Według dziennika „Le Figaro”, najnowsze dane europejskiej agencji statystycznej Eurostat wskazują, że PKB na mieszkańca Francji, mierzony w standardzie siły nabywczej (PPS), wyniósł 98 punktów w 2024 roku. Średnia europejska dla 27 państw członkowskich UE wynosi 100 punktów.
„Można wyróżnić dwie główne fale spadku” – powiedział Mathieu Plane, zastępca dyrektora Francuskiego Obserwatorium Ekonomicznego (OFCE). Za prezydentury socjalisty François Hollande’a Francja straciła sześć punktów, spadając ze 109 do 103 punktów.
Teraz kolejną stratę odnotowano za prezydentury Macrona. W sumie, w ciągu dziesięciu lat, Francja straciła dziesięć punktów w swoim wskaźniku PPS (Procent Dobrobytu), spadając… poniżej progu najzamożniejszych krajów w Europie.
Spirala spadkowa nasiliła się za prezydentury Emmanuela Macrona. Deficyt publiczny rośnie, wzrost gospodarczy to stagnacja, a nawet spadek. Spadek poziomu życia we Francji można również wytłumaczyć konsekwencjami związanymi z rynkiem pracy i polityką gospodarczą.
W 2024 roku mniej niż połowa ludności Francji pracowała, a gorzej radzą sobie jedynie w UE Słowacja i Belgia – twierdzi Éric Dor, dyrektor ds. studiów ekonomicznych w Szkole Zarządzania IESEG. Istotnym czynnikiem jest również produktywność. Francja utrzymuje siódme miejsce w Europie, ale jej wzrost produktywności od kilku lat stoi w miejscu.
Według Ministerstwa Gospodarki i Finansów dług publiczny Francji w roku 2025 wyniesie ponad 3,4 biliona euro, czyli 115,6 procent PKB. Od ponad pięćdziesięciu lat wydatki Francji przekraczają jej dochody, co zmusza kraj do zaciągania pożyczek w celu pokrycia deficytu budżetowego. Obsługa długu stanowi znaczącą pozycję wydatków i wynosi obecnie około 7% budżetu państwa, ale tylko dzięki niskiemu oprocentowaniu.
Źródło: Valeurs
