Strona głównaWiadomościPolskaPolska pokonała Izrael. Zacięta bitwa do ostatnich sekund

Polska pokonała Izrael. Zacięta bitwa do ostatnich sekund [VIDEO]

-

- Reklama -

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w katowickim Spodku Izrael 66:64 (19:14, 18:12, 11:25, 18:13) w swoim drugim meczu mistrzostw Europy. W niedzielę Polacy, którzy wcześniej wygrali ze Słoweńcami (105:95), zmierzą się z Islandczykami.

Polska – Izrael 66:64 (19:14, 18:12, 11:25, 18:13)

Polska: Jordan Loyd 27, Mateusz Ponitka 16, Dominik Olejniczak 8, Michał Sokołowski 7, Andrzej Pluta 5, Aleksander Balcerowski 3, Przemysław Żołnierewicz 0, Kamil Łączyński 0, Tomasz Gielo 0, Aleksander Dziewa 0;

Izrael: Deni Avdija 23, Khadeen Carrington 10, Tomer Ginat 10, Roman Sorkin 9, Yam Madar 7, Yovel Zoosman 3, Bar Timor 2, Guy Palatin 0, Itay Segev 0, Ethan Burg 0, Nimrod Levi 0;

- Prośba o wsparcie -

Wesprzyj wolne słowo. Postaw kawę nczas.info za:

Polska – Izrael. Przebieg meczu

Niemal komplet publiczności (8998 widzów) oglądał w katowickim Spodku ciekawy, wyrównany mecz z happy endem dla Polski. Biało-czerwoni ponownie, tak jak w poprzednich ME trzy lata temu, pokonali rywali, niesieni dopingiem fanów przez 40 minut. Każde dojście koszykarzy z Izraela do piłki było kwitowane gwizdami, czego w meczu ze Słoweńcami nie było. Podczas hymnu Izraela także rozlegały się gwizdy i buczenie.

Biało-czerwoni rozpoczęli w identycznym składzie, jak przeciw Słowenii: z kapitanem Mateuszem Ponitką, naturalizowanym Amerykaninem Jordanem Loydem, Andrzejem Plutą, Michałem Sokołowskim i Aleksandrem Balcerowskim. W pierwszej piątce rywali był Deni Avdija z Portland Trail Balzers, do którego od razu „przykleił się” Sokołowski, który tak skutecznie uprzykrzał wcześniej życie Luce Doncicowi z LA Lakers.

Avdija do przerwy uzyskał tylko pięć punktów, ale więcej problemów sprawiał podopiecznym trenera Igora Milicica Tomer Ginat (10 pkt). To jednak biało-czerwoni kontrolowali gre i prowadzili praktycznie cały czas. Remis był tylko raz – 12:12 – pod koniec pierwszej kwarty.

Balcerowski pod koszem przegrywał pojedynki z rywalami, ale bardzo dobrą zmianę dał Dominik Olejniczak, który po dwóch kwartach miał na koncie osiem punktów i siedem zbiórek, a przede wszystkim wiele udanych akcji w defensywie. Kwintesencją jego gry była wymiana podań z kapitanem Ponitką i choć było już blisko straty, to 29-letni środkowy z Torunia uratował piłkę, oddał w ręce Ponitki, a ten z rogu boiska trafił.

W 15. minucie po kontrze kapitana reprezentacji Polski było 30:22, a za chwilę po markowej akcji Andrzeja Pluty 32:22. Wynik po 20 minutach ustalił Loyd, trafiając zza linii 6,75 m i Polska prowadziła 37:26.

Trzecią kwartę rozpoczął Pluta od „trójki” i Polska wygrywała najwyższą różnicą – 14 pkt (40:26), ale błyskawicznie odpowiedział Avdija. Chwilę później trener Milicic przeżył chwilę grozy, gdy Sokołowski natychmiast domagał się zmiany wskazując na stopę, z którą miał problem przez kilka miesięcy, na przełomie 2024 i 2025 r. Skrzydłowy zszedł z parkietu, zdjął but, a fizjoterapeuci zaczęli dokładać mu na stopę kolejne warstwy usztywniającego bandaża. Nie minęły dwie minuty i najlepszy defensor biało-czerwonych wrócił na parkiet.

