Strona głównaWiadomościPolskaAfera Kołodziejczaka okiem kobiet. „Sama wskoczyła mu do łóżka, a teraz jest...

Afera Kołodziejczaka okiem kobiet. „Sama wskoczyła mu do łóżka, a teraz jest ofiarą”

-

- Reklama -

Dobrowolne wchodzenie w relację z żonatym mężczyzną, kontynuowanie kontaktu mimo widocznych „czerwonych flag”, wspólne picie alkoholu czy zażywanie substancji, a potem przedstawianie się wyłącznie jako bezbronna ofiara. Klaudia Krynicka i Liliana Wiadrowska sugerują, by na aferę Kołodziejczaka spojrzeć także z innej strony. Podkreślają, że pewne wybory mają swoje skutki i dotyczy to także kobiet.

Afera wokół Michała Kołodziejczaka, posła Koalicji Obywatelskiej i byłego wiceministra rolnictwa, wybuchła po reportażu Moniki Krześniak opublikowanym przez Kanał Zero. Na początek dwie byłe współpracownice polityka zarzuciły mu przemoc fizyczną i psychiczną, groźby, poniżanie oraz nakłanianie do zażywania narkotyków. Jedna z kobiet opisywała uderzenie oraz namawianie do przyjęcia substancji przedstawianej jako kokaina, a po zażyciu czuła się tak źle, że obawiała się o życie.

- Reklama -

W nagranych rozmowach pojawia się też zarzut podanie substancji „przez śluzówkę” podczas stosunku seksualnego, mimo wcześniejszych wyraźnych sprzeciwów. Kobieta mówi o PTSD, psychotropach i strachu o życie.

- Reklama -

Druga z kobiet relacjonowała scenę, w której poseł rzucił w nią puszką, po czym wziął nóż ze słowami „gdybym chciał, to bym trafił”. Także i tutaj nie brakowało scen intymnych.

- Reklama -

Na nagraniach słychać jak jedna z kobiet twierdzi, że jest w posiadaniu nagrań z ich kontaktów seksualnych. Poseł pyta, czego kobieta od niego oczekuje, wymieniając kwoty 10, 20 i 30 tys. zł, a następnie zaprzecza, że mówi o pieniądzach, lecz pyta o „pracę, zajęcie, uwagę”.

Po kilku dniach Kanał Zero opublikował nagrania kolejnych kobiet. Jedna z nich, która przedstawia się jako była asystentka Kołodziejczaka, mówiła o wspólnym zażywaniu narkotyków oraz groźbie śmierci, którą usłyszała podczas stosunku. – Właśnie podczas tego stosunku usłyszałam, że jeżeli komukolwiek powiem, to mnie zabije – powiedziała.

– Wydaje mi się, że kokainę przyjmowałam z nim tylko raz i właśnie po kilku godzinach przyjmowania doszło do tego stosunku, no i właśnie podczas stosunku dostałam tę groźbę i też, co było dziwne, dalej kwestia umowy o pracę i jakiegoś takiego rzeczywiście wspólnej pracy dalej nie była dogadana. On natomiast chciał, żebym się z nim handlowała, ile ja chcę zarabiać (podczas stosunku – przyp. red.) – dodała.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kolejne osoby ujawniają patologiczne zachowania Kołodziejczaka. „Podczas stosunku dostałam tę groźbę”

„Drogie panie, pora brać odpowiedzialność”

Mainstreamowe media skupiają się niemal wyłącznie na narracji ofiar i potępieniu „przemocowego faceta”. Tymczasem w sieci pojawiły się głosy, które – choć nie kwestionują potrzeby wyjaśnienia sprawy przez sąd i prokuraturę – zwracają uwagę na element, który w dzisiejszej debacie bywa niewygodny. Chodzi o odpowiedzialność dorosłych kobiet za własne decyzje.

„Pora zacząć brać odpowiedzialność za to, z kim sypiacie, drogie panie. Afera z Kołodziejczakiem pokazuje jak bardzo kobiety nie lubią ponosić konsekwencji swoich niezbyt mądrych wyborów. Ex-kochanka żonatego wiceministra sama wciągnęła biały proszek, sama wskoczyła mu do łóżka i śmiem twierdzić, że się zakochała i chciała trwałego związku – on odmówił, więc ona się mści” – pisze wprost Klaudia Krynicka.

W kolejnym wpisie pyta, czy rzeczywiście ofiarą może być dorosła kobieta, która ” idzie dobrowolnie w środku nocy do mieszkania żonatego mężczyzny, pije z nim alkohol i całuje się z inną dziewczyną”.

„Czy dorosłe kobiety mogą zacząć odpowiadać za swoje decyzje, zamiast zawsze grać skrzywdzoną ofiarę?” – pyta Krynicka.

Podobny ton przyjęła Liliana Wiadrowska z Konfederacji Wolność i Niepodległość”.

„Jeśli facet, z którym się umawiasz, jest – jak to powiedziałaś: »red flagiem« i namawia Cię na branie narkotyków, co Ci się nie podoba i co potem opłakujesz w mediach – to się z nim więcej nie spotykasz A nie kontynuujesz znajomość przez pół roku” – pisze Wiadrowska, dziś polityk, a w przeszłości znana z bloga „Polka na Bałkanach”.

Podkreśla, że w związku z wieloma zarzutami, sprawę Kołodziejczaka musi wyjaśnić sąd. Niemiej, „kobiety muszą wreszcie zrozumieć, że ich los jest także konsekwencją ich własnych decyzji”.

Afera Kołodziejczaka. Zajączkowska-Hernik ujawnia: „Zadzwonił do mnie z ogromnymi pretensjami, zaczął się na mnie drzeć”

 

Najnowsze