Grzegorz Braun krytykuje stan polskiego sektora rolno-spożywczego. Polityk zwrócił uwagę na drastyczną dysproporcję między udziałem kapitału zagranicznego a rodzimego w handlu detalicznym, ostrzegając jednocześnie przed skutkami zaniku małych, rodzinnych przedsiębiorstw. W jego ocenie, bezpieczeństwo żywnościowe kraju jest bezpośrednio zagrożone przez dyktat międzynarodowych korporacji oraz bierność władz państwowych.
W najnowszym wpisie w mediach społecznościowych Braun skupił się na paradoksie, który – jego zdaniem – trawi polską gospodarkę. Z jednej strony Polska dysponuje ogromnym potencjałem produkcyjnym, z drugiej jednak – rolnicy i przetwórcy napotykają na mur nie do przebicia na etapie dystrybucji. Polityk podkreślił, że problem nie leży w jakości polskiej żywności, lecz w braku dostępu do rynku zbytu.
„Polski rolnik nie ma problemu z wyprodukowaniem najlepszej, najsmaczniejszej, najzdrowszej na świecie żywności. Polski rolnik natrafia na problemy, kiedy trzeba produkcję puścić na rynek. I okazuje się, że zniknięcie kolejnych sklepów, kolejnych przedsiębiorstw branży przetwórczej, rolno-spożywczej jest stratą trudno odwracalną” – alarmował Braun.
„W Polsce mamy około 80% kapitału zagranicznego w handlu, gdy tymczasem w takich na przykład Włoszech 18%. W Polsce cztery piąte, tam jedna piąta. Dalej jeszcze przyjrzyjmy się, jak wypada to porównanie. We Włoszech raczej nie znajdziecie państwo sklepów wielkopowierzchniowych, marketów w centrach miast. W Polsce jak najbardziej” – wyliczał polityk.
Według Brauna, obecna sytuacja rynkowa nie jest wynikiem naturalnej konkurencji, lecz systemowego niszczenia polskiej drobnej przedsiębiorczości. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego użył w tym kontekście niezwykle mocnych słów.
„W Polsce trwa wyżynka, hekatomba, polskiego kupca, polskiego sklepikarza, oczywiście piekarza, cukiernika. To trzeba powstrzymać i ten trend odwrócić” – apelował.
W dalszej części wpisu Braun powiązał kwestie ekonomiczne z bezpieczeństwem narodowym i zdrowotnym obywateli. Jego zdaniem, suwerenność państwa jest nierozerwalnie związana z niezależnością żywnościową. Polityk sformułował tezę o istnieniu szkodliwego sojuszu wielkich koncernów spożywczych i farmaceutycznych, którego ofiarą padają polscy konsumenci.
„Nie ma bezpieczeństwa narodowego bez bezpieczeństwa żywnościowego. Nie ma zdrowego życia bez zdrowej żywności. Polska jest atakowana przez big food, wspólnie i w porozumieniu z big pharmą. To jest atak, inwazja, która nie służy zdrowiu i przedłużeniu życia Polaków. To życie się skraca. Po to, żeby przywrócić Polakom bezpieczeństwo, musimy zadbać o bezpieczeństwo żywnościowe, bezpieczeństwo tej branży” – argumentował prezes Konfederacji Korony Polskiej.
Braun zarzucił rządowi w Warszawie całkowitą uległość wobec międzynarodowych instytucji oraz brak inicjatywy legislacyjnej, która chroniłaby rodzimy rynek. Zdaniem polityka, rola państwa ogranicza się obecnie do implementowania obcych dyrektyw, zamiast tworzenia prawa sprzyjającego polskim gospodarstwom wielopokoleniowym.
„Czynnik polityczny zwierzchni, przywództwo państwa w tych sprawach zawodzi na całej linii. Przywództwo państwa, które podporządkowało się dyktatowi wielkich korporacji i organizacji międzynarodowych, wykonuje, implementuje, wdraża, ale nie tworzy i nie dba o to, żeby polskie prawo preferowało. Tak jest, preferowało polskiego producenta, polskiego gospodarza, polskie gospodarstwo rodzinne, wielopokoleniowe, także branżę kupiecką” – diagnozował sytuację polityk.
„To przecież jest powołanie. Powołanie w wielu rodzinach z ojca na syna, przechodzące tradycje, to, szanowni państwo, nie da się tego odbudować tak z dnia na dzień, dlatego że nie znajdzie się z dnia na dzień ludzi, którzy mają biegłość, zdolność szybkiego reagowania na potrzeby rynku, no i którzy mają, cóż, po prostu tę pracowitość i tę wolę, żeby wstawać przed świtem” – pisze z uznaniem o polskich przedsiębiorcach.
„Warszawski rząd nie staje w obronie polskiego producenta i polskiego konsumenta, bo przecież protesty rolnicze są pacyfikowane” – podsumował Braun.