Strona głównaWiadomościŚwiat„Kiedy państwo się cofa, krwawi szkoła”. Na szczęście jeszcze nie u nas

„Kiedy państwo się cofa, krwawi szkoła”. Na szczęście jeszcze nie u nas

-

- Reklama -

Taka opinia pojawiła się po tym, jak we francuskiej szkole w Sanary-sur-Mer, nauczyciel został dźgnięty nożem przez ucznia. To nie pierwszy przypadek ataków na nauczycieli i załatwiania porachunków na terenie szkół z użyciem białej broni. Warto przypomnieć, że w tym kraju zginęło już dwóch nauczycieli, których nauczanie np. nie spodobało się islamistom.

W Sanary-sur-Mer do incydentu doszło w gimnazjum La Guicharde. Nauczycielka została dźgnięta nożem przez ucznia na terenie szkoły, bo była zbyt wymagającea. Valérie Rialland, radna departamentu Var i także nauczycielka, mówi, że to „nie był przypadek, a bezpośrednia konsekwencja politycznego i moralnego upadku oświaty”.

- Reklama -

Dodaje, że przez lata szkoły były pozostawione same sobie, bez wsparcia państwa, w „trudnych dzielnicach” nauczyciele są zastraszani, boją się podejmować niektórych tematów na lekcjach, zaś lewicowe eksperymenty podkopały autorytet szkoły i nauczycieli. Nie ma żadnej ochrony, żadnego realnego wsparcia.

Państwo przypomina sobie o szkołach właśnie w chwilach takich tragedii. Rialland ocenia, że „mówimy o życzliwości, wzywamy do „życia razem”, piętrzymy okólniki i protokoły, podczas gdy przemoc narasta, jest normalizowana, tolerowana, a czasem nawet usprawiedliwiana”.

W tym kontekście mówi o osłabieniu państwa, paraliżu wymiaru sprawiedliwości, który myli potrzebę stanowczości z rzekomą brutalnością i prawami uczniów i sprzyja „kulturze abdykacji”. Władze zajmują się „zarządzaniem relacjami opinii publicznej, a nie stawianiu czoła rzeczywistości”.

Radna dodaje: „Jako nauczyciel z dwudziestopięcioletnim stażem i wybrany przedstawiciel samorządu departamentu Var odpowiedzialny za szkoły średnie, codziennie widzę to, czego oficjalna narracja nie chce dostrzec. Kadra pedagogiczna jest narażona na niebezpieczeństwo, odizolowana i zmuszona radzić sobie sama. Są tu uczniowie, których nigdy nie nauczono istnienia granic i wrogo nastawieni rodzice”.

I dalej radna „jedzie niemal Czarnkiem” : „Szkoła nie jest odrębnym światem. Jest prawdziwym odbiciem stanu Republiki. Gdy państwo się wycofuje, przemoc narasta. Gdy nie ma systemu sprawiedliwości, narasta agresja. Dyscyplina to nie jest brzydkie słowo, ale warunek wolności, przekazywania wiedzy i ochrony dzieci. Czas ponownie umieścić autorytet, dyscyplinę i ochronę w centrum szkół. Nie z powodu jakiejś ideologii, ale z obowiązku”.

Ocena surowa, ale po raz kolejny okazuje się, że i „Francuz mądry po szkodzie”. Po latach eksperymentów, odkrywanie najprostszych prawd okazuje się jedynym ratunkiem. Szkoda, że w Polsce akurat do rządzenia w oświacie dorwały się lewackie mądrale i są właśnie na etapie takich eksperymentów wprowadzania…

Źródlo: Valeurs

Najnowsze