System kaucyjny wpędza branżę napojów w potężne tarapaty. Długi producentów przebiły właśnie barierę 109 milionów złotych, a widmo kolejnych obciążeń doprowadza przedsiębiorców do wrzenia.
1 października 2025 roku w Polsce wystartował system kaucyjny. Po roku jego obowiązywania pod pretekstem „segregacji plastiku”, przedsiębiorcy liczą straty.
Z danych BIG InfoMonitor oraz bazy BIK wyłania się ponury obraz. Do sierpnia bieżącego roku zaległości płatnicze sektora napojowego skoczyły o ponad 14 proc. Najbardziej „wykrwawiają” się producenci wód mineralnych i napojów bezalkoholowych, których przeterminowane długi wystrzeliły w górę aż o 46 proc. (do 32 milionów złotych). Płynność traci również co dziewiąty browar w kraju.
Gdzie leży problem? W zamrożonej gotówce. Mniejsze i średnie firmy muszą z własnej kieszeni pokrywać gigantyczne koszty operacyjne i kaucje, podczas gdy dystrybutorzy zwlekają z przelewami. Tworzy się niebezpieczny efekt kaskadowy. Producenci, ratując własną skórę, przestają płacić dostawcom surowców, przewoźnikom i twórcom opakowań. Co znamienne, producenci win i cydrów, których kaucje nie obejmują, w tym samym czasie notują wyraźne spadki zadłużenia.
Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada dorzucenie do pieca. W planach jest rozszerzenie systemu o jednorazowe opakowania szklane, w tym małe butelki po mocnym alkoholu, tzw. „małpki”.
Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex, nie gryzie się w język. – Politycy chcą realizować swoje estetyczne postulaty, bo ktoś potknął się o pustą małpkę w lesie, ale to my, przedsiębiorcy, poniesiemy realne koszty – grzmiał szef wadowickiego giganta podczas niedawnej konferencji branżowej.
Zwrócił uwagę, że sektor handlowy zdążył już wydać 2 miliardy złotych na automaty do obecnej zbiórki plastiku i metalu, a dostosowanie infrastruktury do frakcji szklanej pochłonie kolejne dwa miliardy.
– Czy naprawdę mamy wydać astronomiczne sumy w branży napojowej tylko po to, by spełnić estetyczne życzenia urzędników? – pytał retorycznie.
Rząd niezmiennie twierdzi jednak, że wszystko robi dla naszego „dobra”. Sławomir Ćwik, nowy wiceminister klimatu i środowiska, pytany przez portal zero.pl o możliwość zwolnienia tempa wprowadzania zmian, uderza w emocjonalne tony.
– To jest olbrzymi problem (alkoholizm – red.). Nie chodzi o samą dostępność małpek, a tym bardziej o system kaucyjny, lecz o to, dlaczego tak wiele osób kupuje je rano – ucina temat wiceminister, dając do zrozumienia, że system kaucyjny, choćby się waliło i paliło, zostanie rozszerzony.


