Strona głównaWiadomościPolskaWstrząsająca relacja męża zabitej woźnej. Brak informacji i pomocy. "Gadali bzdury. Nikt...

Wstrząsająca relacja męża zabitej woźnej. Brak informacji i pomocy. „Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił”

-

- Reklama -

Choć premier Donald Tusk już w czwartek mówił o roztoczeniu opieki nad rodziną woźnej zabitej w ataku nożownika w szkole Leszczydole-Nowinach, a rzecznik prasowa MSWiA zapewnia, że rodzina ma zapewnioną całodobową pomoc psychologiczną, to mąż zmarłej 37-latki mówi, że „nikt się nawet u nich nie pojawił”.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim jej były uczeń – 15-latek – zaatakował ostrym narzędziem trzy osoby, w tym woźną, która mimo reanimacji zmarła. Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor szkoły i nauczycielka.

- Reklama -

– Ona go znała i na pewno nie spodziewała się, że przyszedł z takim zamiarem – powiedział w rozmowie z „Faktem” mąż zabitej kobiety. Jak zrelacjonował, telefon z informacją o tym, co się dzieje otrzymał ok. godz. 10. Wówczas też rzucił wszystko i pojechał do szkoły.

- Reklama -

– Przed budynkiem zobaczyłem pełno służb. Czekałem na miejscu, ale nie wiedziałem, co dokładnie się wydarzyło. Nikt mi nie chciał nic powiedzieć – dodał.

- Reklama -

Mężczyzna podkreślił, że o tym, co się działo, dowiadywał się z mediów. – Policja ani razu do mnie nie zadzwoniła. Z mediów dowiedziałem się, co się stało – zaznaczył.

– Nikt z policji ani prokuratury nie dzwonił i nie informował nas o niczym. Zachowali się tak, jakby w ogóle nie miała rodziny – powiedział mąż zabitej 37-latki.

„Gadali bzdury”

W czwartek premier Tusk zapowiedział roztoczenie opieki nad rodziną zabitej kobiety. – To bardzo smutne i tragiczne, że muszę zacząć to dzisiejsze spotkanie od wyrazów współczucia, kondolencji, wsparcia dla rodziny zmarłej przed chwilą pracownicy szkoły pod Wyszkowem, która zginęła od zadanych ciosów nożem. Jej życia, mimo starań, nie udało się uratować – powiedział podczas specjalnej narady.

– Pozostawiła dwójkę dzieci. Już poprosiłem ministrów spraw wewnętrznych i mojego szefa kancelarii, żeby bez żadnej zwłoki roztoczyć pełną opiekę nad rodziną zabitej pracownicy szkoły – dodał szef rządu warszawskiego Donald Tusk.

Mąż zabitej kobiety twierdzi jednak, że rodzina nie otrzymała żadnego wsparcia. – W telewizji podawali, że nasza rodzina jest otoczona opieką psychologa. Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił – powiedział.

– Jak mój starszy syn dostał ataku histerii, musiałem dzwonić po psycholożkę, żeby przyjechała z nim porozmawiać – dodał. Jak podkreślił, pozostał obecnie sam z dwójką dzieci, ale młodszy z synów jeszcze nie wie o tym, co się wydarzyło.

– Nasza Daria leżała tam w szkole, ale nikt ani razu nie przyjechał, nie zadzwonił i nie porozmawiał z nami o tym, co się wydarzyło. Dużo mówili w telewizji, ale my jako osoby najbliższe, rodzina, zostaliśmy potraktowani bardzo nieładnie – powiedział.

Rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka utrzymywała natomiast, że rodzina ma zapewnioną pomoc psychologiczna.

– Psycholog była na miejscu w domu. Rodzina zmarłej ma zapewniona 24-godzinną pomoc psychologiczną. Wojewoda pracuje teraz nad zapewnieniem tej rodzinie pomocy socjalnej – powiedziała Gałecka, powołując się na informacje od burmistrza Wyszkowa.

15-latek w schronisku dla nieletnich

Sąd Rejonowy w Wyszkowie zdecydował w piątek, że 15-latek zostanie umieszczony na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich – dowiedziała się PAP w sądzie.

W związku z tym, że sprawca jest nieletni, zajmuje się nim Wydział Rodzinny i ds. Nieletnich wyszkowskiego sądu.

– Sąd orzekł umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich na okres trzech miesięcy, do 8 stycznia przyszłego roku – powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Ostrołęce Michał Pieńkowski.

Dodał, że podczas piątkowego posiedzenia sąd wysłuchał 15-latka, wszczął postępowanie i dopuścił dowód z opinii biegłych lekarzy psychiatrów, którzy będą się wypowiadali, czy stan psychiczny nieletniego pozwala na to, żeby odpowiadał za swoje czyny jak dorosły.

– Aby określić stopień rozwoju psychicznego i dojrzałość emocjonalna nieletniego, konieczna będzie opinia biegłych poprzedzona obserwacją psychiatryczną – wyjaśnił sędzia.

Źródło:PAP/Fakt/NCzas

Najnowsze