Strona głównaMagazynJak Indie budują swoją siłę

Jak Indie budują swoją siłę

-

- Reklama -

W wyniku wojny z Iranem i możliwości wybuchu szerszego konfliktu w regionie Azji Zachodniej wielowektorowa polityka zagraniczna Indii polegająca na rozbudowywaniu obecności w rejonie Azji Wschodniej i Azji Zachodniej oraz rozwijaniu dobrych relacji sąsiedzkich, a w dalszej perspektywie na zdobyciu pozycji „globalnego gracza”, poddawana jest nowym testom.

Ewidentnie wpływa na nią postępująca militaryzacja relacji zagranicznych czy wzrost liczby możliwych pretendentów do hegemonii, bo przecież poza dwoma głównymi graczami, czyli Stanami Zjednoczonymi i Chinami aktywnie starają się o to Japonia, Republika Korei, Korea Północna czy Iran.

- Reklama -

Trudniejsze niż kiedykolwiek w przeszłości jest utrzymywanie dystansu do burzliwych wydarzeń bieżących, a odwoływanie się do tradycyjnych wartości w „miękkiej dyplomacji” na dłuższą metę nie wystarczy.

Kierunki działań indyjskiej dyplomacji

Lansowana od 2025 roku przez premiera Modiego strategia MAHASAGAR („Wielki Ocean”) mówi o wzajemnym i holistycznym wzroście i bezpieczeństwie dla wszystkich państw Azji Południowej. Jednocześnie chodzi w niej o daleko szerszy obszar geograficzny, o „rozciągnięte sąsiedztwo”.

Poprzedzała ją strategia SAGAR zainicjowana w 2015 roku i skupiająca się na krajach basenu Oceanu Indyjskiego, położonych w bliskim sąsiedztwie Indii, które znalazły się już w polu zaawansowanych działań morskiej odmiany chińskiej polityki „pasa i drogi”. Chińskie inwestycje portowe na Sri Lance (port Hambantota), chiński port w Doraleh w pobliżu Djibutti, zbliżenie polityczne i gospodarcze oraz podobne morskie inwestycje chińskie z Malediwami, Mjanmą czy Pakistanem budzą zrozumiałe emocje w Indiach.

Indie próbują im dorównać swoimi inwestycjami portowymi w Iranie (port Chabahar) czy w Mjanmie (port Sittwe), ale ich efektywności zagrażają cele strategiczne Waszyngtonu w tym właśnie rejonie.

Basen Oceanu Indyjskiego jest regionem o ogromnym potencjale, a ze względu na jego walory strategiczne, zmuszającym wręcz do współpracy. Przechodzą tędy morskie szlaki handlowe, w tym wrażliwe na ataki terrorystyczne transporty materiałów energetycznych, a powstające nowe porty służą także flotom wojennym. Indie są jednym z państw dążących do dominacji nad tym akwenem. Były sekretarz obrony USA Robert Gates podczas konferencji Shangri La w 2009 roku sprecyzował rolę Indii jako net security provider dla państw położonych nad tym akwenem, zwłaszcza w sferze zapewnienia im bezpieczeństwa czy angażowania się w razie potrzeby w „dyplomację wojskową”, z użyciem własnej, indyjskiej armii i marynarki.

Odpowiada to indyjskiej racji stanu, bowiem kraje tego regionu od dawna uznają Indie za swoją strefę wpływów, a dyplomacja indyjska traktuje państwa tego akwenu jako kluczowy kierunek indyjskich inwestycji gospodarczych i obszar wspólnego dziedzictwa kulturowego i cywilizacyjnego.

Dla realizacji wschodniego kierunku dyplomacji indyjskiej niezbędne jest zbudowanie infrastruktury drogowej z Indii Płn.-Wschodnich z Imphalu, stolicy stanu Manipur i z Aizawl stolicy Mizoramu, do wybrzeży Wietnamu przez Mjanmę i Tajlandię.

Od wielu już lat indyjska dyplomacja jest aktywna w regionie Indo-Pacyfiku, prezentując też własne propozycje jak na przykład Inicjatywę Indo-Pacyfiku (IPOI), którą premier N. Modi ogłosił podczas swej oficjalnej wizyty na Mauritiusie w 2019 roku; w 2017 roku podczas szczytu w Manili państw QUAD (nieformalny sojusz strategiczny Indii, USA, Japonii i Australii – dop. red.), Indie wraz z Australią, Japonią i Stanami Zjednoczonymi potwierdziły swoją gotowość do umacniania partnerstwa w celu militarnego i dyplomatycznego powstrzymywania ambicji Chin w regionie i na Morzu Południowo-Chińskim. Chiny skomentowały wtedy QUAD, że prowadzi do nowej „zimnej wojny”, a członków QUAD nazwały „azjatyckim NATO”.

