Prezydentowi Krakowa Aleksandrowi Miszalskiemu musi bardzo palić się koło wiadomej części ciała. Właśnie wyrzucił do kosza własny projekt, którego przepisy zaczęły obowiązywać ledwie trzy tygodnie temu. Płatne parkowanie w niedzielę odchodzi do lamusa.
To z inicjatywy Miszalskiego Rada Miasta Krakowa w grudniu przegłosowała uchwałę, która od 31 stycznia 2026 wprowadziła zmiany w strefie płatnego parkowania. Polegają one na wydłużeniu godzin płatnego parkowania oraz na wprowadzeniu płatnego parkowania w niedziele.
Po trzech tygodniach obowiązywania opłat, Miszalski ogłasza, że niedzielne opłaty wycofuje. Nie twierdzi przy tym, że wyszło co najmniej niezręcznie, nie czuje się winny. Sugeruje natomiast, że decyzja była bardzo dobra, merytoryczna i racjonalna, tylko ten wszechobecny populizm, przez który ludzie nie zrozumieli.
„W ostatnich miesiącach wprowadziliśmy szereg koniecznych i ważnych, choć trudnych dla mieszkańców Krakowa zmian. Za każdą z tych zmian stoi racjonalne uzasadnienie, choć zdaję sobie sprawę, że żyjemy w czasach, w których populizm spycha na dalszy plan wszystkie merytoryczne i racjonalne argumenty. Jedną z takich zmian było wprowadzenie opłat za parkowanie w niedzielę w podstrefie A” – napisał Miszalski w serwisach społecznościowych.
Prezydent zaznaczył, że celem wprowadzenia tych opłat było uwolnienie dla mieszkańców miejsc parkingowych w centrum Krakowa. Podobno – zapewnia prezydent, a prezydentowi się wierzy – takiej zmiany oczekiwało wielu Krakowian. Rozmowy prowadzone z „wieloma Krakowianami” w ostatnich dniach oraz zapoznanie się z danymi dotyczącymi funkcjonowania obszaru płatnego parkowania (OPP) w pierwszych tygodniach skłoniły prezydenta do zmian.
„Doszedłem do wniosku, że w sprawie OPP poszliśmy o jeden krok za daleko. Dlatego, po dogłębnej analizie sytuacji, zdecydowałem się dokonać korekty OPP. W najbliższym czasie wystąpię do Rady Miasta z projektem uchwały, który zwolni mieszkańców Krakowa z niedzielnych opłat za parkowanie w podstrefie A. Zmiana ta nastąpi od 1 maja” – przekazał Miszalski.
Płatne niedziele dotyczyć będą przyjezdnych i turystów.
To kolejny zwrot u Miszalskiego w związku z nadchodzącym referendum, które może pozbawić go stołka prezydenta. W ostatnich dniach zapowiedział też złagodzenie przepisów tzw. Strefy Czystego Transportu, którą przecież do samego końca forsował i wówczas nie był skłonny do choćby małego kroku w tył.
Myślenie Miszalskiego zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w momencie, gdy stało się jasne, że Krakowianie zbiorą niezbędną liczbę podpisów pod wnioskiem o referendum odwoławcze prezydenta miasta. Organizatorzy akcji podają, że zebrali już – i zbierają dalej – 70 tys. podpisów, a do przeprowadzenia referendum wystarczy ich 58 tys.

