Strona głównaMagazynZakazane świętowanie. Jak władze niszczą Sylwestra

Zakazane świętowanie. Jak władze niszczą Sylwestra

-

- Reklama -

Po próbach urzędowego wprowadzenia świeckiego charakteru Bożego Narodzenia Lewica próbuje ograniczyć możliwości świętowania nadejścia Nowego Roku.

Sylwester, czyli noc z 31 grudnia na 1 stycznia, jest najprawdopodobniej ostatnim, kiedy mieszkańcy Krakowa mogą hucznie obchodzić nadejście Nowego Roku. Wyjątkowo w tym roku od 22 do 2 nie będzie obowiązywał zakaz używania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych widowiskowych materiałów pirotechnicznych. Jednak już nadejście roku 2027 mieszkańcy Krakowa świętować będą w ciszy.

Wszystko z powodu uchwały Rady Miasta Krakowa, która wprowadziła zakaz używania fajerwerków w miejscach publicznych i prywatnych „o ile użycie materiałów pirotechnicznych skutkuje oddziaływaniem na miejsca publiczne”. Za projektem uchwały głosowało 32 radnych (głównie KO), 5 było przeciw, 4 wstrzymało się od głosu (głównie PiS i Kraków dla Mieszkańców), a jeden nie głosował.

I strasznie, i śmiesznie

Z uzasadnienia uchwały wynika, że jej celem jest – „ochrona życia, zdrowia i spokoju mieszkańców Krakowa oraz zapewnienie bezpieczeństwa publicznego”. Zakaz egzekwować będzie straż miejska. – Mamy świadomość, że nie będzie łatwo tego pilnować, ale od czegoś trzeba zacząć. Myślę, że sam zakaz spowoduje, że jednak zmniejszy się liczba osób, które będą chciały odpalić materiały pirotechniczne – powiedział prezydent miasta Aleksander Miszalski. Z jego wypowiedzi wynika, że tym razem władze zdecydowały się na wyjątek od zasady, gdyż pewna część przedsiębiorców już poczyniła przygotowania do hucznych zabaw sylwestrowych i zakaz obowiązujący również w najbliższą noc byłby dla nich bardzo dotkliwy, bo mógłby narazić ich na straty.

Przeciwko decyzji władz Miasta Krakowa protestowało Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki. Wystosowało ono do władz miasta dwa apele: o dopuszczenie ich do konsultacji społecznych oraz o wstrzymanie głosowania nad uchwałą. Prezes tego stowarzyszenia Marta Smolińska podkreśliła, że „fajerwerki w Krakowie to nie tylko sylwestrowa oprawa widowiska, ale element kulturowego dziedzictwa miasta – wielowiekowa tradycja sięgająca czasów legendarnego Szewczyka Dratewki, którego fortel pozwolił pokonać smoka wawelskiego”.

Odpowiedzialna za wyegzekwowanie zakazu będzie krakowska Straż Miejska. Liczy ona niecałe 500 funkcjonariuszy. To zbyt małe siły, aby powstrzymać wszystkich miłośników fajerwerków w mieście zamieszkałym przez ponad 800 tysięcy ludzi. Straż Miejska zresztą w odróżnieniu od policji nie ma prawa wejścia na prywatną posesję bez zgody właściciela (nie może tego zrobić w sytuacji „niecierpiącej zwłoki”).

Można się więc spodziewać, że będziemy mieli do czynienia z sytuacją, kiedy właściciele prywatnych posesji będą sobie używać fajerwerków, a potem po prostu nie wpuszczać interweniujących strażników. Śmiesznym funkcjonariuszom udającym stróżów prawa pozostanie więc skierowanie do sądu wniosku o ukaranie właściciela posesji, który stwierdzi, że nie on korzystał z fajerwerków, ale był na tyle pijany, że nie pamięta, kto to robił. Skutkiem będzie więc kuriozalny proces sądowy. Ponieważ takich wniosków do sądów strażnicy pewnie sporządzą wiele, będzie to oznaczać dodatkowe spowolnienie pracy sądów i tak już przepełnionych sprawami.

Miejskiego pokazu fajerwerków w tym roku nie będzie m.in. w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Rabce Zdroju, Pucku i Gdańsku.

W obronie psów

Po Krakowie, kolejnym miastem, które rozważa zakazanie fajerwerków w Sylwestra, jest Elbląg. W listopadzie elbląski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wystąpił do prezydenta miasta z petycją o zakazanie stosowania sztucznych ogni i fajerwerków, ale tylko w noc sylwestrową. Autorzy argumentują, że chodzi o dobro zwierząt.

„Skutki używania hukowych materiałów są bardzo dotkliwe dla zwierząt, powodują u nich silny stres, dezorientację, przerażenie i ataki paniki, które często okazują się groźne dla zdrowia i życia. Co roku w trakcie zabawy sylwestrowej niewyobrażalnego cierpienia doświadczają zwierzęta domowe oraz ptaki i inne zwierzęta, których martwe ciała widzimy pierwszego dnia nowego roku w parkach, lasach i innych obszarach zamieszkanych przez zwierzęta” – napisano w petycji.

Obecnie (na podstawie rozporządzenia wojewody z 21 października 2013 r.) w całym województwie warmińsko-mazurskim obowiązuje całkowity zakaz używania wyrobów pirotechnicznych. Wyjątki są trzy: Sylwester i Nowy Rok, 13 i 14 stycznia oraz imprezy okolicznościowe pod warunkiem powiadomienia właściwego wójta (burmistrza, prezydenta) oraz policji i straży pożarnej.

Władze Elbląga nie podjęły jeszcze decyzji. Jednak ankieta przeprowadzona w tej sprawie przez lokalny portal internetowy wykazała, że większość mieszkańców (52 procent) nie chce tych zmian.

Nielegalny spacer

Problemy może mieć również ten, kto w sylwestrową noc wybierze się na spacer z psem, szczególnie w tych miejscowościach, gdzie używanie petard nie zostało jeszcze zakazane. Problemem może być bowiem spotkanie z „animalsem”, czyli przedstawicielem organizacji prozwierzęcej. Im bowiem w 2020 roku prawo dało duże uprawnienia, m.in. do wchodzenia na posesję, gdzie może przebywać zwierzę w złych warunkach, odbierania czworonogów właścicielom. Kto więc będzie miał w sylwestrową noc nieprzyjemność spotkania „animalsa”, ten może zwierzę stracić, a powodem będzie złe traktowanie psa. Animals może uznać, że takim czynem jest właśnie wyprowadzanie psa na spacer w noc, kiedy wokół wybuchają petardy i fajerwerki, co naraża zwierzę na stres…

Najnowsze