Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka kontynuuje handel więźniami politycznymi z USA, osiągając w zamian korzyści polityczne i gospodarcze np. zdjęcie sankcji z ważnej dla gospodarki kraju wytwórni nawozów potasowych „Biełaruśkalij”. Waszyngton idzie na ustępstwa, kierując się swoim własnym interesem – w omawianym przypadku konkretnie dobrem swoich rolników. Nawozy potasowe używane za oceanem aż w 90 proc. pochodzą z importu. Waszyngton chce, by farmerzy mogli kupować je po jak najniższej cenie, a taką na pewno zaproponuje swym amerykańskim partnerom Aleksander Łukaszenka.
Prezydent Białorusi okazał Amerykanom jeszcze jedną grzeczność. Ogłosił, że jeżeli prezydent Wenezueli Nikolas Maduro, którego ci chcą obalić, będzie chciał opuścić swój kraj, to on chętnie udzieli mu gościny.
Zwalniając grupę skazanych opozycjonistów, Łukaszenka liczy także, że ich pojawienie się nie tylko nie wzmocni białoruskiej opozycji przebywającej na Zachodzie, ale ją osłabi. Opozycjoniści zaczną się bowiem kłócić i dzielić.
Nawozy za głowy
Oficjalnie tylko dwa dni trwały negocjacje wysłanników Donalda Trumpa z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. W ich efekcie strony osiągnęły polityczno-handlowe porozumienie. Łukaszenka zobowiązał się do wypuszczenia z więzień 123 więźniów politycznych, w tym największych tuzów opozycji, w zamian za co USA zdejmą sankcje z głównego produktu eksportowego Mińska, czyli nawozów potasowych. Przed wprowadzeniem sankcji ich białoruska wytwórnia pokrywała 20 proc. całego światowego rynku!
Prowadzone pod koniec 2025 roku rozmowy tak jak i poprzednie przebiegały za zamkniętymi drzwiami i ich szczegółów nie ujawniono. Domyślać się można, że nie rozmawiano podczas nich tylko o nawozach potasowych i więźniach politycznych. Amerykański delegat John Cole oświadczył, że rozmowy z Aleksandrem Łukaszenką były „bardzo produktywne”. Strony omawiały zwłaszcza konflikt na Ukrainie, sytuację w Wenezueli. Cole podkreślił, że Łukaszenka doradza USA w zakresie rozwiązania zaplątanego węzła rosyjsko-ukraińskiego. Są to podobno bardzo dobre rady.
Wśród wspomnianych 123 więźniów politycznych znalazły się najbardziej znaczące figury białoruskiej opozycji, m.in. Wiktor Babriko, Aleś Bieliackij, Marija Kolesnikowa i inni.
Ile pieczeni chce upiec Trump
Porozumienie ma oczywiście na celu realizację interesów USA. Mocarstwo musi bowiem importować 90 proc. potrzebnych dla rolnictwa nawozów potasowych. Po wprowadzeniu przez poprzedniego amerykańskiego prezydenta sankcji Stany Zjednoczone zaczęły je kupować w Kanadzie za wyższą cenę. Obecnie Trump, chcąc poprawić położenie swoich farmerów, chce umożliwić im zakup tańszych nawozów i przy okazji zrobić na złość władzom Kanady, z którymi nie ma ostatnio najlepszych stosunków. Chce upiec na jednym ogniu dwie pieczenie. A może i więcej?
Nieoficjalnie poprzez prowadzenie negocjacji z Łukaszenką Trump chce doprowadzić do rozluźnienia stosunków Mińska z Moskwą i wyjścia spod jej wpływów. W tą ostatnią tezę mało kto wierzy. Zwłaszcza białoruska opozycja wiążąca swoje poczynania z Unią Europejską. Bardziej prawdopodobna jest wersja, że Trump poprzez Łukaszenkę chce utrzymać stały i najpewniejszy kontakt z Władymirem Putinem, z którym białoruskiego dyktatora łączą bliskie stosunki. Jest bardzo prawdopodobne, że przekazywanie jego propozycji przez Łukaszenkę Amerykanom jest głównym powodem mińskiego spotkania. Są to oczywiście spekulacje.
