Obniżenie not ratingowych i rekordowy dług publiczny mają swoje konsekwencje, ale jednak w nowym budżecie szykuje się na 2025 rok rekordowe zadłużenie i „dziura” w wysokości 300 mld euro. Nic nie wskazuje na to, by Francji udało się cokolwiek w tym temacie zmienić.
Zaplanowana kwota bije rekord z 2024 r., kiedy to dług wynosił 285 mld euro. Francja jest nadmiernie zadłużona i objęta unijną procedurą nadmiernego długu. Oficjalnie wynosi on już 112,8% PKB. Paryż jednak nadal musi zaciągać pożyczki, aby zapewnić finansowanie funkcjonowania państwa.
Agence France Trésor (AFT) ogłosiła 19 grudnia, że zamierza pozyskać 300 miliardów euro pożyczek na rynkach finansowych w 2025 roku. To wysokość bezprecedensowa. W 2024 r. Agencja pożyczyła już „rekordową” kwotę 285 miliardów, co stanowiło z kolei pobicie poprzedniego rekordu z 2023 r., kiedy to „dziura” budżetowa wyniosła 270 miliardów.
Zapowiedziane obecnie 300 miliardów euro pożyczki na rok 2025 to dokładnie tyle, ile wynosiła kwota wskazana w projekcie ustawy budżetowej przedstawiona w październiku przez „upadły” już rząd Michela Barniera.
Od początku 2025 roku ciągłość finansową państwa zapewni specjalna ustawa do czasu uchwalenia i wejścia w życie ustawy budżetowej, która spowodowała upadek gabinetu Barniera i nie została dotąd przyjęta. Teraz to kłopot nowego premiera Bayrou. Ustawa specjalna umożliwia podnoszenie podatków i kredytowanie wydatków na podstawie budżetu z roku 2024.
Agencja uznała, że bardziej pragmatyczne będzie trzymanie się kwoty zadłużenia wyznaczonej jeszcze w październiku i zamiast 285 miliardów, zapisała kwotę 300 miliardów euro. Projekt nowej ustawy finansowej powinien zostać przyjęty na początku roku i może skorygować zadłużenie Francji. Problem w tym, czy będzie to korekta w dół, czy w górę?
Źródło: Le Figaro/ AFP