Prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon odbył kolejną wizytę w Pekinie. Trwała ona cztery dni i miała charakter oficjalny. Przebiegała z pełnym dyplomatycznym ceremoniałem.
Emomali Rachmon jest swoistym rekordzistą, jeżeli chodzi o ilość wizyt w Chinach. Pierwszy raz odwiedził ich stolicę w 1993 r. i od tej pory udawał się tam aż trzynaście razy! Chińscy liderzy składali w tym czasie swoje wizyty w Duszanbe, stolicy Tadżykistanu, pięciokrotnie.
Skala tych wzajemnych kontaktów świadczy, że Chiny od dawna stały się dla Tadżykistanu głównym, zagranicznym partnerem politycznym i gospodarczym. Oficjalnie Duszanbe utrzymuje, że częste spotkania liderów obu państw świadczą o pogłębiającym się strategicznym partnerstwie nowego typu obu krajów. Jednak krytycy reżimu Rachmona wskazują na inną logikę coraz częstszych kontaktów na najwyższym szczeblu. Im więcej kraj ma długów, tym częściej Rachmon udaje się do Pekinu…
W okresie rządów Emmomali Rachmona Tadżykistan stał się de facto kieszonkowym państwem Chin. Władze w Duszanbe nie ukrywają, że Chiny stały się kluczowym inwestorem. Ogólny wkład chińskich inwestorów w gospodarkę Tadżykistanu wynosi obecnie około 6 mld USD, w tym wartość bezpośrednich inwestycji wynosi około 3,5 mld USD. Pekin dla Duszanbe stał się też głównym partnerem w zakresie bezpieczeństwa. Pekin wspiera go w tej dziedzinie rzecz jasna w swoim interesie, by zapewnić stabilne funkcjonowanie tadżycko-chińskich spółek, zajmujących się wydobyciem rud i złota, które ostatnio były atakowane przez islamistów z terytorium Afganistanu.
Pekin wydzielił Duszanbe grant na wzmocnienie granicznej infrastruktury, w tym wzmocnienie posterunków granicznych, by była ona trudniejsza do sforsowania przez terrorystów, którym nie podoba się chińska ofensywa gospodarcza w Tadżykistanie. Ta zaś w ostatnim czasie nie tylko nie zmalała, ale wzrosła. W minionym roku Chiny stały się głównym partnerem handlowym Tadżykistanu. Chińska inicjatywa „Pas i droga” znalazły w Tadżykistanie najpełniejszy i najdosłowniejszy wymiar. W jej ramach została zbudowana drogowa magistrala Chiny – Tadżykistan, która umożliwiła chińską ekspansję u swojego sąsiada.
Jako przykład chińskich inwestycji obserwatorzy wskazują też park przemysłowo-rolniczy w Dangarze. Rachmon zgodził się na ulokowanie go właśnie tam, aby jego klan nie narzekał, że wszystkie łupy zgarnia dla siebie. Dangar to mała ojczyzna Rachmona i jego stronników. Za grantowe, chińskie pieniądze w Duszanbe zostały też zbudowane wszystkie najważniejsze rządowe gmachy.
Duszanbe musi iść na ustępstwa
Chiny chętnie wydzielają Tadżykistanowi kolejne transze pieniężne. W efekcie aż 60 proc. zagranicznego długu tej centralno-azjatyckiej republiki przypada właśnie na Pekin. By je spłacać, Duszanbe musi iść na kolejne ustępstwa, czy też raczej godzić się na kolejny chiński dyktat. W ten sposób chińscy przedsiębiorcy otrzymali licencję na eksploatację złotonośnych złóż. Formalnie tworzą oni z tadżyckimi podmiotami spółki, ale w tych spółkach tadżyccy przedsiębiorcy są tylko dekoracją, by opinia publiczna nie protestowała.
Bardziej niż Tadżykistan od chińskich pieniędzy jest uzależniony tylko Kirgistan. Na Chiny przypada 30,5 proc. jego ogólnego długu (zagranicznego i wewnętrznego). Tadżykistan, póki co, ma u Chińczyków dług relatywnie mniejszy. Stanowi on 13,4 proc. jego zadłużenia. Dla porównania dodajmy, że w długach Uzbekistanu chińska część wynosi 7,5 proc. W zadłużeniu Kazachstanu udział chiński wynosi tylko 3,6 proc.
Według danych Banku Światowego Tadżykistan i Kirgistan są mocno zależni od zagranicznych pożyczkodawców. Zwłaszcza w finansowaniu infrastruktury krytycznej, takiej jak energetyka i transport.
Eksperci podkreślają, że Chiny bardzo często nie występują jako klasyczny inwestor, pożyczający pieniądze na procent. Są one tzw. systemowym inwestorem. Zgadzają się pożyczać środki tylko na określone projekty, wygodne z ich punktu widzenia, których realizację sami często obsługują, a po ich zbudowaniu nimi zarządzają.
Zdają się tego nie dostrzegać
W krótkoterminowej perspektywie dla danego kraju może to być wygodne, ale w dłuższej może prowadzić do jego uzależnienia. Chiny mogą przejąć kontrolę nad całym sektorem gospodarki. Władze Tadżykistanu zdają się tego nie dostrzegać.
W minionym roku Rachmonowi udało się ściągnąć 7 mld zagranicznych inwestycji, w których udział Chin wynosił tylko 12,5 proc., ale w bieżącym roku odsetek ten pójdzie znacznie w górę. Obecnie w kraju jest realizowanych ponad 300 projektów, których wartość wynosi ponad 13 mld USD. W republice działa ponad 700 firm z chińskim kapitałem, głównie w budownictwie, wydobyciu surowców i usługach.
W trakcie obecnej wizyty władze Tadżykistanu zachęcały Chińczyków, by ci zainteresowali się potencjałem hydrologicznym kraju. Budując zapory i elektrownie wodne, oba kraje mogą zarobić na eksporcie hydroenergii. Rachmon przypomniał też chińskim gospodarzom, że w republice znajdują się jeszcze bogate złoża: złota, srebra, miedzi, cynku, litu i wolframu. Rachmon sugerował, by inwestorzy nie tylko zajmowali się wydobyciem surowców, ale także ich przetwarzaniem na miejscu. By ich do tego zachęcić, przypomniał im, że mają do dyspozycji pięć specjalnych stref ekonomicznych, w których dla inwestorów zostały stworzone preferencje podatkowe i różnego rodzaju ulgi.
Prezydent Tadżykistanu liczy również na zaangażowanie Chin w cyfryzację Tadżykistanu, pomoc w pracy nad sztuczną inteligencją i dostępie do elektronicznych serwisów. Zaproponował również dalsze rozszerzenie kooperacji w tworzeniu agro-przemysłowych kompleksów.
W sumie w trakcie wizyty w Tadżykistanie podpisano 50 dokumentów, przewidujących realizację projektów o ogólnej wartości 8 mld USD. Czego one dotyczą, nie ogłoszono, zachowując to w tajemnicy. Jedno raczej nie podlega dyskusji. Widać wyraźnie coraz większą zależność Tadżykistanu od Chin.
