Absurdy systemu kaucyjnego, który funkcjonuje od pół roku, uderzają m.in. w podróżujących pociągami. Pasażerowie, którzy chcą nabyć napój w pociągu, borykają się z utrudnieniami lub tracą pieniądze.
Absurdy systemu kaucyjnego objawiają się m.in. w pociągach. Podróżni, którzy chcą skorzystać z oferty gastronomicznej w wagonach restauracyjnych obsługiwanych przez WARS, muszą liczyć się z niekonsekwencją systemu.
W ofercie takich wagonów, oprócz ciepłych dań i przekąsek, znajdują się także napoje. Ich opakowania od paru miesięcy są objęte systemem kaucyjnym. Za puszkę czy plastikową butelkę płacimy 50 gr więcej, a za szklaną butelkę – 1 zł. I o ile podróżni mogą kupić w wagonie napój – płacąc jednocześnie kaucję za jego opakowanie – o tyle już na pokładzie pociągu nie mogą oddać opakowania i odzyskać kaucji. Muszą więc zabrać puste opakowanie ze sobą, żeby odzyskać pieniądze. Wyrzucając puste opakowanie na pokładzie pociągu tracą natomiast pieniądze.
Należy przy tym pamiętać, że opakowania objęte systemem kaucyjnym muszą trafić do punktów niezgniecione. To oznacza dla pasażerów dodatkowe utrudnienia, bowiem muszą znaleźć odpowiednią ilość miejsca w bagażu lub targać puste opakowania w ręce. Wożenie ze sobą powietrza w pustych puszkach czy butelkach jest skrajnie nieekonomiczne.
– WARS nie jest uprawniony do zwrotu kaucji oraz odbioru pustych opakowań. Taki obowiązek mają jedynie jednostki handlu detalicznego lub hurtowego o powierzchni sprzedaży powyżej 200 m2. Wynika to z zapisów Ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Pasażer może zatrzymać plastikową butelkę i zwrócić ją samodzielnie do butelkomatu lub obiektu handlowego o powierzchni powyżej 200 m2. WARS nie prowadzi działalności zarobkowej wynikającej z opłat kaucyjnych. Butelki zbierane na pokładzie pociągów są przetwarzane jak standardowe odpady z tworzyw sztucznych – wskazał w rozmowie z serwisem Dla Handlu rzecznik prasowy PKP Intercity Michał Wrzosek.



