Kąpiel w Bałtyku zakończyła się tragicznie dla 53-letniego proboszcza z Lęborka. Duchowny zginął porwany przez prąd wsteczny. Jak ustaliła Wirtualna Polska, w kluczowej dla śledztwa sprawie czerwonej flagi prokuratura i morscy ratownicy mówią co innego.
Bałtyk bywa zdradliwy, o czym w miniony poniedziałek, 17 sierpnia, boleśnie przekonała się grupa znajomych wypoczywająca w Darłówku. 53-letni ks. Rafał Cieszyński wraz z 48-letnią znajomą postanowili wejść do wody, choć morze było mocno wzburzone.
– W ten dzień woda w Bałtyku była niespokojna. Grupa bawiła się głównie na plaży, ale w pewnym momencie duchowny zdecydował się wejść do wody wraz z jedną znajomą. Pozostali uczestnicy spotkania byli temu przeciwni. Prosili ich, by tego nie robili – relacjonuje prok. Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Niewidoczny z brzegu, potężny prąd wsteczny błyskawicznie wciągnął kąpiącą się dwójkę w głąb morza. Zrozpaczeni świadkowie wezwali pomoc. Ratownikom Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR) udało się wydobyć z fal żywą 48-latkę. Dla proboszcza parafii z Lęborka było już jednak za późno.
Sprawę bada prokuratura. Są pewne nieścisłości ws. czerwonej flagi. Śledczy nie mają pewności, czy wisiała w momencie tragedii, która wydarzyła się późniejszym popołudniem.
– Na pewno te flagi wisiały przez większość poniedziałku – zaznacza prok. Dziadczyk. – Ale o godz. 17 z posterunku na plaży zeszli ratownicy WOPR, którzy codziennie pilnują w Darłowie bezpieczeństwa nad wodą. Nie wiemy jeszcze, czy oni te flagi na noc ze sobą zabierają czy zostawiają – dodaje.
Przemysław Soiński, rzecznik SAR, zapewnia, że znak zakazu wciąż znajdował się na plaży w chwili utonięcia kapłana.
– To jest niestety tak, że ludzie te zakazy łamią i flagi ignorują. Ratownicy schodzą z plaży nad Bałtykiem w zależności od miejscowości o godz. 17 lub 18. Gminy dotują bowiem ich pracę tylko do tego czasu. Później osoby kąpiące się wieczorem są bez opieki. Niestety często właśnie wtedy dochodzi do niebezpiecznych sytuacji – mówi Soiński.
Uroczystości żałobne ks. Cieszyńskiego rozpoczną się w czwartek, 20 sierpnia o godzinie 19:00 – najpierw zmarłego pożegnają jego parafianie w Lęborku. Z kolei w piątek, 21 sierpnia o godzinie 11:00 w Szymbarku, rodzinnej miejscowości kapłana, odbędzie się msza pogrzebowa pod przewodnictwem biskupa pomocniczego diecezji pelplińskiej, Przemysława Szulca. Tam też duchowny spocznie na miejscowym cmentarzu.
