Strona głównaOpiniePiwowarczyk: Konfederacja, zamiast mówić, że z nikim nie wejdzie w koalicję, powinna...

Piwowarczyk: Konfederacja, zamiast mówić, że z nikim nie wejdzie w koalicję, powinna…

-

- Reklama -

Radosław Piwowarczyk, wolnościowy redaktor związany z Najwyższym Czasem!, wskazuje, jakie postulaty powinna forsować Konfederacja w zamian za poparcie przyszłego rządu.

Od kilku miesięcy wydaje się, że Konfederacja będzie w przyszłym Sejmie tzw. języczkiem u wagi. To od prawicowej koalicji może zależeć to, kto i czy w ogóle ktoś, będzie mógł zawiązać rząd.

- Reklama -

Z symulacji podziału mandatów w 41 okręgach portalu ewybory.eu, przeprowadzonej na podstawie średniej sondażowej z ostatnich 14 dni, wynika, że Konfederacja może liczyć na 40 miejsc w parlamencie. PiS-owi przypadłoby ich 197, zaś centro-lewicowej opozycji w sumie 222.

Konfederacja jednak odżegnuje się od możliwości zawarcia koalicji, czy to z partią Jarosława Kaczyńskiego, czy z Koalicją Obywatelską. W ostatnim czasie pojawiło się wiele wypowiedzi liderów podkreślających, że prawicowa koalicja chce zakończenia rządów PiS, ale nie chce pozwolić na powrót Donalda Tuska do władzy.

To inne podejście, niż przez lata prezentował założyciel Najwyższego Czasu! i do niedawna lider wolnościowego skrzydła Konfederacji Janusz Korwin-Mikke, który jeszcze na początku tego roku mówił, że „ewentualną koalicję może utworzyć z tą partią, która obieca realizację największej części jej postulatów”. Wcześniej popularne były jego słowa o tym, że „dla dobra Polski może zawrzeć koalicję nawet z kanibalami”.

Konfederacja powinna była…

Obecną strategię Konfederacji skrytykował w mediach społecznościowych Radosław Piwowarczyk. Dziennikarz zaproponował też alternatywne rozwiązanie.

„Konfederacja, zamiast mówić, że z nikim nie wejdzie w koalicję, powinna była zadeklarować, że poprze rząd mniejszościowy tego, kto zgodzi się na więcej postulatów programowych. A już teraz ogłosić trzy niepodlegające negocjacji warunki” – napisał Piwowarczyk.

Następnie je wymienił, wyliczając: „Żadnych nowych kompetencji przekazywanych Unii Europejskiej; ograniczenie liczby ministerstw oraz urzędników o co najmniej połowę; przyjęcie zasady: za wprowadzenie nowej regulacji likwidacja dwóch już obowiązujących”.

Konfederacja stała się za bardzo… No właśnie, jaka? Zdania są podzielone

Pytanie, czy dzisiejsza Konfederacja, gdyby rzeczywiście zdecydowała się na zaprezentowanie postulatów „przetargowych”, na pierwszych trzech miejscach umieściłaby żądania wolnościowe, jak chciałby tego Piwowarczyk.

W ostatnich miesiącach bowiem wyborcy mogą odnieść wrażenie, że prawicowa koalicja sama nie wie dokładnie, w którą chce iść stronę. Dziś Konfederację tworzą środowiska wolnościowe, narodowe i konserwatywne. Pierwsze z nich przez lata budował Janusz Korwin-Mikke, który jeszcze przed założeniem Konfederacji mówił, że niektórzy narodowcy mają „gwóźdź w mózgu”, który nie pozwala im na przyjęcie pewnych wolnościowych rozwiązań (z drugiej strony mówił też, że niektórych narodowców widziałby w swojej ówczesnej partii – KNP).

Z kolei narodowcy przez wiele lat na swoich marszach podnosili antywolnościowe hasło, które zawierało frazę „uderz, uderz w kapitalizm”. Do tego wszystkiego dochodzi środowisko stricte konserwatywne, które popiera wiele postulatów z obu stron, ale jednocześnie ma często kłopot z zaakceptowaniem głoszonego przez wolnościowców przyrodzonego prawa człowieka do wolności osobistej w takich kwestiach, jak legalizacja narkotyków lub przywrócenie handlu w niedziele.

Taka egzotyczna koalicja wymusza wpisywanie kompromisów w program Konfederacji. Kończy się to często tym, że hasłom głoszonym przez Konfederatów bywa bliżej do terceryzmu niż do liberalizmu (o libertarianizmie już nie wspominając).

Najnowsze