Strona głównaGŁÓWNYArtyści do łopaty! Albo są w stanie wyżyć albo idą do normalnej...

Artyści do łopaty! Albo są w stanie wyżyć albo idą do normalnej pracy

-

- Reklama -

Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd, z prądem płyną śmieci. Albo artyści są w stanie ze swojej pracy artystycznej wyżyć i opłacają samodzielnie składki ZUSowskie, albo idą do normalnej pracy i pracą artystyczną zajmują się po godzinach. Jak im się uda odnieść artystyczny sukces, to zrezygnują z pracy, gdzie mają płacone składki. A jak im się nie uda, to traktują swoją działalność artystyczną jak hobby – wielu ludzi tak przecież robi i tragedia się nikomu nie dzieje.

Magister ekonomii i prawa, najwybitniejszy polski poeta XX wieku Zbigniew Herbert, zanim zaczął w wieku 34 lat żyć z honorariów był: sprzedawcą w sklepie metalowym, urzędnikiem w NBP, redaktorem „Przeglądu Kupieckiego”, nauczycielem w podstawówce, pracownikiem administracyjnym, pracownikiem muzeum, kalkulatorem-chronometrażystą, starszym asystentem w „Torfprojekcie”.

- Reklama -

Marta Cienkowska: Wprowadzamy system, który realnie zapewni artystkom i artystom bezpieczeństwo socjalne, system, na który czekaliśmy wiele lat. Rada Ministrów przyjęła dziś ustawę o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny – rozwiązanie, które wypełnia jedną z największych luk.

Kto może być dotowanym emerytem?

Mam na koncie książkę dla dzieci – myślicie, że mogę się ubiegać o artystyczną emeryturę?

Mocny komentarz w sprawie emerytur dla „artystów” Freedom Publishing:

„COŚ ZA NIC

To jest cały problem wokół awantury o artystów i dopłaty do ich składek emerytalnych.

Jest duża grupa ludzi, która nie rozumie, że nie ma nic za darmo.

Są to dzieci.

Dzieci następnie dorastają i powoli uczą się, że na wszystko w życiu trzeba sobie zapracować.

Żeby dostawać dobre oceny, trzeba się uczyć. Żeby mieć czysto w pokoju, trzeba go posprzątać. I tak dalej – stopniowo u dzieci wykształca się świadomość, że nie ma nic za darmo.

Dzieci uczą się też odróżniać hobby od pracy: hobby to zaspokajanie naszych potrzeb, a praca to zaspokajanie potrzeb innych ludzi. Wykonujemy pracę dla innych, żeby zarobić pieniądze i móc angażować się w hobby dla siebie.

Jeśli tej lekcji odpowiednio wcześnie nie udzielą dzieciom rodzice, później udziela im jej życie – zwykle w bardziej bolesny sposób.

Rozpieszczone dziecko staje się roszczeniowym dorosłym, ale zazwyczaj pozostaje nim na krótko – prawdziwy świat szybko wybija z głowy zasadę »COŚ ZA NIC« i wymusza pogodzenie się z zasadą »COŚ ZA COŚ«. Jeśli chcesz otrzymać wartość, musisz wnieść wartość.

Ale okazuje się, że są ludzie, którzy przez całe życie funkcjonują na poziomie dzieci w przedszkolu: malują obrazki oraz wystawiają teatrzyki, które chce oglądać co najwyżej ich mama, tata i babcia. I podobnie jak dzieci liczą, że ktoś zawsze będzie opłacał im hobby. (Artyści, których sztuka znajduje odbiorców, zarabiają pieniądze).

Ci ludzie tej prostej zasady, która mówi, że nie ma nic za darmo, najwyraźniej uczą się dopiero na emeryturze.

Państwo właśnie chce zadbać o to, by nigdy nie musieli się jej nauczyć.

Zapłacą oczywiście wszyscy ci, którzy od dawna się do niej stosują.

Jeśli dorosłość zaczyna się w momencie, gdy człowiek zaczyna rozumieć, że nie ma nic za darmo, państwo chce dziś finansować pewnej grupie ludzi dożywotnie ekonomiczne dzieciństwo”.

Najnowsze