Strona głównaMagazynLitwa. Uderzenie w polską oświatę

Litwa. Uderzenie w polską oświatę

-

- Reklama -

Władze litewskie z żelazną konsekwencją realizują politykę dążącą do zniszczenia polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie! Oczywiście ich celem nie jest fizyczna likwidacja Polaków. Zmierzają one do wynarodowienia Polaków. Chcą, by przyjęli oni litewską opcję narodową i „zintegrowali” się z resztą społeczeństwa. Jeżeli już chcą, to niech w domu mówią po polsku, ale na zewnątrz, w sferze publicznej, zgadzają się na całkowitą dominację języka litewskiego. Oczywiście, by zachować pozory praworządności i postrzegania praw mniejszości narodowych, swoją politykę realizują w aksamitnych rękawiczkach. Na ich celowniku są przede wszystkim szkoły polskie, bez funkcjonowania których los polskiej mniejszości będzie przesądzony.

Realizując swoją politykę dążącą do likwidacji mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie, władze litewskie starają się od dawna ograniczać i niszczyć polskie placówki oświatowe. Swoją ofensywę zaczęły w rejonie trockim, gdzie Polacy stanowią nie większość, ale tylko 30 proc. mieszkańców. Proces ten władze nazywają reorganizacją, „optymalizacją” sieci szkół bądź „racjonalnym zarządzaniem”, tłumacząc go koniecznością oszczędzania środków, których brakuje itp.

- Reklama -

Po trzech latach walki toczonej przez rodziców i działaczy ze Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków, władze litewskie podjęły decyzję o przekształceniu w filie Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach i Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu. Nikt z polskich działaczy nie ma wątpliwości, że jest to wstęp do ich całkowitej likwidacji. Placówki te są na cenzurowanym u litewskich nacjonalistów nie tylko dlatego, że są polskie, ale również dlatego, że noszą imiona dwóch zasłużonych dla polskości na Wileńszczyźnie przewodniczących Stowarzyszenia Wspólnoty Polskiej prof. Andrzeja Stelmachowskiego i Longina Komołowskiego. Obaj pewnie przewracają się w grobach, gdy widzą, z jaką nienawiścią są traktowane placówki, w organizacji których położyli ogromne zasługi. By zapewnić im bezpieczne funkcjonowanie, polscy działacze nadali im właśnie ich imię, nie zdając sobie sprawy, że tym samym wydają na nich wyrok.

Oprócz tych dwóch szkół władze litewskie wzięły także na celownik grupę z polskim językiem nauczania w przedszkolu-żłobku w Starych Trokach. Placówka ta istniała nieprzerwanie od 1989 r. Nie trzeba dodawać, że decyzja ta zapadła wbrew głosowi rodziców i całej wspólnoty przedszkolnej. Był to jawny gwałt i nadużycie, ponieważ grupa przedszkolna spełniła wszystkie wymagania. Miała odpowiednią liczbę dzieci. Gmina Stare Troki to bowiem gmina młoda, w której systematycznie osiedlają się młode polskie rodziny posiadające dzieci.

- Prośba o wsparcie -

Prawdziwe intencje nacjonalistów

Władze litewskie proponują polskim rodzicom, by zapisywali dzieci do grup litewskich, co najlepiej oddaje intencję ich działania. Liczą one, że likwidacja polskiej grupy w przedszkolu przyspieszy wynaradawianie się miejscowych Polaków. Władze litewskie mają nadzieję, że ich działania nastawione na likwidację możliwości kształcenia w języku polskim, będą skłaniały pragmatycznie myślących Polaków do przyjmowania litewskiej opcji narodowej i niekomplikowania swym dzieciom możliwości dalszego kształcenia. Doskonale wiedzą, że ich „pedagogika” przynosi zawsze sukces w przypadku rodzin mieszanych, których jest coraz więcej. Jeżeli Litwinka wychodzi za mąż za Polaka, to niemal zawsze jej zdanie w kwestii wychowywania dzieci jest dominujące. Polak-ojciec zgadza się, by dzieci były Litwinami. Zwłaszcza jeżeli nie będzie miał oparcia w żadnej placówce oświatowej. Nawet jeżeli samodzielnie nauczy dzieci mówić po polsku, to nie rozwiąże sprawy. By dziecko było związane z kulturą przodków, musi przecież nie tylko mówić, ale także pisać i czytać po polsku. Bez tego literatura polska pozostanie dla niego obca. Na Litwie zginie polska prasa i wydawnictwa książkowe, które utracą rodzimych odbiorców. Polacy mieszkający na Wileńszczyźnie będą zdani tylko na radio w języku polskim, które jest często tylko polskojęzyczne, ale przekazuje wygodne dla władz litewskich treści.

