Strona głównaWiadomościŚwiatSzokujące sceny w biały dzień. Dźgali, oblali benzyną i podpalili. "To złowieszczy...

Szokujące sceny w biały dzień. Dźgali, oblali benzyną i podpalili. „To złowieszczy znak”

-

- Reklama -

Mimo wysiłków lekarzy, w szpitalu w Dhace zmarł Khokon Chandra Das – biznesmen, który w sylwestrową noc stał się ofiarą bestialskiego ataku. To już piąta śmierć przedstawiciela mniejszości hinduskiej w Bangladeszu w ciągu ostatniego miesiąca, co budzi coraz większe obawy o bezpieczeństwo i narastający islamski radykalizm w regionie.

Do dramatycznych scen doszło 31 grudnia wieczorem w dystrykcie Shariatpur. Khokon Chandra Das, lokalny przedsiębiorca prowadzący aptekę i punkt usług bankowych, wracał do domu autorikszą, wioząc dzienny utarg. W pobliżu targu Keurbhanga jego pojazd został zatrzymany przez grupę napastników. To, co miało być prawdopodobnie rabunkiem, szybko zamieniło się w egzekucję.

- Reklama -

Mężczyzna został wyciągnięty z pojazdu, dotkliwie pobity i ugodzony ostrym narzędziem w brzuch. Agresorzy na tym nie poprzestali – oblali ofiarę benzyną i podpalili. Desperacko walcząc o życie, płonący mężczyzna rzucił się do pobliskiego stawu. Mimo natychmiastowej pomocy i transportu do specjalistycznej placówki w stolicy, obrażenia – w tym głębokie poparzenia głowy i tułowia oraz rana kłuta – okazały się śmiertelne.

- Reklama -

Według relacji żony ofiary, Seemy Das, jej mąż zginął, bo rozpoznał dwóch napastników. To właśnie wtedy mieli oni zdecydować o podpaleniu ofiary. Policja zidentyfikowała podejrzanych i prowadzi obławę.

- Reklama -

Śmierć Dasa nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. Wpisuje się w czarną serię ataków na mniejszości religijne w Bangladeszu. Przedstawiciele Rady Jedności Chrześcijańsko-Buddyjsko-Hinduskiej biją na alarm, wskazując na zmianę charakteru przemocy.

– Użycie benzyny lub prochu do podpalania ludzi to złowieszczy znak. Być może jesteśmy świadkami narodzin nowej, radykalnej kultury, która ma na celu zastraszenie innowierców – komentuje rzecznik rady, Kajol Debnath. Atakującymi na tle religijnym są islamiści.

Sprawa nabrała również wymiaru politycznego. Indyjska partia Trinamool Congress (TMC) ostro skrytykowała rząd w New Delhi za bierność wobec tragedii za wschodnią granicą.

Politycy pytają o presję dyplomatyczną na władze Bangladeszu, zarzucając jednocześnie lokalnym liderom podsycanie napięć religijnych w samym Bengalu Zachodnim. Hinduska mniejszość w Bangladeszu, licząca ponad 13 milionów osób, staje się zakładnikiem coraz brutalniejszej gry politycznej i religijnej nienawiści.

Najnowsze