Zepsute relacje między naszymi krajami to wielomiliardowe straty dla naszych gospodarek i niepotrzebne utrudnienia dla mieszkańców Polski i Białorusi. Już czwarty rok robimy, co możemy, aby odbudować dobrosąsiedzkie stosunki, ale strona Polska nie chce nawet podejmować dialogu – ubolewa w rozmowie z NCz! Michaił Bacenko, zastępca gubernatora obwodu brzeskiego.
Leszek Szymowski: Michaile Leonidowiczu, niestety wzajemne stosunki między naszymi krajami są dalekie od idealnych. Jak wygląda to jednak na poziomie regionalnym? Czy w tej trudnej sytuacji województwu brzeskiemu udaje się współpracować z władzami wschodnich województw Polski – na przykład z województwem lubelskim i podlaskim?
Michaił Bacenko: Współpraca na poziomie naszych województw układała się znakomicie przez wiele lat, przede wszystkim w obszarze gospodarczym, turystycznym i kulturalnym. Władze obwodów brzeskiego i grodzieńskiego utworzyły wspólnie z przedstawicielami województw lubelskiego i podlaskiego oraz zachodnich obwodów Ukrainy polsko-ukraińsko-białoruską grupę współpracy regionalnej. Było podpisanych wiele dokumentów regulujących szczegóły tej współpracy. Aż przyszedł rok 2022 i otrzymaliśmy od władz tych dwóch polskich województw oficjalne listy z informacją, iż oni wypowiadają podpisane wcześniej umowy. Od tego momentu do dzisiaj nie ma już żadnej współpracy ani żadnych oficjalnych kontaktów między władzami województw i Komitetem Wykonawczym Obwodu Brzeskiego. Pozostały nam tylko kontakty prywatne.
Kontakty prywatne to chyba zbyt mało dla tego, aby utrzymywać współpracę między dwoma województwami.
Niestety taka współpraca skończyła się oficjalnie w 2022 roku. Od tego czasu, z niezrozumiałych dla mnie powodów, polscy koledzy nie chcą z nami nawet prowadzić rozmów na temat spraw bieżących. Kiedyś szef polskiej placówki granicznej w Terespolu regularnie spotykał się z naszym komendantem punktu granicznego dla współpracy choćby przy wykrywaniu przemytu zakazanych towarów. Teraz polscy strażnicy nawet nie podejmują rozmowy. A my zabiegaliśmy o to wielokrotnie choćby po to, aby poprawić ruch i usprawnić przekraczanie granicy. A podkreślam, że przejście między Terespolem a Brześciem jest obecnie jedynym czynnym przejściem granicznym między naszymi państwami.
Gdzie na odprawę czeka się czasem ponad dobę.
Dlatego właśnie jako władze Obwodu Brzeskiego staramy się robić, co możemy, żeby ten czas skrócić. W tym roku wystąpiliśmy z pismem do władz Polskich Kolei Państwowych. Oficjalnie zaproponowaliśmy przywrócenie połączenia kolejowego między Terespolem a Brześciem. Do marca 2020 roku, czyli do ogłoszenia pandemii Covid-19 takie przejście funkcjonowało na popularnej trasie kolejowej Warszawa-Mińsk-Moskwa. Przekraczanie granicy zajmowało 30 minut. Naszym zdaniem nie ma żadnego powodu, żeby to połączenie było nadal zawieszone tym bardziej, że cała infrastruktura techniczna funkcjonuje bez zarzutu. Na oficjalną propozycję nie dostaliśmy nawet odpowiedzi, choćby odmownej. Potraktowano nasz list tak, jakby w ogóle nie był wysłany. Inny przykład to nasza próba usprawnienia kontroli celnej na granicy. Wszystko po to, aby osoby chcące przejechać w jedną czy w drugą stronę, nie musiały długo czekać. Zaproponowaliśmy polskiej Służbie Celnej usprawnienie odpraw. Również w tym przypadku na pismo nie dostaliśmy nawet odpowiedzi. Nie tak wyobrażam sobie budowanie dobrosąsiedzkich relacji.