Działania władz litewskich dążące do likwidacji placówek oświatowych w rejonie trockim są ewidentnie sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami Litwy. Artykuł 14 Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, sporządzony 26 kwietnia 1994 r., mówi, że sytuacja mniejszości narodowych nie może ulec pogorszeniu, a państwa muszą zapewnić i rozwijać ich prawa, w tym prawo do edukacji w języku ojczystym.

Władze litewskie od dawna nie przejmują się jednak tymi zapisami. Przyzwyczaiły się bowiem, że władze polskie od dawna przechodzą do porządku dziennego nad takimi przypadkami i ograniczą swoje protesty do słownych deklaracji.

Sprawa w Europarlamencie

Poseł do parlamentu Europejskiego Waldemar Tomaszewski, będący niekwestionowanym przywódcą polskiej mniejszości na Litwie, podniósł kwestię polskich placówek oświatowych w rejonie Starych Trok na posiedzeniu Intergrupy ds. Tradycyjnych Mniejszości Narodowych i Językowych. Członkowie tego ciała jednogłośnie podkreślili, że we współczesnej Europie nie może być miejsca na dyskryminację w dziedzinie edukacji, a reorganizacja nie może być przykrywką do likwidacji szkół. „Podczas posiedzenia europosłowie wyrazili swoje poparcie dla społeczności polskiej na Litwie i sprzeciwili się wszelkim działaniom, które pozbawiają ją prawa do edukacji w języku ojczystym. Przypomniano, że prawo UE, Traktat Lizboński i konwencje Rady Europy zobowiązują państwa do ochrony oświaty mniejszości narodowych, a nie do jej osłabiania”.

Sprawa niszczenia polskich placówek oświatowych w rejonie Starych Trok znalazła także odbicie w polskim parlamencie. Posłowie Tadeusz Samborski z PSL i Andrzej Zapałowski z Konfederacji wystąpił w imieniu Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów Rzeczypospolitej Polskiej do prezydenta Karola Nawrockiego oraz szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego „z apelem o podjęcie stosownych działań dyplomatycznych względem władz Republiki Litewskiej w obronie Polaków na Litwie, którzy doświadczają skandalicznej dyskryminacji na tle narodowościowym”.

Autorzy apelu podkreślają, że „nie tylko faktyczna likwidacja polskich szkół na Litwie stanowi problem, ale także pogłębiające się eliminowanie języka polskiego nawet z polskich szkół oraz brak w tym kraju szkół kształcących nauczycieli odpowiednio przygotowanych do prowadzenia zajęć w języku polskim. W około 40 gminach na Wileńszczyźnie Polacy nadal stanowią większość mieszkańców, ale nawet tam likwidowane są szkoły z polskim językiem nauczania. Sprawa właściwej reakcji władz RP jest dość pilna, ponieważ jeśli nie będzie polskich szkół na Litwie, to także wpływ czasu spowoduje asymilację społeczności polskiej na Litwie i zanik polskości”.

W konkluzji swego apelu jego autorzy piszą: „Szanowny Panie Prezydencie, zwracamy się z apelem o przywrócenie właściwych i symetrycznych relacji z Republiką Litewską, opartych na zasadzie wzajemności. Stosunki nasze powinny być tak dobre, jak dobre będzie traktowanie naszej polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie. W obecnej trudnej sytuacji geopolitycznej zapewnienie bezpieczeństwa Litwie, które w dużej mierze zależy od Polski, nie może być oderwane od zagwarantowania praw Polaków mieszkających w tym kraju”.

Apel ten nie wymaga żadnych komentarzy. Czy jednak polskim politykom nie braknie odwagi, żeby na nim oprzeć stosunki z Litwą – czas pokaże.

Najnowsze