Korea Północna wystrzeliła około dziesięciu rakiet balistycznych. Do tego pokazu doszło zaraz po tym, jak na prośbę prezydenta Donalda Trumpa przerwano wspólne ćwiczenia wojskowe Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Najwidoczniej, takie gesty dobrej woli, nie robią na Kimie żadnego wrażenia.
O wystrzeleniu przez KRL-D około dziesięciu rakiet balistycznych, poinformowała 20 sierpnia armia południowokoreańska. Także Japonia informowała wcześniej, że „rakieta balistyczna wystrzelona niedawno przez Koreę Północną spadła do morza”.
Wygląda na to, że Kim-Dzong-Un uznał za słabość naciski prezydenta USA, który wykonał w jego kierunku gest dobrej woli. Właśnie pod wpływem Donalda Trumpa, Seul zapewnił Koreę Północną, że ćwiczenia wojskowe jego armii ze Stanami Zjednoczonymi „nie mają na celu przygotowania do ataku”.
Oświadczenie takie pojawiło się po nieoczekiwanym przerwaniu wspólnych ćwiczeń wojskowych Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej, właśnie na prośbę prezydenta USA. Są to coroczne manewry, które irytują Koreę Północną, a która formalnie nadal jest w stanie wojny z Południem.
Donald Trump, który chciałby unormowania relacji pomiędzy Koreami, powiedział dziennikarzom w środę, że planuje spotkać się z północnokoreańskim dyktatorem jeszcze w tym roku. Podkreślił również wagę „dobrych relacji” z Kimem dodając, że Pjongjang posiada obecnie 57 „bardzo potężnych” głowic jądrowych . Seul z kolei utrzymuje, że Korea Północna posiada nawet od 80 do 120 głowic jądrowych. Okazuje się jednak, że na ogół bandyci rozumieją tylko „język bandycki”.
Źródło: France Info/ AFP
