Strona głównaOpinieKorwin-Mikke liczy szable nowej partii. "Starczy, żeby startować w wyborach do Parlamentu...

Korwin-Mikke liczy szable nowej partii. „Starczy, żeby startować w wyborach do Parlamentu Europejskiego” [VIDEO]

-

- Reklama -

Janusz Korwin-Mikke był gościem Dominika Cwikły na antenie wRealu24. Polityk Konfederacji ujawnił, jakie są widoki na stworzenie przez niego kolejnej partii. Wspomniał także o groźbach, jakie otrzymał w związku z działalnością służb specjalnych.

Cwikła pytał, ilu chętnych deklaruje przystąpienie do nowej partii Korwin-Mikkego, jeśli taka powstanie.

- Reklama -

– Paruset już w tej chwili. Zaczynamy być porównywalni z liczbą członków Nowej Nadziei, tak że to jest dobrze. Przypominam, że – z tego, co mi mówią – sporo członków Nowej Nadziei przejdzie do nowej partii, jeżeli będzie założona, bo ja powtarzam, jeszcze się nie zdecydowałem, czy ją założyć, czy ją zarejestrować – odparł polityk.

– Póki co jestem członkiem partii Nowa Nadzieja – dodał prezes-założyciel tej partii.

– Pan się pytał o Konfederację, to też jest możliwość, że wyjdę z Nowej Nadziei, a będę w Konfederacji – podobnie jak Wolnościowcy wyszli. Wszystko jest możliwe i zobaczymy w najbliższym czasie, czyli powiedzmy sobie w ciągu miesiąca/dwóch – dodał polityk.

Korwin-Mikke potwierdził, że istnieje możliwość, iż założy nową partię, która będzie działać w ramach Konfederacji. – Dzisiaj jest 13, więc zobaczyłem, że jest dużo zgłoszeń, no jeszcze nie tyle, żeby startować w wyborach samorządowych, ale starczy, żeby startować w wyborach do Parlamentu Europejskiego i będziemy ją zakładali – ujawnił.

Konflikt w Konfederacji

W rozmowie padło także pytanie dotyczące konfliktu między nowymi władzami Konfederacji a Korwin-Mikkem, po tym jak wniosek o ukaranie go złożył szef sztabu wyborczego Witold Tumanowicz.

– Absolutnie nie jest wszystko w porządku. Jedyne racjonalne wyjaśnienie działania Konfederacji jest takie, że kierownictwo Konfederacji podczas wyborów podjęło decyzję, że idzie na koalicję z PiS-em, a koalicja z PiS-em, powtarzam, wielce czcigodny Jarosław Kaczyński powiedział wyraźnie, może być wyłącznie bez Brauna i Korwin-Mikkego i w związku z tym eliminowano mnie i kolegę Brauna ze wszystkich audycji, ze wszystkich wystąpień, udając, że nas nie ma – ocenił polityk.

– Do tego stopnia się posunięto, że Konfederacja wolała stracić parę punktów procentowych, byle mnie zniszczyć – to jest ta słynna sprawa Patriarchatu. Przypominam, że poszedłem sobie na zebranie Patriarchatu, jestem zwolennikiem patriarchatu oczywiście, jak się dowiedziałem, że powstaje fundacja o nazwie Patriarchat, byłem bardzo ciekawy, co tam jest, nikogo nie znałem, więc poszedłem z ciekawości. I tam przemawiał Pan Roland Lasecki i on powiedział słynne zdanie, że żony powinny być traktowane, jako dobytek męża, część inwentarza – przypomniał Korwin-Mikke.

Oburzenie poszło straszne, ale co to ma wspólnego ze mną i z Konfederacją? Na sali było trzech członków Konfederacji, co na czterdzieści osób jest mniej niż w społeczeństwie procent konfederatów i Pan Lasecki akurat jest wrogiem Konfederacji – wskazał.

– I teraz, zamiast powiedzieć, że to fałszerstwo i nie ma nic wspólnego z Konfederacją, to oni się woleli przyznać, przeprosić za mnie i zabronili mi prostować, zabronili mi pozwać tych, co fałszowali do sądu – podkreślał. – To jest jawny sabotaż – skwitował Korwin-Mikke.

Służby specjalne

W dalszej części rozmowy polityk odniósł się także do postokrągłostołowej sceny politycznej. – To wszystko są atrapy, sterowane przez służby specjalne, które do dzisiaj rządzą w myśl wytycznej śp. gen. Czesława Kiszczaka i koniec. Chciałem Państwu przypomnieć, już po raz 12. to mówię w historii, że po zgłoszeniu przeze mnie uchwały lustracyjnej podszedł do mnie taki niepozorny facet odziany w ortalion, czy coś podobnego, i powiedział mi krótko: my Panu nigdy tego nie wybaczymy i służby specjalne do końca życia będą niszczyły wszystko, co Pan zrobi – powiedział.

– Traktowałem to niepoważnie, ale patrząc na to, co się dzieje, zaczynam podejrzewać, że to jednak nie była ściema – przyznał Janusz Korwin-Mikke.

Źródło:BanBye/wRealu24

Najnowsze