Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum zapowiedziała, że władze sprawdzą, czy obywatele tego państwa walczą na Ukrainie. Prezydentka ogłosiła to po pojawieniu się nagrania uzbrojonych mężczyzn posługujących się meksykańskim slangiem, którzy twierdzą, że walczą w Ukrainie – podał portal Bloomberg.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej Sheinbaum podkreśliła, że nagranie nie zostało jeszcze zweryfikowane, jednak nie wykluczyła obecności Meksykanów w rejonie konfliktu.
– Mogli zostać zrekrutowani przez prywatną firmę biorącą udział w tych konfliktach, przez armię lub przez rząd – oświadczyła prezydent Meksyku, dodając, że władze szczegółowo badają tę sprawę.
Na krótkim materiale wideo jeden z mężczyzn sugeruje powiązania uczestników walk z dwoma największymi meksykańskimi grupami przestępczymi: frakcją kartelu Sinaloa oraz kartelem Jalisco New Generation (CJNG). Czas i miejsce nagrania materiału nie zostały dotąd ustalone.
Kartel z Sinaloa jest jedną z najpotężniejszych organizacji przestępczych w Ameryce Łacińskiej. W przeszłości kierował nią baron narkotykowy Joaquin Guzman, pseudonim „El Chapo”, który w 2019 r. został skazany przez sąd w USA na dożywotnie więzienie.
Według doniesień medialnych ukraińskie siły zbrojne rekrutują zagranicznych ochotników, w tym z Kolumbii i Meksyku. Wielu z nich przechodzi szkolenia w zakresie walki z użyciem dronów — niskokosztowej technologii, która w ostatnich latach rewolucjonizuje nowoczesne działania wojenne.
Z kolei po stronie rosyjskiej — według opublikowanego niedawno raportu organizacji Amnesty International — do armii wcielani są obywatele z kilkudziesięciu państw świata. Część z nich twierdzi, że została podstępem skłoniona do służby wojskowej za pomocą fałszywych ofert pracy.
Obecność latynoamerykańskich bojowników na froncie w Europie Wschodniej budzi obawy analityków, że zdobyte tam doświadczenia bojowe zostanie wykorzystane po ich powrocie do Ameryki Łacińskiej.
Meksykańskie kartele już teraz powszechnie stosują drony przy granicy z USA do przemytu narkotyków i monitorowania szlaków migracyjnych, a w Kolumbii bezzałogowce są coraz częściej wykorzystywane do bezpośrednich ataków na wojsko i policję.


