Strona głównaWiadomościPolskaUOKiK ukarał firmę obsługującą parkingi przy dyskontach. Poszło o "mandaty" oraz reklamacje

UOKiK ukarał firmę obsługującą parkingi przy dyskontach. Poszło o „mandaty” oraz reklamacje

-

- Reklama -

UOKiK ukarał firmę APCOA Parking Polska karą w wysokości ponad 820 tys. zł. Firma obsługuje parkingi przed największymi marketami, w tym Biedronek i Lidla. Poszło o wprowadzanie klientów w błąd i przedstawianie wezwań do zapłaty w formie „mandatów”, ale też o możliwość reklamacji.

Jak poinformował serwis boop.pl, UOKiK ukarał APCOA Parking Polska za „stosowanie nieuczciwych praktyk i wprowadzanie klientów w błąd co do charakteru nie tylko opłat, ale i samych reklamacji”. Kara wynosi ponad 820 tys. zł.

- Reklama -

„W sieci była cała masa informacji o tym, że tak naprawdę nie dostajecie mandatu, ale nadal wiele osób odbierało to jako nieunikniony mandat, który trzeba będzie opłacić. APCOA wystawiała ludziom „mandaty” za brak biletu parkingowego. Tak naprawdę to były proste wezwania do zapłaty. Przekaz miał sugerować, że zapłata jest obowiązkowa i natychmiastowa, a odmowa grozi nieuchronną windykacją i dodatkowymi kosztami” – podaje redakcja.

W rzeczywistości rzecz jasna takie wezwania do zapłaty nie różnią się od wezwań od kogokolwiek innego. Firma, by je wyegzekwować, musiałaby udać się do sądu. To na niej spoczywa ciężar dowodu, by wskazać, że to dana osoba zaparkowała pojazd pod sklepem.

- Prośba o wsparcie -

UOKiK wziął też pod lupę sposób podchodzenia do reklamacji. Firma uznawała wyłącznie zgłoszenie reklamacji przez formularz internetowy lub listownie. Ignorowano inne formy kontaktu, np. e-mailem czy kontakt osobisty.

Ponadto informowano klientów, że rozpatrywanie reklamacji może wynieść więcej, niż 30 dni. To jest zaś wprost sprzeczne z ustawą o prawach konsumenta.

UOKiK uznał też, że wiele parkingów jest słabo oznakowanych, szczególnie przy marketach, gdzie 60-90 minut od zaparkowania miało być bezpłatne po pobraniu biletu. Klienci często nie wiedzieli, że są zobowiązani pobrać bilet. Mieli też problem z udowodnieniem, że to zrobili, mimo przedstawienia potem paragonu ze sklepu.

„Masa osób po prostu olewała te wezwania i… Nie ponosili żadnych konsekwencji. Część ludzi składała swoje reklamacje, przykładowo mailowo i gdy nie zostawały one w żaden sposób rozpatrzone, to także zapominali o sprawie. Byli też tacy, którzy grzecznie płacili, bojąc się ewentualnych konsekwencji” – wskazuje boop.pl.

Najnowsze