Państwu, które tak jak Polska należy do Unii Europejskiej, trudno budować dobre relacje z krajem, który wsparł Rosję w ataku na Ukrainę i objęty jest sankcjami, stosuje karę śmierci, nie dopuszcza do głosu opozycji i prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową z użyciem nielegalnych imigrantów.
Armia Białorusi nie walczy na Ukrainie. Wbrew pogłoskom, plotkom i obawom, zapewniam Pana i wszystkich czytelników, że nikt nie ma zamiaru wysyłać naszych żołnierzy na Ukrainę. Co do kary śmierci to rzeczywiście prawo naszej Republiki przewiduje tę karę za najcięższe przestępstwa, ale nie jest ona teraz stosowana. Ostatni przypadek wykonania kary śmierci miał miejsce w stosunku do skazanych za przeprowadzenie zamachu terrorystycznego na metro w Mińsku w 2011 roku. Słyszał Pan na pewno, że ten zamach był bardzo krwawy. Kosztował życie 15 osób, a ponad 200 zostało rannych. Sprawcy tego zamachu po uczciwie przeprowadzonym procesie, z prawem do obrony, zostali skazani na śmierć i to był ostatni wykonany w naszym kraju wyrok śmierci. Natomiast w tej kwestii Polska niestety stosuje podwójne standardy. Kara śmierci w kodeksie karnym Białorusi przeszkadza, ale w kodeksie USA już nie przeszkadza. Co do wolności słowa i działań opozycji politycznej to mam dla Pana taką propozycję: proszę sobie wyjść na ulicę Brześcia, Grodna albo dowolnego innego miasta i krzyczeć, że są 2 płcie, a małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Ręczę, że włos Panu z głowy nie spadnie za to. A w Europie nie byłbym taki pewien. Różnica tkwi jeszcze w czymś innym: my uważamy, że regulowanie wolności słowa, sprawy ustrojowe w tym relacje z opozycją to wewnętrzna sprawa każdego państwa. My szanujemy wasze decyzje i rozwiązania w tych sprawach, prosimy, abyście na zasadzie wzajemności szanowali i nasze. Mamy świadomość, że są to różnice ale przecież nie na tyle silne, żeby uniemożliwiały szeroką współpracę. Różnijmy się w niektórych kwestiach, współpracujmy tam, gdzie jest to możliwe.
Jak Pan sobie wyobraża współpracę w czasie sankcji?
Mówiąc o sankcjach, trzeba zwrócić uwagę, że sankcje nigdy nie były inicjatywą strony białoruskiej. Zawsze były reakcją na sankcje nakładane przez stronę polską czy Unię Europejską. Przy czym my deklarowaliśmy wielokrotnie, że jesteśmy gotowi w każdej chwili znieść sankcje przeszkadzające polskim firmom, gdyby tylko współpraca między naszymi krajami zaczęła układać się lepiej. Mówię to bez satysfakcji, bo konflikty i sankcje oznaczają dla naszych krajów straty idące w miliardy euro. Wiem, co mówię, gdyż sprawy ekonomiczne znajdują się w moim zakresie obowiązków. Podam ciekawy przykład: po polskiej stronie granicy, w mieście Terespol, przez lata funkcjonował sklep popularnej sieci Biedronka, czynny całą dobę. Z tego, co wiem, to była to jedyna całodobowa Biedronka i miała ona największe obroty spośród wszystkich sklepów tej sieci w Polsce. Te obroty wynikały po części stąd, że tysiące Białorusinów przyjeżdżało tam na zakupy. Po wprowadzeniu sankcji i zamknięciu przejść granicznych te obroty znacznie spadły.