Generalnie większość obserwatorów uważa, że większe zyski odniósł z omawianego porozumienia Aleksander Łukaszenka. Jest prawdopodobne, że teraz Waszyngton zwiększy naciski na Wilno, by to ułożyło sobie stosunki z Mińskiem. Przynajmniej na tyle, by przez port w Kłajpedzie mogły być eksportowane do USA białoruskie nawozy. Ta droga jest bowiem dla ich sprzedaży najlepsza, najbardziej uzasadniona ekonomicznie. Czas pokaże, czy ta wersja okaże się prawdziwa.
Czy będzie nacisk na Wilno?
Litwa jest członkiem Unii Europejskiej, ale jak wiadomo, Donald Trump nie jest jej miłośnikiem i nie bardzo przejmuje się jej istnieniem. Jeżeli tylko będzie mógł jej zaszkodzić, to z pewnością nie zmarnuje tej okazji, by nadszarpnąć jej jedność. Według słów Johna Cole temat litewsko-białoruskich stosunków był poruszany w trakcie rozmowy z Łukaszenką. Wilno oskarża Mińsk, że ten prowadzi z nim wojnę hybrydową przy pomocy balonów meteorologicznych, przerzucających na drugą stronę granicy ładunki papierosów.
Część tych balonów dociera do Wilna i zakłóca przestrzeń powietrzną, powodując zamknięcie tamtejszego portu lotniczego. Cole zapewnił, że Łukaszenka obiecał mu, że zrobi wszystko, co się da, żeby zakończyć wyprawy przemytniczych balonów w litewską przestrzeń powietrzną. Jeżeli dotrzyma słowa, znaczyć to będzie, że liczy, iż teraz Trump zacznie naciskać na Wilno.
Wlepiono jej 11 lat
Z wypuszczenia na wolność cieszą się zapewne zwolnieni z więzień opozycjoniści. Niektórzy spędzili w nich cztery, a inni pięć i więcej lat. Wiktor Babriko, który chciał wystartować w wyborach prezydenckich, odsiedział np. 5 lat i pół roku. Był szefem Biełgazprombanku i zdaniem niektórych miał związki z Moskwą i przy jej otwartym poparciu mógł realnie zagrozić Łukaszence.
Więzienie opuściła też jedna z ikon antyłukaszenkowskiego protestu w 2020 r. Marija Kolesnikowa, która koordynowała sztab opozycji. Łukaszenka chciał ją wydalić przymusowo za granicę, ale ta na przejściu granicznym podarła swój paszport i oświadczyła, że nigdzie nie wyjedzie. Zawieziono ją do Mińska, gdzie wlepiono jej 11 lat.
Wyszedł na wolność także noblista Aleś Bielackij. Ten siedział tylko cztery lata. Wszyscy zwolnieni musieli rzecz jasna opuścić Białoruś. Niektórzy zostali przekazani Ukrainie, a inni Litwie.
Wielu obserwatorów przypuszcza, że zwalniając najważniejszych białoruskich opozycjonistów, Łukaszenka chce upiec jeszcze jedną pieczeń. Chce mocno zamieszać w szeregach opozycji. Już teraz jest ona mocno podzielona, a gdy dojdą do niej takie osobowości, jak Babriko czy Kolesnikowa, sporów wśród liderów może być więcej. Tym bardziej że oni siedzieli w więzieniach i będą uważać, że coś im się za te odsiadki należy. Będą się też rozglądać za ludźmi KGB wysłanymi przez Łukaszenkę w skaldzie pierwszej fali emigracji. Niesnaski wśród opozycji wydają się nieuniknione.
W więzieniach białoruskich pozostaje jeszcze tysiąc osób. Łukaszenka ma więc jeszcze czym handlować. Niektórzy obserwatorzy sądzą, że USA proponowały Łukaszence zwolnienie wszystkich więźniów politycznych w zamian za zniesienie wszystkich sankcji, ale białoruski dyktator na to nie poszedł. Chciał mieć jeszcze jakieś argumenty w kieszeni. Cole i Łukaszenka będą więc się jeszcze spotykać…