Relacje bilateralne Indii z sąsiadami

Dla indyjskiej racji stanu umiejętne równoważenie relacji z sąsiadami jest sprawą kluczową. Tymczasem w relacjach dwustronnych z nimi występują anty-indyjskie sentymenty, wynikające z doświadczeń historycznych, które bliskie są określaniu Indii jako siły interwencyjnej. A także złożona sytuacja wewnętrzna tych państw, zamieszkałych przez ludność muzułmańską, może obecnie jeszcze intensywniej komplikować realizację tej polityki, kiedy jeszcze nie opadły emocje po niedawnej wizycie premiera Modiego w Izraelu.

Najbardziej iskrzą stosunki Indii z Pakistanem. Rząd w Delhi obawia się podjęcia przez Pakistan na nowo ataków terrorystycznych na terenie Kaszmiru, zwłaszcza pod rządami obecnego premiera Shebhaz Sharifa. Wewnętrzne napięcia w Pakistanie wykorzystują zarówno Waszyngton, jak i Beijing jako jeszcze jeden sposób niepokojenia Indii, co się uwidoczniło kilka tygodni temu w momencie wybuchu konfliktu pakistańsko-afgańskiego.

W relacjach z Bangladeszem, po upadku reżimu Hasiny, panuje wzajemna nieufność wywoływana wzajemnym przenikaniem terrorystów z Bangladeszu do Indii i odwrotnie. New Delhi wyraziło nadzieję, iż nowy premier Tariq Rahman, który stanął na czele nowego rządu wyłonionego w lutowych wyborach, zrozumie konieczność normalizacji dwustronnych relacji.

Malediwy należą do ważnych dla umacniania strategicznych interesów Indii krajów, ale wzajemnym relacjom zagraża niechętna Indiom postawa prezydenta Mohameda Muizu, który zdobył władzę w 2023 roku pod hasłem wyproszenia Indii (India Out), co zmaterializowało się wypowiedzeniem porozumienia o współpracy strategicznej z Indiami, zawarciem podobnego porozumienia z Chinami, co w sumie zagroziło funkcjonalności indyjskiej strategii w regionie Oceanu Indyjskiego.

Nowe perspektywy w relacjach Indii z Nepalem zarysowują się obecnie wraz z powołaniem nowego premiera Balendry Shaha, wywodzącego się ze społeczności Madhesi z pogranicza z Indiami. New Delhi będzie negocjować poprawę wzajemnych relacji, co podkreślił premier Modi w swoim telegramie gratulacyjnym do niego. Przez terytorium Mjanmy realizowana jest infrastruktura drogowa, toteż Indie muszą mieć poprawne relacje z rządzącą juntą generała Hlainga, mimo sprowadzanej na siebie z tego powodu krytyki z wielu państw. Chiny podejmują nadal próby odbierania Indiom terenów w Ladakh i w dolinie Galwan, które uznają za część Tybetu, a więc za swoje.

Między USA a Chinami

Indyjskie i chińskie interesy polityczne i inwestycje gospodarcze krzyżują się na tym rozległym obszarze. Wydaje się jednak, że obie strony, mimo pojawiających się starć granicznych, starają się, by nie dopuścić do wybuchu konfliktu, który by przyniósł niewyobrażalne skutki. Chiny jako państwo mocno scentralizowane, rządzone przez partię komunistyczną są trudnym przeciwnikiem dla demokratycznych Indii. Dyplomaci obu stron działają więc między zrozumiałym brakiem zaufania, a koniecznością równoważenia relacji wzajemnych.

Indyjscy politycy zdają sobie sprawę, iż administracja prezydenta Trumpa traktuje kraje Azji Południowej i Południowo-Wschodniej jako rodzaj „linii oporu” wobec dążeń Chin i Waszyngton widzi Indie jako jej składową, do ewentualnego „wykorzystania” w strategii powstrzymywania chińskiej aktywności. Czy Indiom uda się tak balansować politykę Mahasagar, by nie ulec naciskom amerykańskim i chińskim, a mimo to kontynuować swą politykę niezależności?

