Pracownik PKP stracił pracę po wpisie w mediach społecznościowych. Krótki komentarz „Chwała Rosji” pod informacją o rosyjskim ataku dronem na ukraiński pociąg pasażerski wystarczył, by uruchomić procedury dyscyplinarne.
Pod koniec stycznia rosyjski dron uderzył w pociąg w obwodzie charkowskim na Ukrainie. W rezultacie zginęło co najmniej sześć osób, a zdarzenie szeroko komentowano w sieci.
Jeden z komentarzy brzmiał: „Chwała Rosji”. Internauci szybko rozszyfrowali, że za komentarzem swoi pracownik PKP PLK z Inowrocławia. Zaczęły się donosy, w czym przodował m.in. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dowodzony przez ukrywającego się w Norwegii przestępcę Rafała Gawła.
PKP PLK zareagowało bardzo szybko. Najpierw spółka uruchomiła wewnętrzne procedury wyjaśniające.
„Polskie Linie Kolejowe S.A. nie akceptują treści ani zachowań sprzecznych z obowiązującym prawem, zasadami etyki oraz interesem bezpieczeństwa publicznego. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że bezpieczeństwo infrastruktury kolejowej oraz pasażerów jest dla nas absolutnym priorytetem. Wszelkie sygnały mogące je podważać są traktowane z należytą powagą” – wydano komunikat.
Niedługo potem potwierdziła zwolnienie kolejarza. – Zakończyliśmy współpracę z pracownikiem, który skomentował w internecie zdarzenie na kolei na Ukrainie – stwierdził Karol Jakubowski z zespołu prasowego PKP PLK. Uznano, że w kolejach nie ma miejsca dla „prorosyjskiego” pracownika.
