Michała Gołkowskiego znamy przede wszystkim jako autora fantastyki, związanego m.in. z postapokaliptycznym uniwersum S.T.A.L.K.E.R-a. W „Russkim Mirze” odkłada jednak fikcję i sięga po reportaż. Książka opiera się na rozmowach z rosyjskimi jeńcami wojennymi i jest próbą pokazania, jak sami uczestnicy inwazji postrzegają państwo, wojnę i własny udział w niej.
Jak powstała ta książka
„Russkij Mir” zbudowany jest wokół dialogów. Gołkowski nie pisze z dystansu gabinetu, lecz rozmawia z ludźmi, którzy jeszcze niedawno siedzieli w okopach. Zamiast prostych schematów – demonizacji przeciwnika albo przedstawiania go wyłącznie jako biednego poborowego – pojawia się obraz zwykłych, często przeciętnych osób.
W relacjach autora nie ma mitologizowania rozmówców. Podkreśla, że większość z nich dobrze wiedziała, dokąd jedzie i czego można się spodziewać na froncie. Dominuje raczej zgoda na przyjęty los niż wiara w to, że nic się nie stanie.
Wojna jako szansa
Jednym z głównych wątków jest krytyczne spojrzenie na popularną na Zachodzie opowieść o tzw. wojnie Putina, w której społeczeństwo rosyjskie występuje wyłącznie jako ofiara reżimu. Z przytaczanych rozmów wyłania się raczej obraz transakcji: udział w inwazji bywał postrzegany jako szansa na poprawę sytuacji materialnej – spłatę kredytu, zdobycie mieszkania, dodatkowe pieniądze.
W wielu wypowiedziach moralna ocena agresji ustępuje miejsca kalkulacji ekonomicznej. Gołkowski przytacza fragmenty, w których jeńcy mówią wprost, że podpisali kontrakt, bo nie widzieli dla siebie innego wyjścia na rynku pracy. W jego ujęciu wojna staje się jednym z niewielu dostępnych sposobów awansu w realiach rosyjskiej prowincji.
Grabież i „kult cargo”
Istotnym motywem książki jest zjawisko grabieży. Autor odwołuje się do pojęcia „kultu cargo”, by opisać sposób, w jaki część żołnierzy odnosi się do zdobytych przedmiotów. Próbuje wyjaśnić, dlaczego z okupowanych domów wynoszone są sedesy, pralki czy elementy wyposażenia, których często nie da się później normalnie wykorzystać.
W tej perspektywie Rosja jawi się jako państwo, które przejmuje zewnętrzne formy Zachodu – instytucje, technologię, symbole – bez pełnego przejęcia towarzyszących im zasad, takich jak ochrona własności czy odpowiedzialność jednostki. Pralka stojąca w domu bez kanalizacji staje się w książce czytelnym obrazem cywilizacyjnego rozdźwięku między aspiracjami a rzeczywistością.
Kłamstwo jako reguła gry
Osobny wątek dotyczy sposobu obchodzenia się z prawdą. Gołkowski opisuje kulturę codziennego, „systemowego” kłamstwa – takiego, które wszyscy rozpoznają, ale które i tak podtrzymuje funkcjonowanie państwa i armii.
Autor pokazuje, jak fałszowanie rzeczywistości przenika struktury wojskowe i polityczne. Raporty są „wygładzane”, trudne informacje ukrywane, a kolejne szczeble dowodzenia otrzymują obraz sytuacji coraz bardziej oderwany od faktów. W efekcie powstaje struktura oparta na fikcji, w której szczere przekazywanie informacji staje się ryzykiem, a nie standardem.
Po lekturze
„Russkij Mir” jest książką wyrazistą, o mocno sformułowanych tezach i daleką od neutralnego tonu. To autorskie spojrzenie na Rosję i wojnę, z którym można polemizować, ale które trudno zignorować.
Dla czytelnika zainteresowanego wojną w Ukrainie, współczesną Rosją czy mechanizmami propagandy może stanowić ważne uzupełnienie debaty. Gołkowski pokazuje perspektywę ludzi z najniższych szczebli systemu i zachęca do zadania pytań o to, jak funkcjonuje państwo, które od lat pozostaje odporne na zewnętrzną presję i moralne apele – i jak wpływa to na nasze wyobrażenia o możliwości dialogu.
