Strona głównaWiadomościPolityka"Czy Kołodziejczak ma się odlać?!". Rutkowski szokuje i zapowiada "polityczne trzęsienie ziemi"...

„Czy Kołodziejczak ma się odlać?!”. Rutkowski szokuje i zapowiada „polityczne trzęsienie ziemi” [VIDEO]

-

- Reklama -

Polityczny spektakl ma trwać. Krzysztof Rutkowski, próbując w sobie tylko znany sposób ratować wizerunek Michała Kołodziejczaka, wystąpił w Sejmie i oświadczył, że w warszawskiej prokuraturze złożył zawiadomienie wymierzone polityków, w tym członka rządu. Przy okazji zapytał, czy Kołodziejczak powinien na oczach wszystkich się „odlać”.

Rutkowski pojawił się w parlamencie sam. Kołodziejczak, w którego imieniu występował, nie stanął przed kamerami, by odpowiedzieć na piętrzące się pytania.

- Reklama -

Jeszcze przed konferencją zapowiadano, że Kołodziejczak miał przekazać kontakty oraz materiały, które mogą doprowadzić do „wielkiego skandalu” i „politycznego trzęsienia ziemi”

- Reklama -

– W dniu dzisiejszym zostało złożone oficjalne zawiadomienie przeze mnie, które dotyczy posłów czynnych i jednej osoby, która zajmuje stanowisko wiceministra w obecnym rządzie. (…) Te informacje zostały przekazane celem sprawdzenia, weryfikacji. Osoby, które pełnią jedne z najwyższych funkcji w państwie polskim, mogą mieć z tego tytułu problemy – ogłosił w Sejmie Rutkowski.

- Reklama -

Nie podał jednak żadnych szczegółów. – Musimy wziąć pod uwagę, że osoby te wszystkie objęte są ochroną immunitetem. W związku z tym mogą wpływać na świadków, którzy, sądzę, będą przesłuchiwani przez prokuraturę. Część świadków znajduje się w zakładzie karnym – kontynuował.

Na pytanie, dlaczego nie ma na konferencji Kołodziejczaka, Rutkowski odparł, że „niebawem się otworzy”, bo ma cenne informacje. Sugerował też nienajlepszy aktualny stan psychiczny Kołodziejczaka po ostatniej aferze przemocowo-narkotykowej.

– Dlaczego wziąłem jego sprawę? Bo zadzwonił do mnie 3 września. Zapłakany człowiek na granicy załamania. Co by było, gdyby doszło do casusu Andrzeja Leppera? Wtedy zastanawialibyście się, kto zabił Michała Kołodziejczaka – przekonywał.

Gdy zaczęły padać konkretne pytania o aferę obyczajową wokół Kołodziejczaka, Rutkowski stracił panowanie nad sobą. – Czy Kołodziejczak na waszych oczach ma się odlać? – wykrzyczał.

W ten sposób próbował zasugerować, że były wiceminister rolnictwa jest „czysty” pod kątem narkotyków. Przy okazji stwierdził, że choć niebawem leci do Tajlandii, to jeszcze przed wylotem dostarczy kolejny dowód na „czystość” Kołodziejczaka.

– Pomimo że w tej chwili mieszkam w Tajlandii i tam wylatuję chciałbym to załatwić dla opinii publicznej, by się dowiedziała, czy we włosie Michała Kołodziejczaka znajduje się kod narkotykowy. Ze swojej strony przekonam i zrobię to skutecznie – stwierdził Rutkowski.

Najnowsze