Indyjski dyplomata Bhadrakumar uważa, że USA stale będą naciskały na Indie, by dostosowywały się do założeń polityki Waszyngtonu. W pewnym stopniu jest to nieuniknione, skoro ambicją Indii jest stanie się czwartą potęgą po USA, Chinach i Rosji.

Indyjska polityka zagraniczna jest dla administracji Trumpa irytująca, czego przejawem może być aresztowanie przez FBI Ashley Tellisa, znanego „influencera” interesów Indii w USA, korzystającego z ważnego stanowiska, jakie zajmował w fundacji Carnegie. Niezadowolenie Amerykanów ze swobody, z jaką Indie formułują doraźne i dalekie cele swej polityki, wyraziło się też przez wprowadzenie rozmaitych restrykcji i ograniczeń w polityce wizowej wobec Indii, w tym zawieszenie wiz studenckich, a także w wypominaniu Indiom zbyt zażyłych relacji z Moskwą, przejawiających się choćby zakupami rosyjskiej ropy. Amerykańskie władze niepokoi też zarysowujący się trójstronny sojusz Indii, Rosji i Chin.

Warto zwrócić uwagę, iż rywalizacja Indii z Chinami przebiega też poprzez dyplomację „miękkiej siły” (soft power). Instytuty Konfucjusza rozsiane są po całym świecie, a ogromne fundusze Chiny przeznaczają na miękką dyplomację. W oddziaływaniu Indii na zewnątrz z powodzeniem są wykorzystywane kulturowe wartości choćby w formie propagowania jogi czy bollywoodzkiej produkcji filmowej. Minister Jaishankar w swoich książkowych refleksjach, między innymi w „Why Bharat Matters?”, odwołał się do indyjskich eposów, Ramayany i Mahabharaty, tłumacząc zasady polityki zagranicznej Indii. Wiadomo jednak, że sama miękka siła, do której rzekomej mocy Indie starają się przekonać świat, nie wystarcza, by przeciwstawić się dominującej dyplomacji siły.

Vivek Menzes w niedawno opublikowanym artykule podkreśla, iż indyjska dyplomacja opiera się jednak na wartościach cywilizacyjnych i promuje współpracę, a nie powstrzymywanie czyichś ambicji.

Realizm indyjskiej dyplomacji

Usytuowanie Indii w centrum ciężkości rozgrywających się rywalizacji o dominację w regionie Indo-Pacyfiku powoduje różnorodność jej kolejnych odsłon. Indyjską rację stanu wspólnie z premierem Narendrą Modim prezentuje opinii publicznej w kraju i zagranicą minister spraw zagranicznych Subrahmaniam Jaishankar. Budzi uwagę zgrana aktywność na polu indyjskiej dyplomacji obu indyjskich polityków, premiera i ministra spraw zagranicznych. Obaj są widoczni w mediach społecznościowych, a ich interesujące wypowiedzi przybliżają opinii światowej obraz indyjskiej dyplomacji. Jak pokazały wstępnie wyniki majowych wyborów zwycięskich dla rządzącej partii BJP, przede wszystkim w Zachodnim Bengalu i Assamie, pozycja polityczna premiera Modiego uległa wzmocnieniu.

Indyjscy politycy są realistami i zdają sobie sprawę, iż na obecnym etapie własnych możliwości ekonomicznych, technologicznych, materialnych czy ludzkich, jakimi dysponują, nie są w stanie użyć rozwiązań siłowych i stosują taktykę „dyplomatycznego odpychania”, czy „łagodnego odmawiania” odpowiednio wobec Chin czy Waszyngtonu.

Dyplomacja indyjska zmuszona jest zjednywać sojuszników daleko poza regionem Azji Południowej. Stara się przeciwstawiać zagrożeniom poprzez alianse strategiczne, różnicowanie partnerów handlowych, rozbudowywanie sił morskich. Indie wytrzymują też krytykę ze strony UE, której prowojenne postawy, a także wrogość wobec Rosji są w Indiach oceniane ostrożnie i sceptycznie.

Niedawna wizyta premiera Modiego w Izraelu może też świadczyć o chęci aktywniejszego włączenia się dyplomacji Indii w wydarzenia międzynarodowe nawet przy ponoszeniu pewnego ryzyka wizerunkowego i realnego, zwłaszcza w najbliższym regionie. Indyjska racja stanu unika stronniczości, ekstremalnych posunięć „dyplomacji militarnej”, co podkreśla często minister Jaishankar, zwracając uwagę na wagę pokoju i zachowania przez Indie niezależności.

Najnowsze