Światło dzienne ujrzała reforma Państwowej Inspekcji Pracy przygotowana przez ministerstwo pracy we współpracy z resortem sprawiedliwości. To, co ona wprowadzi, nie śniło się filozofom. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) nie tylko uzyska uprawnienia jak skarbówka, ale powstanie poplątanie prawne, jak np. „przedwyrok”.
– To najtrudniejszy projekt, z jakim się zetknęliśmy od dwóch lat, ze względu na nieprzewidywalność jego skutków – powiedziała dr Joanna Knapińska, prezes Rządowego Centrum Legislacji portalowi „Business Insider Polska”.
Projekt powrócił teraz w nowej odsłonie. Wcześniejszy zablokował premier Donald Tusk. BI wskazało na najistotniejsze zmiany. Niektóre z nich mogą przyprawić o zawrót głowy.
Na wniosek zatrudniającego, Główny Inspektor Pracy wyda interpretację indywidualną w zakresie stosowania przepisów prawa pracy. Trzeba będzie za to zapłacić 40 zł. Od wydanej decyzji można odwoływać się do sądu pracy.
„Jest jeden problem. Taka interpretacja indywidualna nie będzie wiążąca dla podmiotu zatrudniającego, ale będzie wiążąca dla Państwowej Inspekcji Pracy. Przedsiębiorca nie będzie mógł być jednak obciążony sankcjami administracyjnymi, finansowymi lub karami w zakresie, w jakim zastosował się do uzyskanej interpretacji ani daninami w wysokości wyższej niż wynikające z niej” – zaznacza BI.
Inspektor będzie miał prawo do decyzji administracyjnej o istnieniu stosunku pracy zamiast umowy cywilnoprawnej i określi również wysokość wynagrodzenia. Datą „zawarcia umowy”, czy też raczej odgórnego jej narzucenia będzie data wydania decyzji.
„Decyzja jednak stanie się wykonalna z dniem upływu terminu do wniesienia odwołania albo z dniem prawomocnego orzeczenia sądu. W skrócie, jeśli zatrudniający zaskarży decyzję inspektora do sądu, to do czasu wydania prawomocnego wyroku nie będzie ona wykonywana. Stanie się wykonalna z mocą od jej wydania, jeśli sąd przedsiębiorca prawomocnie przegra w sądzie z Państwową Inspekcją Pracy” – czytamy.
Decyzję można będzie wydać tylko pod warunkiem, że zatrudniający nie wykona polecenia dotyczącego naruszeń w obszarze dotyczącego zawierania umów. Decyzję o zmianie zlecenia w etat można zaskarżyć do sądu rejonowego. Sąd będzie miał tylko miesiąc na wyznaczenie pierwszej rozprawy.
Wprowadzona będzie też tzw. prekluzja dowodowa. Pracodawca będzie musiał twierdzenia i tezy przedstawić w odwołaniu. Pozostali zaś w odpowiedzi na odwołanie. Aby powołać nowe, strona będzie musiała uprawdopodobnić, że ich powołanie wcześniej było niemożliwe albo że potrzeba ich powołania wynikła później.
„Z punktu widzenia zatrudnionych ważne są przepisy o zabezpieczeniu. W sprawie z odwołania od decyzji okręgowego inspektora pracy, ale też o ustalenie istnienia lub treści stosunku pracy, sąd będzie mógł udzielić zabezpieczenia. Ma ono polegać na tym, w trakcie postępowania sądowego, umowa będzie mogła zostać zmieniona, wypowiedziana lub rozwiązana jedynie na zasadach określonych w przepisach prawa pracy dotyczących powszechnej i szczególnej ochrony pracowników przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę” – podaje BI.
Umowa na czas określony będzie mogła wygasnąć w trakcie trwania zabezpieczenia, lecz będzie oceniana z uwzględnieniem przepisów określających dopuszczalny czas trwania oraz liczbę umów o pracę, które zawarte były na czas określony. Jeśli pracodawca w czasie zabezpieczenia rozwiąże umowę, zatrudniony będzie mógł się odwołać zgodnie z Kodeksem Pracy.
„Mówiąc inaczej, to nawet jak miał zlecenie, to po jego rozwiązaniu, będzie mógł skorzystać z przepisów kodeksowych, o ile inspektor wydał w sprawie jego umowy decyzję o zamianie w etat, sprawa trafiła do sądy, który przyznał zabezpieczenie. Jeśli sąd jednak uzna, że dowody przedstawione przez strony wskazują, że kwestionowana umowa nie jest umową o pracę, nie wyda zabezpieczenia” – podaje BI.
Odwołania będą rozpatrywane przez sądy okręgowe.
Zmiany wprowadzono także w procedurze ustalania stosunku pracy. Jak czytamy, sąd „będzie mógł wydać wyrok wstępny, co do istnienia stosunku pracy w sytuacji, gdy uzna, że zebrane dowody są wystarczające i nie ma wątpliwości (nowy projektowany art. 477 [1c] par. 3 Kodeksu postępowania cywilnego)”. Jak wskazuje BI, będzie to „przedwyrok”.
„Wydając taki wyrok wstępny o istnieniu stosunku pracy, sąd może jednocześnie wydać wyrok częściowy, w którym niektóre warunki pracy lub płacy. To oznacza, że jeśli sąd wyda wyrok wstępny, to będzie musiał też wydać wyrok częściowy. To inaczej niż mówi obowiązująca zasada Kpc. Obecnie wyrok częściowy może być niezależny od wstępnego. Taka możliwość ma zachęcić strony do polubownego zakończenia sporu” – czytamy na BI.
Projekt zostanie przedstawiony Stałemu Komitetowi Rady Ministrów najpewniej 5 lutego. Potem zostanie skierowany na najbliższe posiedzenie rządu. Sejm wówczas zajmie się nim 10 lutego.
Jeśli projekt zostanie przyjęty, przepisy wejdą w życie po trzech miesiącach od publikacji w Dzienniku Ustaw.
„Rządowi zależy na jego szybkim procedowaniu, bo to jest jeden z kamieni milowych KPO. Musi jednak przekonać Komisję Europejską, że najnowsza wersja reformy spełnia wymagania kamienia A71G dotyczącego ograniczenia segmentacji rynku pracy” – zaznacza BI.
