Strona głównaGŁÓWNYWielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów. Michalkiewicz o...

Wielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów. Michalkiewicz o nowym porządku na Bliskim Wschodzie [VIDEO]

-

- Reklama -

Polityka, seks i szantaż – to według Stanisława Michalkiewicza prawdziwe fundamenty dyplomacji na linii Waszyngton–Tel Awiw. Relację między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem Michalkiewicz nazwał ubezwłasnowolnieniem Ameryki.

Występując na XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej Michalkiewicz przypomniał o koncepcji „Wielkiego Izraela”, która – jak twierdzi – przestała być jedynie religijnym mitem, a stała się twardym programem politycznym rządu Benjamina Netanjahu. Publicysta wskazał na starożytne korzenie tej idei, wywodzące się z biblijnych przekazów.

- Reklama -

Premier rządu jedności narodowej Izraela Benjamin Netanjahu trzy miesiące temu powiedział, że czuje się związany ideą 'Wielkiego Izraela’. Co to jest idea 'Wielkiego Izraela’? Ona się bierze z takiej żydowskiej sagi plemiennej. Tam jest taki fragment, jak Stwórca wszechświata wchodzi w konfidencję z mezopotańskim koczownikiem i obiecuje temu koczownikowi że, uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu odda w arendę obszar – i tu cytuję – od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. To jest idea 'Wielkiego Izraela’, jak najbardziej imperialistyczna, bo ten obszar nie jest obszarem bezludnym. Na tym obszarze istnieje wiele państw, na tym obszarze żyją rozmaite narody – mówił publicysta.

Zdaniem prelegenta XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej, proces ten nie jest pieśnią przyszłości, lecz zaawansowaną operacją, która trwa od dekad. Wykorzystując USA, Izrael prowadzi operację neutralizacji swoich sąsiadów i przygotowuje grunt pod ostateczną aneksję.

- Prośba o wsparcie -

W tej układance kluczową rolę odgrywa Iran. Michalkiewicz przekonuje, że obecna wrogość wobec Teheranu nie wynika z realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Izraela, lecz z faktu, iż Iran pozostaje jedyną siłą zdolną do czynnego oporu wobec wizji regionalnej hegemonii.

Tylko jedno państwo leżące w obszarze Bliskiego Wschodu, sypie, jak to się mówi, piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. To jest Iran, który tę koncepcję 'Wielkiego Izraela’ uważa za bardzo niebezpieczną nie tylko dla siebie, ale dla innych państw leżących na obszarze – wskazał.

Michalkiewicz jest przekonany, że celem Netanjahu jest wciągnięcie Stanów Zjednoczonych w pełny konflikt, który doprowadziłby do całkowitego zniszczenia Iranu. To z kolei otworzyłoby drogę do „drugiego etapu” – fizycznego przejęcia kontroli nad terytorium od Egiptu aż po Irak.

Michalkiewicz wiele miejsca poświęcił relacjom na linii Waszyngton–Tel Awiw. Używał mocnych metafor, sugerując, że amerykańscy prezydenci, niezależnie od przynależności partyjnej, de facto podlegają izraelskiemu dyktatowi.

W związku z tym, od pewnego czasu każdy prezydent Stanów Zjednoczonych, obejmując urząd, składa coś w rodzaju hołdu lennego Izraelowi. Oświadcza, że priorytetem polityki amerykańskiej jest obrona Izraela i to bez względu na to co Izrael robi – zauważył.

Zwrócił uwagę, że Donald Trump, mimo wizerunku silnego lidera, w kwestiach bliskowschodnich poddany bezwzględnej presji.

Najwyraźniej to nie on formułuje cele tej wojny, tylko ktoś zupełnie inny, którego prezydent Trump musi się słuchać, bo tamten trzyma go mocno za krocze. Czasami ściska mocniej, a czasami rozluźnia ten ból – mówił w swoim styli Michalkiewicz.

Uważa, że punktu widzenia USA, prowadzenie wojny na Bliskim Wschodzie jest wbrew racji stanu, lecz strach i możliwe ujawnienie kompromitujących materiałów przeważają nad zdrowym rozsądkiem.

Jak zareagował Kongres na deklarację całkowicie sprzeczną z linią amerykańskiej polityki bliskowschodniej? Niektórzy z kongresmenów wstali i zaczęli oklaskiwać na stojąco premiera Netanjahu, a inni widząc to, że część wstaje z dużym ociąganiem ale też zaczęli wstawać i oklaskiwać premiera Natanjahu na stojąco. W rezultacie wstali wszyscy. Niech który spróbowałby nie wstać, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że 40 lat temu wsadził mu rękę pod spódniczkę i gmyrał w majteczkach – kpił.

W tym kontekście nie mógł nie przypomnieć o postaci Jeffreya Epsteina. Michalkiewicz sugeruje wprost, że Epstein był agentem izraelskiego wywiadu, którego zadaniem było gromadzenie „haków” na wpływowe osoby, w tym na samego Donalda Trumpa z czasów jego aktywności biznesowej.

Trump w tym okresie nie zajmował żadnego publicznego stanowiska, był biznesmenem zamożnym, więc w jego przypadku nie chodziło o tajne dokumenty tylko o panienki. Epstein najpewniej wszystko nagrywał i widocznie niektóre z tych nagrań prezydent Trump wolałby, że tak powiem, zachować w tajemnicy. Dzięki temu premier Netanjahu ma dodatkowy środek nacisku na amerykańskiego prezydenta – mówił Michalkiewicz.

Całe wystąpienie Michalkiewicza podczas XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej do obejrzenia poniżej.

 

Najnowsze