Bronisław Komorowski skrytykował decyzję Donalda Tuska o wystawieniu kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były prezydent ocenił, że rząd „idzie po bandzie” w tej sprawie, choć jednocześnie przypomniał, że sytuację, w której politycy trafiają do TK, stworzyło wcześniej PiS.
Berek do niedawna pełnił zupełnie niepotrzebną funkcję ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
18 sierpnia w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta odwołaniu Berka. Tego samego dnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja o zgłoszeniu Berka jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek złożyła grupa posłów klubu parlamentarnego Koalicja Obywatelska, za aprobatą Tuska.
Berek miałby zastąpić w TK sędziego Justyna Piskorskiego, którego kadencja wygasa we wrześniu.
Do sprawy odniósł się Bronisław Komorowski w programie „Punkt Widzenia Szubartowicza” na antenie Polsat News. Były prezydent przyznał, że nie jest zwolennikiem tej kandydatury.
– Nie rozumiem tego ruchu. Zrozumiałbym, gdybym miał pewność, że jest jakiś pomysł na przyśpieszenie czy załatwienie sprawy, czyli odblokowanie Trybunału Konstytucyjnego, że do tego pomysłu jest pan minister Berek konieczny – powiedział.
Komorowski ocenił również, że mało prawdopodobne jest, by Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od Berka, gdyby ten został wybrany przez Sejm na sędziego TK.
Były prezydent wyraził obawę, że Berek, zamiast usprawnić działanie Trybunału, może dołączyć do grupy sędziów, którą – jak stwierdził Komorowski – prezes TK Bogdan Święczkowski „trzyma na korytarzu”, nie umożliwiając im wykonywania obowiązków. Zdaniem byłego prezydenta wybór Berka może być dla Donalda Tuska formą zabezpieczenia na przyszłość, na wypadek gdyby Koalicja Obywatelska znalazła się w opozycji.
Awanturę o kandydaturę Berka wzmaga też sama ustawa napisana przez tzw. uśmiechnięty rząd, która przewidywała co najmniej czteroletnią karencję między sprawowaniem funkcji politycznych a objęciem urzędu sędziego TK. Prezydent Nawrocki wprawdzie ją zawetował, ale najwyraźniej politycy KO i spółki nie mają w planach stosować się do własnych wytycznych.
– Możemy powiedzieć, że nie podoba nam się ten pomysł, ja nie jestem jego entuzjastą, ale ostatnimi ludźmi, którzy mogą go krytykować, to są koledzy z PiS-u, bo oni taką sytuację stworzyli. Obecny rząd idzie po bandzie w tej sprawie. Ale oni (PiS – red.) poszli po jeszcze ostrzejszej bandzie wcześniej – zauważył Komorowski.
