Julia Szeremeta awansowała do finału bokserskiej kat. 57 kg i zapewniła sobie co najmniej srebrny medal igrzysk w Paryżu. W sobotnim finale rywalką Szeremety będzie kontrowersyjna pięściarka z Tajwanu Yu Ting Lin. – Idę po złoto. Moja ręka powędruje w górę 10 sierpnia – zapowiada Szeremeta.
Przypomnijmy, że na igrzyskach olimpijskich w Paryżu dopuszczono do rywalizacji dwie kontrowersyjne pięściarki: Imane Khelif z Algierii i Lin Yu-Ting z Tajwanu. Yu-Ting boksuje w kategorii Szeremety i jako pierwsza awansowała do finału.
Tajwanka w ubiegłym roku nie została dopuszczona do mistrzostw świata federacji IBA z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu w organizmie. Po przegranej walce półfinałowej jej rywalka pokazała publiczności skrzyżowane palce, co było nawiązaniem do chromosomów XX (płeć żeńska).
Czytaj także: Hucpa obnażona. Pięściarka odmówiła podania ręki kontrowersyjnej rywalce. Po walce wykonała wymowny gest [VIDEO]
– Nie boję się nikogo, do nikogo nie czuję respektu. Wychodzę do ringu i robię swoje – powiedziała po półfinale Szeremeta. Polska pięściarka w wyborach samorządowych kandydowała z list Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców do Sejmiku Województwa Lubelskiego. Otrzymała 1409 głosów, co było czwartym najlepszym wynikiem na liście w tym okręgu.
Szeremeta nie chciała się wypowiadać o rywalce w finale. Jeden z polskich trenerów rzucił tylko do Szeremety: „powiedz, że jest wyższa”. – Nie sprawdzałam w ogóle swoje drabinki. Z walki na walkę się dowiadywałem z kim boksuję. Teraz wiem, że jest wyższa i walczy w normalnej pozycji – stwierdziła i dodała, że „w ogóle nie czuje stresu, boksuje na luzie”.
– Cieszę się, że jest taki odbiór kibiców. Podoba im się mój boks. Mam nadzieję, że polski boks się odrodzi i pójdzie jeszcze w górę – podkreśliła finalistka Igrzysk. To pierwszy olimpijski finał polskiego boksu od 1980 roku, kiedy srebro w Moskwie w wadze półciężkiej zdobył Paweł Skrzecz.
MKOl nie widzi problemu
Przypomnijmy, że do sprawy kontrowersyjnych zawodniczek, w tym Yu-Ting, odniósł się MKOl, przekazując w oświadczeniu, że testy płci przeprowadzone przez Międzynarodową Federację Boksu (IBA), które w ubiegłym roku doprowadziły do dyskwalifikacji dwóch pięściarek, były bezprawne i brakowało im wiarygodności.
– Te testy nie są legalnymi testami. Ich procedura i doraźna natura nie są legalne. Same testy, pomysł testowania, które odbyło się w zasadzie z dnia na dzień, nic z tego nie jest wiarygodne i nie zasługuje na odpowiedź – powiedział rzecznik MKOl Mark Adams.