Algierczycy poszli do urn 2 lipca, aby wybrać nowy parlament. Wybory te były naznaczone obawami o niską frekwencję wśród 25 milionów zarejestrowanych wyborców. Wygrał Front Wyzwolenia Narodowego (FLN), historyczna partia niepodległościowa i grupy powiązane z rządem. Prorządowe partie mają 90 miejsc w parlamencie.
Rząd się nie ma z czego cieszyć, bo odnotowano bardzo niską frekwencję. Wyniosła zaledwie 21,24%, co jest najniższym wynikiem w historii tego kraju. Tak wynika już z oficjalnych danych ogłoszonych w poniedziałek, 6 lipca.
Front Wyzwolenia Narodowego (FLN) odniósł zwycięstwo w wyborach – oświadczył na konferencji prasowej Karim Khelfane, pełniący obowiązki prezesa Niezależnego Narodowego Urzędu Wyborczego (ANIE).
Frekwencja pokazuje, że było to nikłe zwycięstwo, chociaż godziny głosowania zostały wydłużone w całym kraju, aby „umożliwić wyborcom skorzystanie z prawa do głosowania”. Ta niska frekwencja ilustruje trudności, z jakimi borykają się władze i partie polityczne w mobilizacji elektoratu.
„Absencja od głosu nie jest zjawiskiem wyjątkowym dla Algierii ” – komentował Karim Khelfane, porównując sytuację do „starych demokracji” Europy, Ameryki i Azji, gdzie też do urn nie zawsze idą tłumy. Prezes Komisji Wyborczej pochwalił „przejrzysty” charakter wyborów.
Wybory rzeczywiście poprzedziła mało intensywna kampania wyborcza, prowadzona w dodatku w czasie Mistrzostw Świata FIFA i w wyjątkowym upale. Ostatnie wybory parlamentarne, w 2021 roku, również wygrane przez FLN, charakteryzowały się frekwencją na poziomie 23%.
Obecny prezydent, Abdelmadjid Tebboune, został wybrany w grudniu 2019 roku i ponownie wybrany w 2024 roku. Organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka krytykują całkowitą kontrolę nad przestrzenią publiczną FLN i wytłumienie obywatelskiego ruchu Hirak z 2019 roku.
Źródło: Le Figaro
