Z 30 do 25 lat więzienia obniżył Sąd Apelacyjny we Wrocławiu karę dla Marcina G. oskarżonego o zabójstwo swojego pięciomiesięcznego syna. Utrzymał w mocy wyrok 1,5 roku więzienia dla matki dziecka, Moniki M., oskarżonej o znęcanie się nad niemowlęciem i swoim drugim dzieckiem.
Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w Przemkowie (woj. dolnośląskie) w 2024 r. Prokuratura oskarżyła 42-letniego dziś Marcina G. o zabójstwo swojego pięciomiesięcznego syna oraz znęcanie się nad nim i swoim drugim dzieckiem, 1,5-rocznym chłopcem. W wyniku pobicia młodsze dziecko trafiło do szpitala, gdzie zmarło po dwóch miesiącach, w maju 2024 r.
W marcu 2026 r. Sąd Okręgowy w Legnicy skazał Marcina G. na 30 lat więzienia. Orzekł, że G. jest winny psychicznego i fizycznego znęcania się nad swoimi dziećmi, ale uznał, że doprowadził do śmierci dziecka nieumyślnie. Wyrok 1,5 roku więzienia usłyszała też matka dzieci Monika M., oskarżona o znęcanie się nad niemowlęciem i drugim swoim dzieckiem.
W apelacji złożonej od tego wyroku prokuratura domagała się kary dożywocia dla G. i uznania mężczyzny winnym zabójstwa dziecka. Dla matki dzieci wnioskowała o karę 10 lat więzienia.
Wyrok w procesie odwoławczym zapadł przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu. Sąd obniżył karę Marcinowi G. do 25 lat pozbawienia wolności, a w stosunku do matki dzieci – Moniki M. – zapadły wcześniej wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności utrzymał w mocy.
Wyrok jest prawomocny.
Rodzice pięciomiesięcznego dziecka zostali zatrzymani w marcu 2024 r. Prokurator postawił im wówczas zarzuty psychicznego i fizycznego znęcania się nad synami – kilkumiesięcznym i 1,5-rocznym. Decyzją sądu zostali aresztowani, a dzieci trafiły do pieczy zastępczej.
W wyniku odniesionych obrażeń powstałych podczas pobicia niemowlę zmarło w maju 2024 roku. Po śmierci dziecka i uzyskaniu opinii medycznych prokuratura zmieniła zarzuty postawione wcześniej rodzicom.
Ostatecznie 41-letni wtedy Marcin G. został oskarżony o znęcanie się nad dziećmi i zabójstwo młodszego syna popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Groziło mu dożywocie. G. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. W śledztwie złożył wyjaśnienia, w których obciążał odpowiedzialnością partnerkę Monikę M.
M. w śledztwie początkowo nie przyznała się do zarzutów, ale potem przyznała, że „dawała dzieciom klapsy i biła je butelką po głowie”. Kobieta miała też powiedzieć, że G. bił ją i dzieci. 36-latka została oskarżona o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad chłopcami. Kobieta, według prokuratury, miała na nich krzyczeć, uderzać dłonią i zaniedbywać ich potrzeby rozwojowe.
„Wielokrotnie zostawiała też chłopców bez opieki w miejscu zamieszkania, co naraziło ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” – przekazała wcześniej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Liliana Łukasiewicz. Monika M. miała też nie reagować na przemoc wobec dzieci, której dopuszczał się ich ojciec.
„Przy czym badania psychiatryczne wykazały, że oskarżona czynów tych dopuściła się, mając w stopniu znacznym ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i kierowania postępowaniem, a zatem w stanie ograniczonej poczytalności” – podała rzecznik legnickiej prokuratury.
Biegli powołani przez prokuraturę stwierdzili, że G., mimo wcześniejszego leczenia się z powodu choroby psychicznej, był poczytalny w momencie popełnienia zbrodni.


