Dobromir Sośnierz z Konfederacji Wolność i Niepodległość wziął udział w programie „Polityczne Podsumowanie Tygodnia Adriana Stankowskiego” w Telewizji Republika. Tam spotkał się z Anną Mrowińską z Wolnych Republikanów, która postanowiła wejść w dość specyficzną polemikę z byłym posłem.
Burzę w studiu wywołała wypowiedź Sośnierza nt. zaprzysiężenia wybranego przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Macieja Berka.
– Prezydent powinien zaprzysiąc tak, czy inaczej, bo nie ma kompetencji ustawowej do tego… – powiedział polityk Konfederacji WiN, który co prawda kontynuował swoją wypowiedź, ale ze względu na rwetes, jaki podniósł się w studiu nie dało się nic usłyszeć.
– Ja tu się kompletnie nie zgodzę – powiedział Paweł Lisiecki z Prawa i Sprawiedliwości.
– Konstytucjonaliści, eksperci powiedzieli, że nie ma prawa – grzmiała natomiast Mrowińska, która następnie przekonywała, że to „wybitni eksperci”.
– Na każdy pogląd znajdzie Pani konstytucjonalistę, który Pani potwierdzi ten pogląd – przekonywał Sośnierz.
– Nie spełnia wymogów formalnych – kontynuowała jednak wyraźnie wzburzona Mrowińska.
– Nie szkodzi, ale nie ma kompetencji…
– Nie szkodzi i trzeba złamać prawo, tak?! O czym Pan mówi?
– Wiele ustaw w Polsce jest uchwalanych z naruszeniem prawa, np. z ominięciem procedury trzech czytań. PiS to robił notorycznie, że wrzucał poprawki wychodzące poza…
– O to jest właśnie Konfa. Jak nie zrównuje PiS, PO jedno zło, to teraz PiS, PiS. Zrównywanie rządów prawicy do tego, co teraz robi ten człowiek, który z bejsbolem i łomem łamie prawo… jak prawica rządziła mogło się nie podobać różne rozwiązania, ale były wszystkie wprowadzane lege artis. Nikt nie wprowadzał policji, nikt nie wprowadzał łomów. Sejm, senat i prezydent.
W międzyczasie Sośnierz przekonywał, że PiS „to nie jest żadna prawica, to jest socjaldemokracja”. – Oczywiście nic nie było lege artis. Ograniczenia kowidowe na power poincie robione – przypomniał były poseł Konfederacja.
– O fiksacja, to jest właśnie Konfy fiksacja – stwierdziła Mrowińska.
– To jest Pani fiskacja, żeby bronić, jak niepodległości PiS-u. Po prostu jest pani kompletnie nieobiektywna .
– Pan kompletnie nie ma wiedzy. Pan mówi, że Prezydent ma złamać prawo?
– Nie ma złamać prawa. Właśnie teraz łamie prawo próbując wychodzić poza swoje kompetencje – podsumował Sośnierz.
Na tym jednak dyskusja się nie skończyła. Lisiecki przypomniał, że był kiedyś urzędnikiem i „jako burmistrz nie wyobraża sobie sytuacji, w której wie, że dochodzi do jakiegoś przestępstwa albo naruszenia i ma to żyrować swoim podpisem”.
– Podpis Prezydenta nie jest napisem na dropsach. Przepraszam bardzo, to jest poważna rzecz, bo Prezydent w pewien sposób też potwierdza pewne rzeczy, chociażby związane z wyborem sędziego – powiedział przedstawiciel PiS-u.
– Nie, ale Konstytucja mówi, że podpisuje (…) po prostu nie ma innej możliwości, bo nie ma innej ścieżki – wtrącił Sośnierz.
– To niech Pan kozę wystawi do Trybunału Konstytucyjnego – powróciła do dyskusji Mrowińska.
– Niech się Pani nie drze. Niech się Pani nie przekrzykuje ze mną – apelował Sośnierz.
– Bo Pan głupoty gada.
– Pani też gada głupoty, ale ja w znudzeniu Pani głupot wysłuchiwałem.
Mrowińska jednak dalej kontynuowała swoje wywody, aż w pewnym momencie Sośnierz wykrzyczał w studiu: „Cichoooo! Ja teraz mówię!”.
– A Pan jest zdrowy? – zapytała przedstawicielka Wolnych Republikanów.
– A Pani jest zdrowa? Drze się Pani po prostu, przekrzykuje się ze mną za każdym razem, jak próbuję coś powiedzieć. Niech się Pani puknie w głowę.
– Niech się Pan opamięta.
– Czy Pan redaktor może zainterweniować, żebym ja mógł coś powiedzieć bez akompaniamentu darcia się tej Pani?
– Musimy stawiać kropkę. Zegar jest obiektywny – stwierdził jednak prowadzący program Adrian Stankowski.


