Główny rywal premiera Benjamina Netanjahu w wyborach 27 października, Gadi Ajzenkot, został nazwany w telewizji „marokańską małpą sterowaną przez aszkenazyjskie elity”. Na izraelską politykę od niemal 80 lat wpływają podziały między Żydami pochodzenia europejskiego i bliskowschodniego.
Prowadzący program w Kanale 14, sprzyjającym Netanjahu, wielokrotnie nazwał w sobotę Ajzenkota „małpą”. Powiedział też, że polityk o marokańskich korzeniach jest jedynie figurantem, którym „kierują aszkenazyjskie elity”. Obraźliwe określenia padły na wizji również następnego dnia.
Według większości sondaży na czele przedwyborczych notowań znajduje się centrowa partia Prosto (Jaszar), kierowana przez emerytowanego generała Ajzenkota.
Jego rodzice przybyli do Izraela z Maroka. Wychowany na prowincji Ajzenkot zrobił karierę wojskową, dochodząc do stanowiska szefa sztabu generalnego.
Dziś ma szansę zostać pierwszym premierem Izraela wywodzącym się spośród Mizrachim, czyli Żydów o korzeniach bliskowschodnich i północnoafrykańskich.
Państwo Izrael zostało utworzone w 1948 r. przede wszystkim przez syjonistów pochodzących z Europy, głównie wschodniej, zwanych Aszkenazyjczykami. To oni przez pierwsze dekady dominowali w polityce, armii, gospodarce, a ich interesy reprezentowała rządząca lewica.
Po powstaniu Izraela przybyły do niego setki tysięcy Żydów z krajów muzułmańskich, m.in. Maroka, Iraku, Jemenu i Iranu. Wielu osiedlano w biedniejszych miejscowościach na peryferiach kraju. Mizrachim byli często gorzej wykształceni i mieli mniejsze możliwości awansu społecznego niż dominujący w elitach Aszkenazyjczycy.
Ich niezadowolenie pomogło prawicowemu Likudowi pod wodzą Menachema Begina przejąć władzę w 1977 r., po niemal trzech dekadach rządów lewicy. Od tego czasu Mizrachim stali się filarem elektoratu prawicy.
Symbolem podziału jest słynny incydent z kampanii w 1981 r., gdy w trakcie wiecu lewicy prowadzący nazwał zwolenników Likudu pogardliwym określeniem Żydów z krajów muzułmańskich, „czachczachim”, co tłumaczyć można jako „hołota”. Begin wykorzystał powstałe oburzenie, apelując o jedność Żydów niezależnie od pochodzenia i Likud ponownie wygrał wybory.
Co znamienne, wszyscy dotychczasowi premierzy Izraela mieli aszkenazyjskie korzenie, w tym ci wywodzący się z prawicy. Begin urodził się w Brześciu i skończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Z kolei ojciec Netanjahu, Bensyjon Milejkowski, urodził się w Warszawie, a rodzina jego matki pochodziła z Litwy.
Dziś podział etniczny nie jest już główną osią konfliktów w żydowskim społeczeństwie. Większe znaczenie mają spory między obozami zwolenników i przeciwników Netanjahu, między świeckimi a religijnymi Żydami oraz między żydowską większością a arabską mniejszością.
Kariera Ajzenkota pokazuje, że zmieniła się struktura izraelskich elit, ale choć doszedł on do najwyższego stanowiska w armii, nadal bywa przedstawiany jako polityk nie tak obyty jak jego aszkenazyjscy rywale.
Wyśmiewana bywa jego słabsza znajomość angielskiego, kontrastująca z amerykańskim akcentem zarówno obecnego premiera, jak i niektórych czołowych polityków opozycji.
Netanjahu potępił nazwanie Ajzenkota „małpą” i uznał to za „wysoce niestosowne”. Członek sądu partyjnego Likudu, Dawid Elbaz, zażądał od dziennikarza przeprosin, podkreślając, że sam ma korzenie marokańskie.
Sztab Ajzenkota wykorzystał natomiast kontrowersję, rozwieszając billboardy zarzucające Netanjahu i jego zwolennikom pogardę wobec Mizrachim.


