Magdalena Cielecka była jedną z twarzy tzw. „totalnej opozycji” w 2023 roku. Wychwalała pod niebiosa Donalda Tuska i jego ekipę, miała nadzieję na wielkie zmiany. Dziś już się nie łudzi. Znana aktorka przyznała otwarcie, że obietnice nie zostały spełnione, a ona czuje się bardzo rozczarowana.
Cielecka publicznie manifestowała poparcie dla Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej, uczestnicząc w wiecach i marszach antyrządowych przed wyborami 15 października 2023.
Dla salonu była symbolem nadziei na zmianę po ośmiu latach rządów PiS. Media sprzyjające Tuskowi określały ją jako jedną z „twarzy politycznych zmian”. Występowała publicznie, a podczas przemów skupiała się na krytyce PiS-u i entuzjazmie związanym z możliwym powrotem „słońca Peru” do władzy.
Minęły dwa lata i z tamtych nadziei nic nie zostało. Cielecka w rozmowie z Wojewódzkim i Kędzierskim przyznała, że jest rozczarowana rządami tzw. uśmiechniętej ekipy.
– Podcięto mi skrzydła. Czuję to bardzo wyraźnie. Nie angażuję się tak, jak kiedyś i nie dlatego, że mi się nie chce czy nie mam na to siły, ale straciłam pewien rodzaj wiary w to, że to coś da – powiedziała aktorka. Zasugerowała przy okazji, że teraz niech się zaangażują młodsi.
– Mnie również zniechęciło to niespełnienie obietnic, niedopracowanie tego, o czym była mowa, niespełnianie obietnic wyborczych – głównie w sprawie związków partnerskich. Pan prezydent Nawrocki też nie był moim kandydatem. Mnie to dołuje straszliwie, to skutkuje tym, że ja się odsunęłam od tego, a byłam lekko uzależniona. Teraz, jak słyszę, to nie chcę nawet tego tembru głosu słuchać – kontynuowała Cielecka.
Aktorka czuje się „wykorzystanym dzieckiem koalicji”. Drugi raz w kampanię już się najpewniej nie zaangażuje.
Pa, pa! Marta Lempart zapowiada, że wyjeżdża z Polski. „Walczyłam o stołki dla różnych ludzi”

