Warszawskie kluby sportowe przez lata mogły przepłacać miliony złotych za wynajem miejskich obiektów. Powód? Zawyżony podatek VAT. Stołeczni urzędnicy nie raczyli odnieść się do zarzutów, ale wiele wskazuje na to, że Warszawa Trzaskowskiego będzie musiała zwrócić miliony złotych.
Sprawy by nie było, gdyby nie upór Mirosława Skorupskiego, prezesa zasłużonego warszawskiego RKS Sarmata. Próbując spiąć budżet klubu, w którym trenują setki dzieci, zwrócił on uwagę na 23-procentowy podatek VAT doliczany przez miasto do czynszów za wynajem obiektów sportowych.
– Problem występuje od dawna, ale wcześniej nikt nic z tym nie robił – wyjaśnia na łamach sportowefakty.wp.pl prezes Sarmaty. Próba uzyskania jakichkolwiek racjonalnych wyjaśnień na szczeblu samorządowym to była walka z wiatrakami.
– Gdy wysyłałem pytania do urzędników, odbijałem się jak piłeczka pingpongowa od ściany – dodaje.
Interwencja na szczycie
Poirytowany brakiem odpowiedzi ze strony stołecznych urzędników, Skorupski skierował pismo do Donalda Tuska. Kancelaria Premiera pchnęła sprawę do Ministerstwa Finansów, a stamtąd nadeszły konkrety.
– I dostałem odpowiedź od dyrektorki jednego z departamentów, która po prostu zacytowała ustawę, w której jest wszystko od A do Z – podkreśla Skorupski.
A przepisy stanowią, że wynajem pod usługi sportowe jest objęty 8-procentową stawką VAT. Pełne 23 procent dotyczy wyłącznie wynajmu pod wydarzenia komercyjne.
Ratusz dzieli włos na czworo
Warszawa przez lata zasłaniała się indywidualną interpretacją z 2016 roku. Dziś, pod naporem twardych przepisów, urzędnicy zaczynają ustępować, choć robią to w kuriozalny sposób. Ratusz przyznał, że na 8-procentowy VAT łapią się boiska ze sztuczną murawą i wezwał już prezesów do aneksowania umów.
A co z halą tuż obok, gdzie dzieci zamiast w piłkę nożną, grają w siatkówkę lub ręczną? Tam wciąż obowiązuje stawka 23 proc. Urzędnicy tłumaczą, że bez nowej, kompleksowej interpretacji podatkowej, o którą dopiero wystąpiono, miasto „nie może samodzielnie podjąć decyzji o opodatkowaniu niższą stawką”.
60 milionów w zawieszeniu
Różnica 15 punktów procentowych to dla warszawskich klubów sportowych potężne kwoty. Duże podmioty przepłacały z tego tytułu nawet 30 tysięcy złotych rocznie. Jeżeli potwierdzi się, że miasto przez lata błędnie naliczało wyższy VAT, będzie musiało zwrócić różnicę do pięciu lat wstecz.
Ostrożne szacunki środowiska sportowego mówią o kwocie rzędu 40 do nawet 60 milionów złotych w skali całej stolicy.
– Rozumiemy, że sytuacja może być dla miasta bardzo problematyczna, dlatego moim zdaniem można wypracować rozwiązanie, które dla klubów będzie korzystne i dla miasta wygodne – deklaruje prezes Sarmaty.
– Zaproponowałem, żeby tej nadpłaty, którą miasto pobierało od nas bezprawnie przez lata, nie zwracać, ale potraktować jako kaucję na poczet przyszłych płatności. Czekamy na reakcję ze strony miasta – konkluduje Skorupski.