W czasie jego nieobecności podopieczni trenera Ariela Beit-Halahmiego zmniejszyli straty do pięciu punktów (35:40). Emocje były tak wielkie, że nawet trener Milicic zachęcał z boiska kibiców do aktywniejszego dopingu machając rękoma, choć fani nie ustawali w skandowaniu „Hej Polska kosz”, „Kto nie skacze ten z Izraela”, czy nazwisk polskich koszykarzy, gdy ci popisywali się udanymi akcjami, czy wykonywali rzuty wolne.

Końcówka tej części należała do Izraelczyków, którzy grali konsekwentnie, a Avdija nie mylił się w rzutach z dystansu. Po jego akcjach – rzucie zza linii 6,75 m i kontrataku – Polacy stracili prowadzenie pierwszy raz w meczu i przegrywali 48:49 w 29. minucie. Po trzech kwartach było 48:51, bo tę część spotkania zespół trenera Milicica przegrał aż 11:25.

Kapitan Ponitka poderwał zespół do walki dwoma akcjami w pierwszej minucie ostatniej części – najpierw ratując piłkę przed wypadnięciem na aut wskoczył na stolik sędziowski, a potem wrócił na parkiet i zdobył trzy punkty. W kolejnej akcji piłkę przechwycił Pluta, pobiegł na kosz – rzut nie wpadł, ale tyły akcji zabezpieczał Ponitka, który dobił piłkę. Biało-czerwoni prowadzili 53:51.

Koszykarze walczyli o każdą piłkę i skrawek parkietu, a do zbiórek w defensywie wyskakiwali nawet najniżsi w polskim zespole Pluta, Loyd i Przemysław Żołnierewicz.

W 34. minucie był remis 53:53. Po dwóch rzutach zza linii 6,75 m Loyda i Sokołowskiego było 59:55, ale Izraelczycy potrafili i te przewagę zniwelować, a nawet uzyskać przewagę 64:62 na minutę i 12 sekund przed końcem po rzucie za trzy punkty Khadeena Carringtona. Ostatnie słowo należało do niesamowitego Loyda. Amerykanin z AS Monaco przebiegł z piłką niemal całe boisko, minął jak tyczki trzech obrońców przeciwnika i z wejścia pod kosz zdobył punkty, doprowadzając do remisu 64:64. Po niecelnej akcji Avdiji piłkę zebrał Ponitka i ta trafiła znowu do Loyda. Nie trafił, ale zebrał pod koszem piłkę i dobił ją, gdy zegar wskazywał 13,1 s do końca spotkania, a tablica wynik 66:64.

Ostatnią akcje Izraelczyków Polacy obronili – Sokołowski sfaulował co prawda Avdiję, ale biało-czerwoni mieli zapas fauli. Avdija jeszcze raz próbował rzutem za trzy punkty odwrócić losu meczu, ale piłka odbiła się od obręczy i złapał ją Balcerowski. Upadł na parkiet, ale nie wypuścił jej z rąk i wtedy zabrzmiała końcowa syrena. Polacy podnieśli ręce w geście zwycięstwa, a kibice oszaleli ze szczęścia. Druga wygrana w grupie stała się faktem. Loyd oprócz 27 pkt miał sześć zbiórek i cztery asysty i został wybrany najlepszym graczem meczu. Przez kilka minut publiczność w Spodku skandowała „MVP, MVP”. Amerykanin został wyściskany przez kolegów i trenerów.

Polacy wygrali 40:33 walkę pod tablicami, która była – jak mówili zawodnicy przed spotkaniem – kluczem do zwycięstwa.

Źródło:PAP

Najnowsze