Wakacje się kończą i rozpoczyna się być może najbardziej ekscytujące 12 miesięcy od wielu lat – 12 miesięcy, które może zakończyć epokę POPiS-u u władzy.
Pamiętam jak dziś, jak KOPiS się rodził. Byłem nawet 11 stycznia 2001 r. na konferencji w warszawskim hotelu Sheraton, na której Donald Tusk, Maciej Płażyński i Andrzej Olechowski, nazwani wtedy „trzema tenorami”, obwieścili powstanie nowej partii, w założeniu wolnościowego odłamu ruchu postsolidarnościowego. Przeprowadziłem także w tym samym okresie kilka wywiadów z Lechem Kaczyńskim, który wraz z bratem budował PiS, który z kolei miał być konserwatywną częścią tego ruchu.
Cztery lata później, czyli w 2005 r. POPiS wygrał wybory. Wydawało się, że wspólnie ruch postsolidarnościowy przeprowadzi reformy i poprowadzi Polskę ku świetlanej przyszłości. Tak się jednak nie stało, bo Donald Tusk nie chciał uznać przywództwa zwycięskiego w 2005 r. Jarosława Kaczyńskiego i zaczął się podział, który zdominował polską politykę na kolejne dwie dekady. A w międzyczasie obie partie utknęły w pokładach unijnego socjalizmu.
Dziś, choć obie strony duopolu nadal trwają, wygląda na to, że ich epoka się kończy. PiS, nadgryziony przez obie Konfederacje, podzielił się dodatkowo wewnętrznie i ma sondaże z jedynką z przodu. KO wprawdzie trwa jeszcze na poziomie 30 proc. poparcia, ale ilość afer pogrąża tę partię w coraz większym pesymizmie i marazmie, z których nie ma już chyba wyjścia. Liderzy obu organizacji, czyli Tusk i Kaczyński, też stracili siłę i świeżość, w efekcie czego coraz częściej mówi się, że szykują się do odejścia.
Rozpoczynająca się już jesienią kampania wyborcza do wyborów w 2027 r. rozstrzygnie więc dużo więcej niż zwykle – zdecyduje, czy POPiS ostatecznie odejdzie w niebyt i czy po raz pierwszy od ponad stu lat dojdzie w Polsce do władzy prawica. Oczywiście resztówki po POPiS-ie na pewno nie poddadzą się łatwo. Jednak matematyka wskazuje, że i tak obecny układ polityczny trwa już zdecydowanie za długo i jego czas i możliwości tak naprawdę dawno się wyczerpały.
Tak więc tych, których interesuje polska polityka, a do których i sam należę, czeka ekscytujący okres, miejmy nadzieję, że z happy endem. Mieliśmy przełom w 1989 roku, potem była zmiana układu w 2004 r. Czas na przełom roku 2027. Oczywiście wszystkie wydarzenia będziemy dla Państwa szczegółowo relacjonować.
Książkę „Polityka żydowska” zapowiadałem na sierpień, ale ciągle ją cyzeluję, więc będzie dopiero we wrześniu. Zachęcam do zakupu tej ważnej pozycji w przedsprzedaży, a w ramach rekompensaty kolejny jej fragment opublikowaliśmy w bieżącym numerze. Rozpoczynamy też nasz tradycyjny objazd z Targami Książki bez Cenzury. Pierwszy przystanek to Rzeszów, gdzie dotrzemy 5 września. Serdecznie zapraszam!
