Członek „Kamratów” Marcin Osadowski poinformował, gdzie obecnie przebywa Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski zwany także „Jaszczurem”. Wyjaśnił, że wykorzystywane są drobne kruczki prawne w celu utrzymywania „Jaszczura” w areszcie, choć ten stara się o dozór elektroniczny. Ponadto, jak podkreślił Osadowski, takie chwyty służby stosowały już wcześniej wobec Olszańskiego.
Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski, znany również jako „Jaszczur” został zatrzymany przez policję. Informację o tym podał w czwartek szef MSWiA Marcin Kierwiński bez żadnych szczegółów. Z ustaleń PAP wynika, że został aresztowany na trzy miesiące. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Teraz więcej informacji ujawnił współpracownik Wojciecha Olszańskiego, Marcin Osadowski.
– Czuj duch! Areszt śledczy Warszawa Białołęka. To tu swój pierwszy dzień odbywa Wojciech Olszański. Pierwszy dzień przerwy w walce o sprawy polskie i o Polskę narodową, o Polskę bogatą, o Polskę suwerenną, o Polskę, z której wszyscy mogliby być dumni – poinformował Marcin Osadowski.
– Ale dzisiaj też o godzinie 9.20 odbyło się posiedzenie w sprawie odbywania kary w trybie dozoru elektronicznego. Mądrzy mówią, że nie ma przypadków, są tylko znaki. No i jaki znak mamy w tym przypadku? Otóż wszystko się stało nagle jasne, zrozumiałe. Dlaczego tak bardzo spieszyli się z zabraniem Wojciecha do zakładu karnego, choć i nieprawdą jest, że był poszukiwany? Na piśmie jest tylko informacja „doprowadzić do zakładu karnego”. Nie był poszukiwany – podkreślił członek „Kamratów”.
Następnie wyjaśnił „na czym to polega”.
– W związku z tym, że wczoraj po zatrzymaniu nie został przewieziony na „dołek policyjny”, tylko od razu do zakładu karnego, dzisiaj rano na posiedzeniu otwierającym tę sprawę o dozór elektroniczny sąd stwierdził „ale Olszański jest już usadzony, siedzi w zakładzie karnym w Białołęce”. A więc Sąd Okręgowy Alei Solidarności nie może się zajmować tą sprawą, bo nie jest właściwym sądem miejscowym. Właściwym sądem miejscowym teraz, w związku z tym, że Olszański przebywa na Białołęce, jest Sąd Okręgowy Praga Północ. No i teraz sąd okręgowy w Warszawie będzie musiał te dokumenty spakować, zaadresować, przesłać do sądu Praga Północ, zapoznać się z tym, no i „może już za miesiąc” wyznaczą nowy termin posiedzenia w sprawie odbycia kary w trybie dozoru elektronicznego – podkreślił Osadowski.
– Więc cały ten pośpiech, cała ta nagonka, cała ta triumfalna estrada, którą widzieliście wczoraj, była zrobiona tylko po to, żeby dzisiaj sprawa o dozór elektroniczny nie mogła się odbyć. No i teraz sąd penitencjarny dla Pragi będzie się tym zajmował – stwierdził.
Następnie wspomniał przypadek wcześniejszy. Jak podkreślił lider „Kamratów”, gdy Wojciech Olszański próbował wówczas uzyskać dozór elektroniczny, był aż siedmiokrotnie (sic!) przewożony między pięcioma zakładami karnymi.
– I tak się akurat trafiało, że jak miała się odbyć sprawa w kwestii tego dozoru, no to akurat był przewożony gdzieś indziej – ujawnił Marcin Osadowski.
– Nie ma przypadków, są tylko znaki, są tylko sygnały. Więc Wojciech jest tutaj. Jeżeli chcecie mu napisać kartkę albo list – zachęcam. One bardzo szybko tu trafią, ponieważ nie lecą do prokuratury. To nie jest tak jak przy aresztowaniu -powiedział.
– Jak tutaj pisać? No oczywiście Areszt Śledczy Warszawa Białołęka, ulica Ciupagi 1, 03-016 Warszawa. Wojciech Olszański, syn Ryszarda. A jeśli chcecie zrobić przelew, to tutaj również macie numer konta i tutaj macie te dane, na które należy pisać listy, kartki, pocztówki. Trzymajmy za Eojciecha kciuki, podtrzymujmy go. A my robimy swoje. 11 listopada widzimy się w Warszawie, a każdego dnia walczymy o lepszą Polskę. Każdego dnia walczymy o Polskę silną, dumną. W naszych sercach płynie biało-czerwona krew. Pompuje ją polskie serce – podsumował Marcin Osadowski.


