRR praktycznie nie było miasta obwodowego, w którym MGB-KGB nie wykryłoby jakiejś „młodzieżowej” czy „studenckiej” komuny. Stalin nie przywiązywał do ich działalności większego znaczenia, zażądał jednak dostarczenia mu na biurko akt tzw. „Czarnego Legionu” – organizacji, na której czele miał stać były oficer carskiej armii, a jej członkami mieli być studenci Instytutu Geologicznego w Moskwie. Planowali oni napadać na kasy oszczędnościowe w celu zdobycia środków na zakup broni. Wszyscy uczestnicy tej grupy, liczącej 11 osób, otrzymali wyroki 25 lat pobytu w specłagrze.
Bandycki element na usługach władzy
Utworzenie specłagrów, w których przebywało mniej niż 10 procent wszystkich osadzonych w łagrach, miało wpływ na położenie łagierników nieposiadających statusu specwięźnia, a wykonujących zadania gospodarcze wynikające z łagrowej ekonomiki. Ze względu na to, że specłagry musiały mieć ochronę w pełni skompletowaną, rekrutowano do niej strażników z łagrów tradycyjnych, w których i bez tego brakowało ludzi w ochronie. Ich Naczelnicy, aby poradzić sobie z zarządzaniem takimi masami więźniów, zaczęli posługiwać się elementem bandyckim, który w łagrach stanowił znaczny odsetek. Większość jego przedstawicieli pogodziło się z życiem w łagrach i postanowiło je sobie odpowiednio „urządzić” kosztem zwykłych więźniów. Naczelnicy łagrów, wykorzystując pozycję kryminalistów zrekrutowanych z braku kadr, używali ich do realizacji zadań postawionych im przez zwierzchników. Przedstawiciele kryminału byli więźniami funkcyjnymi. Pełnili funkcje brygadzistów i majstrów. Nadzorowali pracę łagierników, zmuszając ich do maksymalnego wysiłku w miejscach zatrudnienia. Każdego, kto się im sprzeciwiał, bili, a jeżeli to nie skutkowało – mordowali.
Po 1947 roku, od kiedy Stalin polecił tworzyć specłagry, zabójstwa w łagrach przybrały charakter masowy. Można przypuszczać, że kryminaliści likwidowali wszystkie osoby cieszące się wśród więźniów charyzmą, które mogłyby stać się inicjatorami buntów, strajków itp. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym nieformalnemu sojuszowi kryminalistów (czyli najzwyczajniejszych bandytów) z administracją był fakt, że w 1947 roku Stalin – przybierając maskę humanisty i chcąc przypodobać się światowej opinii – zniósł w ZSRR karę śmierci. Odtąd kryminaliści czuli się całkowicie bezkarni, ponieważ jedyne, czego się obawiali, to kara śmierci, którą właśnie zniesiono. Nawet gdyby do łagru przyjechała uczciwa komisja, która ustaliłaby sprawców zbrodni, to groziły im znikome konsekwencje. Zabójca innego więźnia otrzymywał najwyżej… 10 lat dodatkowego pobytu w łagrach. Dla wytrawnego kryminalisty, który nauczył się już żyć w łagrach, to żaden wyrok. Dla władz powinien to być sygnał, że powinny coś z tym zrobić. Tego jednak nie uczyniły.
W łagrach zaczęło dochodzić do buntów, strajków, głodówek i prób powstań. System łagrowy dożywał swych dni, choć trwał jeszcze po śmierci Stalina. Jego towarzysze nie wiedzieli, jak z niego wyjść bez uszczerbku dla gospodarki.


