Strona głównaMagazynDla dobra ludzi...

Dla dobra ludzi…

-

- Reklama -

Można zakazać młodzieży pływania. Rocznie w morzu rzekach i jeziorach topi się sporo młodzieńców, dzieci – ale i kobiet, i starszych facetów też. Ale przecież nie zakazujemy pływania. Rocznie na drogach ginie 3000 ludzi. Ale mimo to nie zakazujemy ruchów pojazdów mechanicznych – i nie wracamy do pięknego obyczaju, że przed każdym samochodem musi biec chłopiec z czerwoną chorągiewką.

Można odebrać ludziom wiarę w Boga, wiarę w sprawiedliwość na Tamtym Świecie. Motywuje się to tym, że mordercy i inni bandyci nie śpią po nocach ze strachu przed Piekłem – i nikogo nie wolno skazywać na takie tortury duchowe. Nawet niektórzy kardynałowie przebąkują, że „Bóg jest miłością”, a więc na pewno nikogo nie skaże na Ogień Piekielny. Ale czy dla dobra 2 proc. obwiesi należy odebrać ludziom wiarę, że oni będą się w nagrodę przechadzać po wiecznie zielonych łąkach, a obwiesie wylądują tam, „gdzie płacz i zgrzytanie zębów” – jak, o ile pamiętam, głosiły niemodne dziś pisemka.

- Reklama -
1,5 proc. dla Fundacji Najwyższy Czas!

Rocznie kilkudziesięciu polityków popełnia malwersacje lub wprost kradnie. Czy to powód, by odbierać ludziom wiarę w to, że państwo jest uczciwe? W monarchii nie ma wyborów, nie ma nieustannego prania wszystkich brudów – tylko król po cichu wsadza złodzieja SWOJEGO mienia (swojego, bo państwo należy do króla, więc ten o swoje dba) za kratki, i wszyscy (poza malwersantami) wierzą, król jest dobrym ojcem, który troszczy się o wszystkich.

Europa Suwerennych Narodów

Rocznie paręset dzieci pada ofiarą pedofilów. Czy to jest powód, by odbierać dzieciom szczęśliwe dzieciństwo, informując je, by miały się na baczności przed toksyczną matką, brutalnym ojcem czy w ogóle nie wierzyły obcym?

- XVI Konferencja Prawicy Wolnościowej -

Ja żyłem w środowisku naturalnym. W środowisku naturalnym, czyli w rodzinie, w której panuje wiara, że matka zawsze kocha swoje dzieci, że ojciec zawsze rodzinę przed wszystkim obroni. To oczywiście, nie zawsze jest prawdą i część dzieci się o tym boleśnie przekonuje – ale dla dobra (zresztą wątpliwego…) 3000 dzieci nie można kazać wszystkim dzieciom żyć w przerażającym świecie, w którym matka, ojciec i w ogóle wszyscy dorośli są NIEBEZPIECZEŃSTWEM, przed którym należy się chronić!!

Problem w tym, że tu pokazują się setki Dobrych Wujów gotowych ratować dzieci przed pedofilami przy pomocy jakichś wymyślnych ustaw – zamiast zostawić te sprawy rodzicom?

Tak naprawdę to podejrzewam, że za tym stoją ludzie pragnący oddzielić świat młodzieży od świata dorosłych. To ONI chcą wychowywać młodzież w duchu Postępu – i izolować ją od zacofanych, konserwatywnych rodziców.

Na każdym kroku widać ślady świadomego (jak sądzę…) lub nieświadomego wysiłku, by dzieci odseparować od dorosłych.

Przedszkola i szkoły to mały i nie decydujący fragment. Już w tym jednak coś jest: dzieci dłużej widzą nauczycielkę niż ojca – a nauczycielka używa innego niż w domu języka i często wpaja inne niż panujące w rodzinie wartości.

Jednocześnie dokonuje zupełnie absurdalnych zmian terminologii, by rodzice w oczach dzieci wychodzili na nieuków. Zamiast dkg pojawiają się dag, zmieniają się nazwy w biologii. Są to tylko zmiany nazw – które nie mają żadnego sensu merytorycznego.

Jednocześnie pojawiła się koedukacja prowadząca do powstawania związków rówieśniczych. Dawniej dziewczyny z liceum chodziły ze studentami, studentki wiązały się z mężczyznami mogącymi im zapewnić pewien status materialny oraz doświadczenie. W wyniku tego społeczeństwo było połączone jak zmarszczki na spódnicy. Dziś powstają kohorty już nie pokoleniowe, ale wręcz wiekowe. Z przerażeniem dowiedziałem się, że mój były asystent (28 lat) żenił się z 17-latką, wstrząsnęło to Młodym Postępowym Społeczeństwem. Posądzano ją o gerontofilie, a jego o pedofilie (!!). Zgrozy dodało jeszcze to, że oboje jako wierzący chrześcijanie, konkretnie: mormoni, nie żyli ze sobą przed ślubem.

Tymczasem w czasach mej młodości była to – b. często łamana, ale: norma!

A propos pedofilii: w całym prawie świecie terroryści w parlamentach ustanowili jakiś „wiek zgody” (wszystko ustalane na podstawie reguły kciuka – w Polsce akurat 15 lat). Jednakże 20 proc. dziewcząt traci dziewictwo wcześniej – więc trzeba by 1/5 populacji pozamykać w poprawczakach i więzieniach. Pogodzono więc teorie z praktyką, tworząc (na ogół nieformalnie…) „klauzulę Romea i Julii” – co oznacza, że choć zgodnie z prawem parkę należałoby przyskrzynić, to dla młodych zakochanych robi się wyjątek.

Jeśli jednak – co też się zdarza – zakochana para ma latek 40 i 15 – to już jest jawna pedofilia. Mimo że Konstytucja zabrania ageizmu (to z angielskiego: dyskryminacja z uwagi na wiek).

A przecież miłość nie zna wieku. Ja akurat nigdy nie interesowałem się siusiumajtkami poniżej 17 lat – ale potrafię sobie wyobrazić facetów, którzy nie mają takich zahamowań.

Co ciekawe: p. Emanuelowa Macronowa nie była zagrożona więzieniem, bo Francja jest pod tym względem dość normalna, ale w niektórych ze Zjednoczonych Stanów wylądowałaby za uwiedzenie licealisty (była nauczycielka) na 20 lat w pudle!

Oj, zeszedłem z tematu p/n lekceważenie Tradycji i praw Większości. Bo w dzisiejszym świecie dba się wyłącznie o Prawa Mniejszości.

Nasuwa mi się wniosek racjonalizatorski: a może by Większości podzielić na Mniejszości?

Np. mamy mniejszość LGBTQZ, której należą się z tej racji przywileje. Ale gdyby Hetero-Większość, bo Dzielić na Heteryków Łysych i Wysokich, Heteryków Brunetów i Niskich, Heteryków Rudych i Mańkutów – to można by spokojnie tę Większość podzielić na ponad setkę Mniejszości. A ponieważ tych z LGBTQZ jest około 1 proc., to każda taka Mniejszość mogłaby być jeszcze mniejsza od Mniejszości LGBTQZ – co, jak rozumiem, oznacza, że należą jej się większe prawa niż te, które należą się LBBTQZowcom.

I teraz trzeba tylko zadbać, by część wspólna prawa, które wywalczą sobie te Hetero-Mniejszości zapewniała, że nie będą gorzej traktowane niż LGBTQZ.

I jeden „problem” rozwiązany!

Najnowsze