Strona głównaOpinieSkandaliczny apel działaczy i artystów. Bronią Zełeńskiego i grzmią o narastającym "prymitywnym...

Skandaliczny apel działaczy i artystów. Bronią Zełeńskiego i grzmią o narastającym „prymitywnym nacjonalizmie”

-

- Reklama -

Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Paweł Kasprzak, Cezary Łazarewicz, Piotr Niemczyk, Andrzej Seweryn i Krzysztof Skiba wystosowali skandaliczny apel w obronie Wołodymyra Zełeńskiego i Ukrainy, po decyzji o upamiętnieniu UPA. Zwracają się do polityków wszystkich opcji, wzywając ich „do opamiętania”.

Apel działaczy i artystów ukazał się na łamach „Rzeczpospolitej”. Autorzy stwierdzili w nim, że żołnierze jednostki, której Wołodymyr Zełeński nadał imię „Bohaterów UPA”, „każdego dnia przelewają krew i giną śmiercią bohaterów na ukraińsko-rosyjskim froncie”. Następnie stwierdzili, że będą oni dalej ginąć w walce – bez względu na to, z jaką reakcją przedstawicieli polskich władz spotka się fakt nadania ich jednostce obraźliwego dla Polaków miana oraz „jak to wpłynie na mierzony sondażami stosunek Polaków do Ukraińców”.

- Reklama -

Ich zadaniem także „prezydent Wołodymyr Zełeński pozostanie niezłomnym przywódcą kraju toczącego bohaterską, krwawą wojnę obronną, której wynik zdecyduje o przyszłości naszego kontynentu, a nie wyłącznie o przyszłości Ukrainy”. Według autorów na to żadnego wpływu nie będzie miała kwestia odebrania mu najwyższego odznaczenia Rzeczpospolitej – Orderu Orła Białego.

Dalej nie zabrakło odwołań historycznych i „bicia się w pierś” za „niechlubne” karty polskiej historii. W tej części pełno było frazesów o przebrzydłych polskich „faszystach” oraz o wzajemnych winach polsko-ukraińskich.

„Ukraińcy i Polacy mają za sobą wielowiekową historię wzajemnych krzywd. Ogromnych i wciąż nieprzepracowanych. Nierozliczonych i niemożliwych do rozliczenia. Nie wskrzesimy zamordowanych, nie zamierzamy rewidować granic, z popiołów nie powstaną spalone kościoły i cerkwie” – czytamy.

„Oba nasze narody chętnie mitologizują własną historię, czczą swych bohaterów, zapominając lub wypierając z pamięci zło, które czynili. Nie dziwi nas ukraińska pamięć o «bohaterach UPA» i zapomnienie zbrodni, których dokonali na naszych przodkach. Polacy chętnie zapominają o własnych zbrodniach — dokonywanych także na Ukraińcach” – grzmią autorzy.

Utyskiwali oni także na wskazanie przez polskich polityków, że decyzja Zełeńskiego o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” była błędem. „I pouczających Ukraińców o „prawdziwej historii”, krzyczących o zniewadze polskiej pamięci, podsycających obudzone z uśpienia antyukraińskie fobie” – czytamy.

Historyk nie ma złudzeń. UPA organizacją zbrodniczą. „Nie można tworzyć dwóch legend”

Sami autorzy zaś – jak stwierdzili – „próbują nie wybierać z własnej historii kart wyłącznie chwalebnych”. „(…) pamiętajmy także o tych mrocznych i odczytujmy z nich lekcje bardzo aktualne zwłaszcza dzisiaj, kiedy prymitywny nacjonalizm narasta w naszej ojczyźnie” – czytamy.

Przyznali też, że „pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby czcicieli polskich faszyzujących nacjonalistów i gloryfikujących zbrodnie »żołnierzy wyklętych«” wywołują u nich zażenowanie. Podobne uczucia mają w nich wywoływać „pochody jawnych faszystów najgorszego autoramentu, odbywające się w Polsce bez przeszkód i bez wyrazów potępienia ze strony tych samych polskich przywódców, którzy dziś nie szczędzą potępienia Ukraińcom, którzy giną na froncie okrutnej wojny”.

Dalej odwołali się do czasów wojny polsko-bolszewickiej i słów atamana Semena Petlury. „My – Polska i Ukraina – powinniśmy osiągnąć porozumienie, by oprzeć się Rosji. Wskazywanie na historię polsko-ukraińskich nieporozumień w przeszłości nie jest argumentem dla współczesnego realnego polityka” – zacytowali go, podkreślając, że „zapominamy o Ukrainie, jej udziale i jej państwowości”.

„Polityków ze wszystkich politycznych obozów wzywamy do opamiętania. I do historycznej pamięci. Bo zawsze warto pamiętać, gdzie jest przyzwoitość, gdzie jest racja stanu i gdzie jest mądrość oraz przyszłość nieprzesłonięta upiorami zafałszowanej historii” – zakończyli.

Źródło:rp.pl

Najnowsze