Strona głównaWiadomościPolskaWysocka-Schnepf chwali się, że sąd zakazał Stanowskiemu i Mazurkowi nazywać ją "arcykapłanką...

Wysocka-Schnepf chwali się, że sąd zakazał Stanowskiemu i Mazurkowi nazywać ją „arcykapłanką propagandy”. Ale tylko przez rok

-

- Reklama -

Sąd zadecydował, że Krzysztof Stanowski i Robert Mazurek nie mogą nazywać pracownicy mediów reżimowych „arcykapłanką propagandy”. Ale tylko przez rok.

Kuriozalna decyzja sądu jest najwyraźniej powodem do dumy dla Wysockiej-Schnepf, która „pochwaliła się” dokumentem.

- Reklama -XVII Konferencja Prawicy Wolnościowej

„Jak to szło, panie @K_Stanowski? 'Masz jedno zadanie: zamknąć się’? Tak mnie pan zaczepiał? Karma wraca. To pan ma teraz zamilknąć. Na mój temat. I mojego dziecka też. I dodać stosowne info do swoich paszkwili. Niezwłocznie. Sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu. Sprawa w toku” – napisała na X Wysocka-Schnepf, udostęniając pismo.

Jak czytamy, w załączonym postanowieniu z 20 listopada, Sąd Okręgowy postanowił m.in. „udzielić zabezpieczenia roszczeń powódki Doroty Schnepf o zakazanie naruszeń dóbr osobistych i nakazanie zaprzestania naruszenia dóbr osobistych powódki poprzez zakazanie pozwanym Krzysztofowi Stanowskiemu, Kanałowi Zero spółce akcyjnej […], Robertowi Mazurkowi publikowania we wszelkich kanałach wymiany informacji treści dotyczących: zestawiania powódki Doroty Schnepf ze zbrodniami komunistycznymi, w tym popełnionymi w czasie tzw. Obławy Augustowskiej oraz określania powódki mianem 'arcykapłanki propagandy’ przez okres roku liczonego od dnia wydania postanowienia w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia”.

- Prośba o wsparcie -

Sprawa wywołała niemałe poruszenie w sieci. I to z kilku powodów.

„Sąd orzekł, że nie wolno Mazurkowi i Stanowskiemu nazywać Doroty Wysockiej-Schnepf arcykapłanką propagandy. 1. Inni mogą jak rozumiem? 2. Czy ww. mogą już ją nazwać atencyjną arcykapłanką propagandy?” – zapytał redaktor portalu nczas.info Dominik Cwikła.

„Otwieram konkurs na nowe określenie działalności pani Schnepf” – napisał sam Krzysztof Stanowski.

W kolejnym wpisie zauważył, że sędzia, która była przewodniczącą na posiedzeniu niejawnym – Ewa Breś – jest tzw. neosędzią, czyli nie jest uznawana przez rząd za sędzię.

„Pani Doroto, to neosędzia jest” – zaznaczył Stanowski.

Mnóstwo internautów zaczęło prezentować alternatywne „tytuły” wobec tych zakazanych przez sąd. W końcu sądowy zakaz objął tylko dwóch dziennikarzy i jedną firmę, nie całą Polskę, o całym świecie nie wspominając.

Ponadto wiele osób podkreśla podwójne standardy w kwestii traktowania sędziów określanych mianem „neo”. Z jednej strony „neosędziowie” sędziami mają nie być, ale z drugiej, gdy zapada „wygodna” decyzja, to nagle próbuje się użyć autorytetu sądu.

Oczywiście, tego typu „zabezpieczenia” są nie tylko nieskuteczne, chociażby przez tzw. efekt Streisand, czyli wielki wzrost zainteresowania czymś, co próbuje się w Internecie ukryć. Przede wszystkim są antywolnościowe i niemoralne, niezależnie od prawa stanowionego i widzimisię jakiegokolwiek sędziego.

Źródło:X / nczas.info

Najnowsze