Takie rzeczy tylko imigranckim światku Francji. W Wersalu, Afgańczyk objęty obowiązkiem opuszczenia terytorium Francji (tzw. nakaz OQTF) stanął przed sądem za kradzież i prowadzenie autobusu RATP bez prawa jazdy.
25-letni Reza M. ma już na koncie trzy nakazy deportacji i był wielokrotnie zatrzymywany przez policję za kradzieże. Najwidoczniej opieszały wymiar sprawiedliwości utrwalił w nim jednak wcześniej poczucie bezkarności…
Tym razem mocno przesadził i 13 stycznia stanął przed sądem w Wersalu w związku z kradzieżą autobusu miejskiego RATP w Mantes-la-Jolie. W czasie rozprawy, pytany przez sędziów o motywy, udzielił serii zaskakujących i wręcz bezczelnych odpowiedzi.
Okzało się, że autobusy miejskie kradł już dwukrotnie. Mężczyzna wyjaśnił, że jest „zafascynowany autobusami” i to skłoniło go do kradzieży pojazdu w Mantes-la-Jolie. Złodzieja i autobus policja odnalazła wkrótce potem, około trzydziestu kilometrów od Mantes-la-Jolie, w departamencie Eure. Złodziej za kierownicą pojazdu… zasnął.
19-latek to mieszkaniec Sartrouville i ukradł Mercedesa-Benza Citaro by się przejechać, kiedy przechodził obok zajezdni RATP. Autobusem o wartości 250 000 euro chciał dojechać do Évreux. Mężczyzna ma już na koncie wyroki za jazdę bez prawa jazdy i kradzieże pojazdów, w tym także innego autobusu.
Oceniono, że koszt uszkodzeń autobusu przekroczył 6000 euro. Doszedł też zarzut prowadzenia pojazdu bez prawa jazdy. Afgańczyk został skazany na sześć miesięcy więzienia i zwolniony do domu, do czasu wezwania przed sędziego odpowiedzialnego za wykonanie wyroków.
Cała sprawa jest dość śmieszna, gdyby nie to, że migranci z takimi nakazami masowo sobie je lekceważą, państwo nie ma środków lub możliwości ich deportacji (wymagana zgoda kraju pochodzenia), a sami zainteresowani po wypuszczani z aresztu deportacyjnego na wolność, uważają Francję za państwo wobec nich bezsilne.
Źródło: BFM/ Valeurs
