Strona głównaOpinieMentzen komentuje wynik wyborczy Konfederacji. "W tej nierównej walce ponieśliśmy klęskę"

Mentzen komentuje wynik wyborczy Konfederacji. „W tej nierównej walce ponieśliśmy klęskę”

-

- Reklama -

Sławomir Mentzen skomentował wynik wyborczy Konfederacji. „Mieliśmy wywrócić stolik. Nie udało nam się to” – napisał jeden z liderów prawicowego ugrupowania.

Zakończyły się wybory parlamentarne. Z sondażu exit poll przygotowanego przez IPSOS wynika, że Konfederacja uzyskała 6,2 proc. poparcia i wprowadzi do Sejmu jedynie 12 posłów. To wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Oczywiście, może on się jeszcze nieco zmienić po podliczeniu wszystkich głosów, ale jakiegoś ogromnego zwrotu nie należy się spodziewać.

- Reklama -

Sławomir Mentzen skomentował wynik wyborczy Konfederacji w obszernym wpisie w mediach społecznościowych. Poniżej przytaczamy go w całości.

Przede wszystkim bardzo dziękuję wszystkim, którzy zaangażowali się w naszą kampanię wyborczą. Dziękuję kandydatom, działaczom, wszystkim tym, którzy nas wspierali czynem, słowem, pieniędzmi, którzy przychodzili na spotkania, byli aktywni w internecie, przekonywali ludzi ze swojego otoczenia. Dziękuję wszystkim, którzy na nas zagłosowali.

-------- WSPARCIE NCZAS.INFO --------

WESPRZYJ NCZAS.INFO

NCZAS.INFO to obecnie jedyny w Polsce portal informacyjny, który gwarantuje wolną, niecenzurowaną i prawdziwą informację. Za pisanie prawdy jesteśmy szykanowani przez system rozprowadzania newsów w sieci. Z tego powodu nasze teksty w 75 proc. finansowane są wpłat Czytelników.

Serdecznie prosimy o wspomożenie naszej działalności. Dzięki Państwa wpłatom możemy pisać i rozpowszechniać PRAWDĘ.

Ten wynik, który właśnie zobaczyliśmy to tylko exit poll. Sondaż, przeprowadzony na dużej próbie, w dniu wyborów, ale tylko sondaż. Stąd końcowy wynik może się jeszcze trochę zmienić. Ale nie ma co ukrywać, nawet jeżeli wynik nie jest dokładny, to pokazuje, że nam się nie udało. Uzyskaliśmy wynik niższy, niż ktokolwiek się spodziewał.

W tej nierównej walce, gdzie byliśmy sami przeciwko wszystkim, atakowani przez PiS, PO, Lewicę, Trzecią Drogę, TVP, TVN ponieśliśmy klęskę. Jeszcze wiosną strzeliliśmy gola na 1:0, w czerwcu poprawiliśmy na 2:0. Wtedy wydawało się, że pomimo tylu przeciwności, pomimo tak wielkiej siły naszych wrogów, uda nam się uzyskać naprawdę historyczny wynik. Niestety, w sierpniu było już 2:1, a w ostatniej minucie tego meczu straciliśmy dwie bramki i zrobiło się 2:3. Wiem już jak czuł się Bayern Monachium, gdy w ostatniej minucie finału LM w 1999 przegrywał z Manchesterem United.

Mieliśmy wywrócić stolik. Nie udało nam się to. W pewnym momencie zaczął się on trochę chwiać, ale niestety dalej stoi, a PiS, PO, Lewica i PSL dalej przy nim siedzą. To nie jest porażka naszej idei. Ta jest słuszna, niezmienna i kiedyś na pewno wygra. To nie jest porażka naszych diagnoz, czy proponowanych rozwiązań, czas już przecież tyle razy pokazał, że mieliśmy rację. To jest po prostu kolejna nasza przegrana bitwa, w naszej walce o wolną, dumną i bogatą Polskę.

Przed nami kolejna kadencja sejmu. Jeszcze nie wiemy, ilu będziemy mieli w niej posłów. Możliwe, że będziemy w stanie wpłynąć na wynik niektórych głosowań. Na pewno będziemy w stanie zwracać uwagę opinii publicznej na niektóre działania rządu, wywierać presję, by się powstrzymał.

Podobnie jak poprzednio, będziemy psuć samopoczucie pozostałym partiom, widząc świat inaczej niż oni. Będziemy mówić prawdę, niezależnie od tego, ilu osobom to nie będzie się podobało. Będziemy stać na straży wolności, własności i sprawiedliwości. Będziemy bronić zdrowego rozsądku, przez kolejnymi histeriami, które opanowywać będą umysły polityków i dziennikarzy.

Kampania wyborcza to czas romantycznego zrywu, to jest wojna, ciąg najróżniejszych bitew, pełen porażek i sukcesów, oraz nagłych zmian sytuacji. Ale kampania wyborcza już się skończyła, kiedy będzie kolejna – nie wiadomo. Teraz nadchodzi czas ciężkiej, codziennej, mniej widowiskowej, ale koniecznej, pozytywistycznej pracy.

Czuje się odpowiedzialny za ten wynik. Przez ostatni rok dałem z siebie wszystko, ale okazało się, że było to zdecydowanie za mało. Wiele razy, gdy ktoś mnie pytał, co było największą porażką w moim życiu, odpowiadałem, że ta dopiero przede mną. Być może wreszcie nadszedł ten dzień, który mogę nazwać największą porażką w moim życiu. Gdy emocje opadną, na spokojnie zastanowię się co z tym zrobić i jakie wnioski wyciągnąć.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za zaangażowanie w tej kampanii. Bardzo żałuję, że wasz wysiłek nie zakończył się sukcesem, na jaki swoją pracą zasłużyliście.

WYNIKI WYBORÓW. PiS wygrywa, ale opozycja może się cieszyć. Konfederacja rozczarowuje

spot_img

Najnowsze