Eskalacja napięć między Paryżem a Algierem nie ma końca. Teraz, pod nieobecność ambasadora Francji wezwanego „na konsultacje” do kraju jeszcze w kwietniu, to francuski chargé d’affaires został wezwany 27 sierpnia do algierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych „na dywanik”.
Algier określił jako „nie do przyjęcia” oświadczenie wydane we wtorek przez ambasadę francuską, która zdecydowała się ogłosić, że Algierczykom wyda w tym roku mniej wiz, jako konsekwencję „pogorszenia się stosunków dwustronnych”. Ambasada francuska informowała, że jest to wynik tego, że urzędnicy z Francji nie mogli przybyć do pracy w Algierii z początkiem września, bo „algierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziało na większość wniosków wizowych o ich akredytację”.
„Sytuacja ta doprowadzi do ograniczenia możliwości rozpatrywania wniosków wizowych do Francji” – dopisano. Dyplomacja algierska z kolei natychmiast oskarżyła ambasadę o „bezpośrednie zwracanie się do algierskiej opinii publicznej” i uważa, że rząd francuski stosuje kwestię wiz jako rodzaj „szantażu, targowania się i zastraszania”.
MSZ Algierii dodało, że „brak akredytacji francuskich agentów jest jedynie formą wzajemności wobec odmowy Paryża, trwającej ponad dwa lata, zatwierdzenia nominacji algierskich dyplomatów (trzech konsulów generalnych, sześciu konsulów i czterdziestu sześciu algierskich agentów konsularnych).
Napięcia nasiliły się w lipcu. 24 lipca agentom ambasady algierskiej w Paryżu odmówiono dostępu do stref o ograniczonym dostępie na lotniskach w celu odbioru bagażu dyplomatycznego. W odwecie i w imię „zasady wzajemności”, Algier podjął 26 lipca decyzję o cofnięciu ambasadzie francuskiej uprzywilejowanego dostępu do algierskich portów i lotnisk w celu dostarczania własnego bagażu dyplomatycznego.
W połowie sierpnia we francuskim Dzienniku Urzędowym ukazał się komunikat dotyczący zawieszenia umowy z 2013 roku o zwolnieniu z obowiązku wizowego dla posiadaczy paszportów dyplomatycznych i służbowych. To również wywołało silną reakcję w Algierze.
Jest to cała sekwencja wydarzeń, która nastąpiła po wezwaniu przez Emmanuela Macrona, premiera François Bayrou do „bardziej stanowczego” i „zdecydowanego” podejścia do Algieru. Władze algierskie odpowiedziały zakończeniem „swobodnego rozporządzania” nieruchomościami „należącymi do państwa algierskiego w użytkowaniu ambasady francuskiej”. Klimat konfrontacji trwa, a scenariusz zerwania stosunków dyplomatycznych nikogo już nie zdziwi.
Źródło: Le Figaro