Strona głównaMagazynJak Litwa walczy z alkoholizmem. Efekty są, ale politycy myślą o liberalizacji

Jak Litwa walczy z alkoholizmem. Efekty są, ale politycy myślą o liberalizacji

-

Przepisy związane ze sprzedażą i promocją alkoholu od dawna budzą dyskusje w wielu państwach, a Litwa należy do krajów, które wprowadziły jedne z najostrzejszych regulacji w Europie. Czy pozytywne skutki społeczne ulegną jednak głosom wzywającym do liberalizacji obowiązującego prawa?

Zgodnie z litewską ustawą o kontroli alkoholu od 2017 roku u naszego wschodniego sąsiada obowiązują ograniczenia dotyczące godzin sprzedaży napojów procentowych. Można je nabywać od 10:00 do 20:00 od poniedziałku do soboty, a w niedziele jedynie do 15:00. Alkohol mają prawo kupować wyłącznie osoby powyżej 20 roku życia. Jego spożywanie jest zabronione w pojazdach, transporcie publicznym, na ulicach, stadionach i w parkach. Reklama alkoholu została całkowicie zakazana, a od 2020 roku na masowych imprezach można sprzedawać jedynie trunki do mocy 7,5 proc. Dodatkowo na plażach obowiązuje pełny zakaz sprzedaży alkoholu. Brzmi dosyć restrykcyjnie, prawda?

Litwa przezwyciężyła alkoholizm?

Jak się okazuje, za sprawą wspomnianych regulacji spożycie alkoholu na Litwie maleje już od dwóch dekad. W latach 2015–2016 Światowa Organizacja Zdrowia uznała ten kraj za światowego lidera pod względem ilości wypitego alkoholu na głowę mieszkańca – średnio ok. 16 litrów rocznie, czyli istny dramat. Niemniej jednak, już po czterech latach, w 2019 roku, Litwa znalazła się w pierwszej piątce państw, które najbardziej ograniczyły spożycie wśród obywateli. Według analiz z 2022 roku było to już „tylko” ok. 11,2 litra na osobę, chociaż należy zauważyć, że to wciąż powyżej średniej w Unii Europejskiej.

– Ustawa antyalkoholowa jest jedną z najczęściej nowelizowanych ustaw na Litwie. Naliczyliśmy, że wprowadzono ponad 60 zmian w polityce kontroli spożycia alkoholu, z których część została wdrożona w krótkim czasie i przyniosła wymierne rezultaty w postaci ograniczenia liczby zgonów związanych ze spożyciem alkoholu i innych negatywnych konsekwencji. Dlatego konieczne jest utrzymanie dotychczasowej polityki kontroli spożycia alkoholu, niczego nie trzeba liberalizować. (…) Całkowity zakaz reklamy alkoholu to dobrze funkcjonujące narzędzie, co jest szczególnie ważne w sieciach społecznościowych, bo tam najłatwiej dotrzeć do młodych ludzi – przekonuje prof. Mindaugas Štelemėkas, kierownik Instytutu Badań nad Zdrowiem Litewskiego Uniwersytetu Nauk o Zdrowiu (LSMU).

Niestety w tym aspekcie Polska nie może pochwalić się lepszymi wynikami, o czym świadczy niedawny raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Otóż na jednego mieszkańca Polski rocznie przypada średnio 11,7 litra czystego alkoholu. Co warto zauważyć, w strukturze spożycia dominuje piwo (55 proc.), a nie mocniejsze trunki. Niska cena i wszechobecna reklama prowadzą do postrzegania tego napoju jako elementu codziennego spędzania czasu, np. w ramach spotkań towarzyskich czy imprez sportowych. Czy to właśnie tego typu niekorzystne statystyki zmotywowały obecną koalicję rządzącą do rozpoczęcia prac nad szeregiem rozwiązań prawnych? Wydaje się, że kurs obrany przez rząd PO-TD-LEWICA można streścić słowami wiceministra zdrowia Wojciecha Koniecznego: „Dostępność alkoholu w Polsce jest za duża”.

Kontynuacja czy liberalizacja?

Chociaż wielokrotnie litewscy politycy podejmowali próby zmiany przepisów, to jak dotąd nie udało się znacząco wpłynąć na antyalkoholowy kurs państwa. Ostatnia tego typu inicjatywa miała miejsce w 2024 roku. W styczniu ówczesna przewodnicząca Sejmu Republiki Litewskiej Viktorija Čmilytė-Nielsen w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” deklarowała chęć rozpatrzenia wprowadzonych ograniczeń podczas wiosennej sesji. W jej przeświadczeniu niektóre z zaimplementowanych rozwiązań okazały się korzystne, ale część nie przyniosła żadnego pożytku i tylko denerwuje ludzi.

– Nie mogę powiedzieć, które inicjatywy się sprawdziły, a które nie. Ale mogę powiedzieć, jakie inicjatywy zostały zarejestrowane w sejmie, które prawdopodobnie zostaną omówione podczas wiosennej sesji. Najwięcej dyskusji jest wokół ograniczenia sprzedaży alkoholu w niedziele do godz. 15.00. Istnieje również szereg innych propozycji, które zasadniczo wracają do sytuacji sprzed ograniczenia. Zniesienie ograniczeń nie zależy od parlamentu. Kiedy agenda zostanie omówiona, parlament zdecyduje, czy warto trzymać się tych surowszych zakazów, czy też możemy powrócić do sytuacji, która istniała przed ostatnią kadencją parlamentarną. W miarę zbliżania się wiosennej sesji, grupy polityczne będą rejestrować różne propozycje dotyczące alkoholu. Więc warto na nowo wszystkie te ograniczenia przejrzeć i niektóre z nich znieść, niektóre zmienić, a niektóre zostawić bez zmian. Są propozycje, które należy uwzględnić – mówiła wówczas polityk.

Tymczasem poseł tego samego ugrupowania Rajmundas Lopata, w ramach wywiadu udzielonego „Kurierowi Wileńskiemu”, stwierdził, że parlamentarzyści nie proponują zniesienia ograniczeń związanych z alkoholem, ale jedynie ich liberalizację.

– Dążymy do liberalizacji ograniczeń dotyczących alkoholu, w szczególności w zakresie odwołania zakazu sprzedaży alkoholu po godz. 15:00 w niedziele. Jeśli widzimy, że spożycie alkoholu spada, nie możemy powiedzieć, że jest to spowodowane zakazami i ograniczeniami czasowymi na jego zakup. Widzimy natomiast, że problemem nie jest alkohol, ale stosowanie leków psychotropowych i narkotyków. To, czy te zakazy przyniosły jakikolwiek efekt, można interpretować w dowolny sposób. Jeśli dzisiaj mówimy o tym, żeby prawo do głosowania przysługiwało w wieku 16 lat, to ograniczenie do 20 lat w przypadku zakupu napojów alkoholowych wydaje się dziwne – zaznaczył parlamentarzysta.

Starania stronnictwa liberalnego, współtworzącego rząd w latach 2020–2024, nie powiodły się (nowelizacja ustawy została odrzucona), a wkrótce – bo już w grudniu 2024 roku – władzę w kraju przejęła centrolewicowa koalicja, raczej odległa od wizji deregulacji prawodawstwa w zakresie sprzedaży i promocji alkoholu.

Najnowsze