Błyskawiczna operacja amerykańskich sił specjalnych w Wenezueli i pojmanie Nicolasa Maduro wywołały falę komentarzy na całym świecie. Głos w sprawie zabrał również jeden z liderów Konfederacji, Krzysztof Bosak. W rozmowie na antenie Radia ZET polityk studzi entuzjazm dotyczący szybkiego zakończenia konfliktu, jednocześnie wskazując na brutalną prawdę o współczesnej geopolityce: liczy się siła, a nie wartości.
Choć światowe media obiegła informacja o przejęciu kontroli nad Wenezuelą przez administrację Donalda Trumpa, Krzysztof Bosak zaleca ostrożność w ocenie sytuacji. Jego zdaniem, mimo spektakularnego sukcesu operacyjnego, jakim było pojmanie prezydenta Maduro, sytuacja polityczna w Caracas jest daleka od stabilizacji.
– Przede wszystkim zacznijmy tego, że (Amerykanie) nie przejęli kontroli nad krajem (Wenezuelą). Wyraźnie by chcieli, prezydent Trump w swojej konferencji prasowej powiedział już, że Stany Zjednoczone będą rządzić Wenezuelą w okresie przejściowym. Natomiast tam, zgodnie z ich konstytucją, zaprzysiężona została w tej chwili pani wiceprezydent. Wygląda na to, że ten atak przeżył, przetrwał szef MSW odpowiadający za bezpieczeństwo – mówił Bosak.
Polityk Konfederacji Wolność i Niepodległość przypomina, że historia amerykańskich interwencji uczy pokory. To, co początkowo wygląda na szybkie zwycięstwo, często przeradza się w długotrwały konflikt.
– Uważam, że sytuacja jest otwarta i z tego co śledzę wypowiedzi najbardziej kompetentnych analityków, to też zawieszają swój osąd. I przypomnijmy, że poprzednie amerykańskie interwencje w różnych innych miejscach na świecie też z początku wyglądały na udane i błyskawiczne operacje, a później się kończyło wieloletnimi problemami. Więc byłbym tu bardzo ostrożny, żeby oceniać, że ta historia już się zakończyła. Moim zdaniem ona się właśnie zaczęła – ocenia prezes Ruchu Narodowego.
Bosak nie ukrywa uznania dla potencjału militarnego USA. W jego ocenie operacja ta jest dowodem na to, że Polska posiada sojusznika o unikalnych w skali globu zdolnościach bojowych. Fakt, że Amerykanie zdołali przeprowadzić tak złożoną akcję „bez strat”, mimo że reżim Maduro wspierany był przez wywiady Rosji i Chin, robi wrażenie.
– Dla Polski przede wszystkim to oznacza, że jesteśmy w sojuszu z państwem, które potrafi prowadzić najskuteczniejsze na świecie operacje specjalne. Potrafi obezwładnić system obrony państwa przygotowującego się do tego ataku, dlatego że Amerykanie sygnalizowali, że mogą dokonać inwazji na Wenezuelę od dłuższego czasu. (…) Jest to na swój sposób imponujące – komentuje wicemarszałek Sejmu.
Najważniejszy wniosek płynący z wydarzeń w Ameryce Południowej ma jednak – zdaniem Bosaka – charakter geopolityczny. Atak na Wenezuelę to ostateczny dowód na to, że w relacjach międzynarodowych prawo i instytucje ustępują miejsca twardej sile. Polityk podkreśla, że Donald Trump, realizując strategię bezpieczeństwa narodowego, de facto powrócił do XIX-wiecznej Doktryny Monroego, traktując zachodnią półkulę jako wyłączną strefę wpływów USA.
– Druga sprawa, no to oczywiście zostało to przeprowadzone z pogwałceniem prawa międzynarodowego, co pokazuje, że jesteśmy w świecie, w którym rządzi polityka siły, a nie iluzje właśnie liberalnych instytucji międzynarodowych. Te instytucje po prostu są traktowane jako nieistotne przez wielkich graczy – diagnozuje Bosak.
Lekcja realizmu dla Polski
Co ta sytuacja oznacza dla Warszawy? Bosak przypomina, że w świecie, gdzie mocarstwa egzekwują swoje interesy siłą, bezpieczeństwo Polski nie może opierać się na deklaracjach o wartościach czy prawach człowieka, lecz na twardych zasobach obronnych.
– My zawsze jako Konfederacja stawialiśmy na taką realistyczną teorię stosunków międzynarodowych, gdzie mówiliśmy, że liczą się twarde zasoby, a nie frazesy. I ta sytuacja nam o tym przypomina. Jeżeli będziemy dysponować twardymi zasobami także w obszarze obronnym, to jako Polska będziemy zdolni egzekwować swoje interesy – twierdzi Bosak.
– Operowanie frazesami, bardzo dużo mówienia o wartościach w polityce międzynarodowej może być rodzajem niezwykle kosztownej pomyłki. I ci, którzy uważali, że właśnie operując językiem praw człowieka, wartości, demokracji, są w stanie osiągać coś na arenie międzynarodowej – moim zdaniem w tej chwili mają zimny prysznic – kończy gorzką refleksją Bosak.
Operacja USA w Wenezueli została przeprowadzona z pogwałceniem prawa międzynarodowego, co pokazuje, że jesteśmy w świecie, w którym rządzi polityka siły, a nie iluzje liberalnych instytucji międzynarodowych – wicemarszałek @krzysztofbosak pic.twitter.com/Z1axeH3apT
— Wolność__Słowa (@WolnoscO) January 4, 2026