Przygotowując się do rozmowy z Panem, poprosiłem o dane liczbowe dotyczące naszych stosunków gospodarczych. Przez lata polscy przedsiębiorcy eksportowali na rynek Białorusi swoje produkty, między innymi spożywcze, w tym tysiące ton jabłek. Sam wspominam polskie jabłka jako bardzo smaczne. Bilans handlowy polsko-białoruski był wyraźnie bardziej korzystny dla strony polskiej. Jeśli przełożymy to na kwoty to polskie firmy zarabiały trzy razy więcej na eksporcie na Białoruś niż firmy białoruskie na eksporcie do Polski. Oczywiście dążyliśmy do wyrównania tych różnic. Ten czas się skończył, gdy uderzyliście w nas sankcjami. My wtedy zaczęliśmy kupować jabłka i inne produkty spożywcze z innych krajów, nie ma u nas kryzysu w dostawach owoców czy warzyw. A nałożone na nasz kraj sankcje zablokowały eksport do Polski i kazały naszym firmom szukać innych rynków zbytu. Znaleźliśmy je w krajach azjatyckich i w krajach Zatoki Perskiej, nawet w dalekich Chinach. I tu ciekawostka: na przestrzeni tych kilku lat nasz eksport z każdym rokiem rośnie. A jeśli chodzi teraz o handel między Polską a Białorusią towarami nieobjętymi sankcjami, to mamy dodatni bilans, sprzedajemy do Polski za kwoty kilkukrotnie większe, niż kupujemy z Polski. Można więc powiedzieć, że finalnie te sankcje nam nie zaszkodziły tylko pomogły. A czy polscy eksporterzy produktów spożywczych znaleźli rynki zbytu dla swoich towarów? O to proszę już ich zapytać. Moim zdaniem to są straty idące w miliardy euro. Zaprzepaszczony potencjał i zmarnowane szanse to drugie tyle. Jeśli ktoś myślał, że zdusi białoruską gospodarkę sankcjami, to srodze się zawiódł.
Co obwód brzeski może w czasie sankcji zaoferować polskim przedsiębiorcom?
Już prawie 30 lat funkcjonuje u nas specjalna strefa ekonomiczna. Na dzień dzisiejszy swoją siedzibę ma tam wiele polskich firm. Jestem w kontakcie z ich przedstawicielami, wiem, że są bardzo zadowoleni. Te firmy mają też u nas swoje zakłady produkcyjne. Nasze prawodawstwo gwarantuje im bezpieczny biznes i możliwość transferów zysków do kraju macierzystego. Mam powody twierdzić, że polskich firm zainteresowanych inwestycją w naszym regionie, będzie znacznie więcej. Prezydent naszego kraju Aleksandr Łukaszenka mówi, że sąsiadów się nie wybiera. Nam zależy na dobrosąsiedzkich relacjach. Chcemy powrócić do handlu na poziomie sprzed sankcji, chcemy zbudować współpracę w obszarze kulturalnym, turystycznym i każdym innym. I naprawdę chcemy zakończenia politycznych awantur, które do niczego nie prowadzą.
Od tygodnia mamy w Polsce nowego prezydenta. Czego Pan jako przedstawiciel władz obwodu brzeskiego życzyłby Karolowi Nawrockiemu?
Życzę mu, aby z uwagą wsłuchał się w głos polskich przedsiębiorców, którzy przez lata eksportowali na Białoruś i importowali z Białorusi. Ci przedsiębiorcy na pewno powiedzą mu, jak atrakcyjnym partnerem handlowym był nasz kraj i ile stracili wskutek politycznych awantur, i ile stracił Skarb Państwa z tytułu podatków, które ci przedsiębiorcy przestali odprowadzać. Życzyłbym mu też wizyty na przejściu granicznym w Brześciu, żeby zobaczył setki osób, w tym matki z dziećmi, czekające godzinami na przekroczenie granicy. Wiążemy z osobą nowego prezydenta Polski nadzieje na poprawę relacji między naszymi krajami. I pragnę też zapewnić, że dobre stosunki z Polską i potężny potencjał, który niosą, będą dla naszej administracji zawsze celem priorytetowym.