Strona głównaWiadomościPolskaLogika ZDM. Za odstający na 2 cm szyld 40 tys. zł kary,...

Logika ZDM. Za odstający na 2 cm szyld 40 tys. zł kary, za to nieformalny komis na publicznym terenie to nie problem. Straż Miejska bezradna

-

- Reklama -

Od miesięcy przy Metrze Stokłosy działa nieoficjalny komis samochodowy. Władze – w tym ZDM, który zasłynął z nałożenia gigantycznej kary na właścicielkę piekarnio-cukierni za szyld odstający 2 cm od elewacji nie widzi problemu w tym, że ktoś zastawia miejsca parkingowe mieszkańcom i przyjezdnym.

„Chodnik po wschodniej stronie al. Komisji Edukacji Narodowej, od skrzyżowania z ul. Jastrzębowskiego w stronę przystanku autobusowego Metro Stokłosy 04 zamienił się w… komis samochodowy” – poinformowali mieszkańcy cytowani przez wp.pl.

- Reklama -

Samochody ustawione są równolegle do drogi. Na szybach mają ogłoszenia o sprzedaży. Kartki są w takim samym stylu, numery telefonu się powtarzają, co sugeruje, że to nie jest przypadkowa sprzedaż prywatnych właścicieli, lecz urządzenie sobie terenu pod komis kosztem mieszkańców i osób akurat przebywających w okolicy.

- Reklama -

Samochody znikają dopiero po sprzedaży, a ich miejsce zajmują kolejne. Zwykle jest to kilka pojazdów, czasem nawet siedem.

- Reklama -

– Wracam wieczorem z pracy i nie mam gdzie stanąć, bo połowę miejsc zajmują auta na sprzedaż. One tu nie parkują, one tu mieszkają – powiedział mieszkaniec bloku w pobliżu, pan Marek.

Gdy pojazdów jest więcej, stoją blisko przystanku i zastawiają do niego dojście. Chodzik w tym miejscu jest wąski.

– Ktoś zrobił sobie tu darmowy plac handlowy kosztem nas wszystkich – ocenił pan Marek.

O sprawę „Wirtualna Polska” zapytała Straż Miejską. Według SM, w ostatnich miesiącach otrzymali tylko jedno zgłoszenie dotyczące auta na przystanku. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, pojazdu już nie było.

„Na odcinku Al. KEN 84 nie obowiązują znaki zakazu zatrzymywania się lub postoju. Z posiadanych danych wynika, że w tej lokalizacji nie występuje problem nieprawidłowego parkowania. Samo wywieszenie na pojeździe informacji o jego sprzedaży nie jest uznawane za prowadzenie działalności gospodarczej” – przekazał referat prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Sprawa trwa od miesięcy. W nieoficjalnych rozmowach funkcjonariusze SM mówią, że takiej sytuacji wcześniej nie było i – ich zdaniem – ciężko byłoby wyegzekwować zakaz wystawiania samochodów na sprzedaż przy drogach publicznych, gdyż miałoby to dotknąć każdego kierowcę.

ZDM, który ostatnio nie miał skrupułów wlepić karę kilkadziesiąt tys. zł kobiecie za to, że szyld jej piekarnio-cukierni wystawał 2 cm od elewacji nie widzi w tym przypadku żadnego problemu. I odsyła do SM.

– Samochód parkujący na chodniku nie stanowi zajęcia pasa drogowego, bo z definicji jest pojazdem, którego miejsce jest właśnie w pasie drogowym. To, czy kierowca lub właściciel korzysta z drogi zgodnie z prawem, czy nie, reguluje Prawo o ruchu drogowym, które egzekwują policja i Straż Miejska – przekonywał rzecznik ZDM Jakub Dybalski i dodał, że ZDM „tym bardziej nie jest instytucją oceniającą legalność lub brak legalności prowadzonej działalności gospodarczej”

WP zapytało, czy ZDM rozważało wstawienie słupków lub zmianę organizacji ruchu. Zapytano także o to, czy ktoś płaci za korzystanie z miejsc, o których mowa. Żadna odpowiedź nie nadeszła.

„Mamy więc paradoks. Kawiarniany ogródek na chodniku wymaga zgody i opłaty za zajęcie pasa drogowego. Kilka aut wystawionych na sprzedaż w tym samym miejscu od miesięcy zgody nie wymaga, bo formalnie po prostu… parkuje” – stwierdziła „Wirtualna Polska”.

O zupełnie innym podejściu ZDM do legalnie działającego przedsiębiorcy przeczytacie w artykule poniżej.

ZDM wlepił karę 41 tys. zł właścicielce piekarnio-cukierni za „zajęcie pasa drogowego”. Poszło o 2 cm [VIDEO]

Najnowsze