W Niemczech pojawił się postulat, by zakazać jazdy samochodem w niedzielę. Ma to być odpowiedź na kryzys paliwowy wywołany amerykańsko-żydowskim atakiem na Iran.
– Potrzebujemy niedziel bez samochodów i ograniczenia prędkości – już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja jeszcze bardziej się zaostrzy – przekonywał w niedzielę prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) Marcel Fratzscher w rozmowie z t-online.
– Brzmi to bardzo kontrowersyjnie. Jednak wielu nie rozumie, że obecnie na całym świecie mamy o dziesięć do piętnastu procent mniej ropy i gazu. Dlatego można z nich korzystać tylko w mniejszym stopniu – twierdził dalej Fratzcher.
Ocenił też, że to kwestia podziału i „kto ogranicza się bardziej, a kto mniej i na tym polega przewrotność ulgi paliwowej”. Co znamienne, krytykował też obniżenie przez rząd federalny podatku na paliwa. O tym kroku Berlina więcej przeczytacie w artykule poniżej.
Bundestag podjął decyzję. Będzie mniejszy podatek za paliwo na stacjach. UE nadal milczy
– Poprzez zniżkę na paliwo Niemcy nie ograniczają w wystarczającym stopniu korzystania z samochodów, choć jest to pilnie potrzebne – przekonywał i dodał, że zużycie paliwa należy ograniczyć, by było dostępne tam, gdzie jest „absolutnie niezbędne”.
Z wypowiedzi wynika, że normalny człowiek paliwa nie potrzebuje i nie jest mu niezbędne zdaniem „eksperta”.
Dalej postulował pojawiające się już w Niemczech ograniczenia prędkości. Jego zdaniem, obniżka państwowego haraczu od paliw – przez DW określona mianem „rabatu” – przynosi „odwrotny skutek”, bo inni muszą oszczędzać więcej. Przypominamy, że słowa te padły tuż obok postulatu ograniczenia mobilności normalnym ludziom.
Następnie ostrzegał przed dalszym wzrostem cen paliw. O ile zakończenie konfliktu USA i Izraela z Iranem mogłoby spowodować obniżenie cen, o tyle w każdej chwili mogą pojawić się inne trudności. Najpóźniej zaś presja cenowa powróci zimą.
– Cena oleju napędowego zbliżająca się do trzech euro może stać się realna, nawet jeśli dziś mało kto jest w stanie to sobie wyobrazić – mówił Marcel Fratzscher.
Ocenił też, że poważne jest ryzyko braku paliwa lotniczego. Jego zdaniem, rząd federalny może odwołać wszystkie loty krajowe w Niemczech.

